Wolę być taki, jak jestem

Z Andrzejem Grabowskim o aktorstwie, kobietach, miłości i śmierci rozmawiała Małgorzata Domagalik.

Małgorzata Domagalik: Przyjechał Pan samochodem czy na motorze?

Reklama

Andrzej Grabowski: Na motorze o tej porze roku nie jeżdżę.
Czyli Pan ma wybiórczy stosunek do motoru, pogoda musi być?
Tak. Jazda na motorze ma sprawiać przyjemność, nie może być obowiązkiem.

Szczerze mówiąc, nie wiem, na czym polega ta przyjemność.

To trudno określić, może ten pęd, wolność... Nie jestem takim pasjonatem, że za motocykl oddam wszystko. Owszem, bardzo go lubię, ale jak mi sprawia przyjemność, jak nie jest obowiązkiem, jak nie muszę jechać i bać się, że deszcz za chwilę spadnie, że są liście, piasek...

Autostrada i Pan sam?

Nawet nie, bo ja nie jeżdżę na tych chopperach - to ten duży motor, do harleya podobny. Nie jeżdżę na ścigaczach, bałbym się, jestem za stary na to.

Ma Pan dopiero 56 lat.

57. I tak wszystko zależy od tego, co jest w genach.

U Pana w rodzinie chyba wszyscy są długowieczni?

Tato nie bardzo, przeżył 67 lat. Ale mama miała 93, kiedy umarła. Jest piękna anegdota, jak mama, mając 92 lata i już takie lekkie zaniki, mimo że jej umysł był jasny do końca, mówi do jednej z moich córek: "Zuziu, ile ja mam lat?". Na co Zuzia: "Babciu, 92", a mama: "Boże drogi, czy ja ze wszystkim muszę przesadzać?".

Godne finezji Kabaretu Starszych Panów, Woody´ego Allena.

Tak. Ostatnio recenzowałem książkę Allena. Jego humor jest bardzo zabawny, jeśli się go dawkuje od czasu do czasu, a jak nie, to jest tak, jakby się chciało oglądać wszystkie 300 odcinków "Kiepskich" naraz.

Przeczytał Pan już coś tegorocznego noblisty Le Clezio?

Wstyd, ale wcześniej nie znałem tego autora. Wiedziałem tylko, że Gombrowicz powiedział, że jest za przystojny, aby być dobrym pisarzem. Przeczytałem "Uranię" z przyjemnością, bo to naprawdę świetna książka. Emocjonalna. To nie chodzi o to, że pazurami drapane, ale tam się czuje wszystko, zapach, opisy przyrody. On pięknie opisuje Campos, tak jakby skrawek ziemi opuszczony, który zasiedlili banici z całego świata i tam założyli republikę marzeń. Ale nie jest to książka do opowiadania.

Opisy przyrody to zmora młodych ludzi. Zachwyt nad nimi... To przychodzi z wiekiem tak jak refleksja nad tym, co jeszcze przed nami.

Ale są i tacy, którzy w ogóle się nad niczym nie zastanawiają, chyba ci są najgorsi. Chociaż, jak powiedział jeden z filozofów, najszczęśliwsi są głupcy.

Podobno dałby Pan wszystko za to, żeby mieć 25 lat.

Trudno generalizować. Są momenty, że jestem zadowolony z tego, co jest teraz, do czego doszedłem, ale są też chwile tęsknoty. Ja w ogóle jestem dosyć wrażliwy, kocham poezję, choć nie wyglądam.

Jesienina Pan lubi, słyszałam?

Oczywiście, staram się nie lecieć ciągle tym samym. Niemniej jednak czytając poezję, zwykle się ma pewne sentencje, pewne ulubione zdania.

Dowiedz się więcej na temat: ITD | szkoły | przyjemność | jurek | Małgorzata Domagalik | zawód | myśli | film | aktor | rzeczy | ojciec

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje