Reklama

Reklama

Zarabiam jako Ilona Felicjańska

9 września w warszawskim hotelu Polonia odbył się pokaz mody dziecięcej zorganizowany przez Ilonę Felicjańską i prowadzoną przez nią Fundcję Niezapominajka. Z organizatorką rozmawiała dziennikarka INTERIA.PL Emilia Chmielińska.

INTERIA.PL: Pni Ilono, za nami fantastyczny pokaz z udziałem maluchów większych i mniejszych, skąd pomysł na taką akcję?

Reklama

Ilona Felicjańska: Ten pokaz jest efektem współpracy Fundacji Niezapominajka i Smyka, którego znają wszystkie dzieci. Kiedy ja mówię swoim dzieciom, że jedziemy do jakiejś galerii, to one zawsze się cieszą: hurra jedziemy do Smyka! To jest właśnie to, na czym zależało mi, kiedy zakładałam Fundację "Niezapominajka" - dotrzeć do jak największej liczby firm, aby one dały choć złotówkę na fundację. Gdy odejmiemy złotówkę od jednego ubranka, tak naprawdę nikt tego nie zauważy, a pieniędzy możemy zebrać dużo.

Czy pieniądze pójdą na konkretny cel?

Takie jest założenie - zawsze gdy robię jakąś akcję, jest ściśle określony cel. Dostaję bardzo dużo listów z prośbami o wsparcie turnusów rehabilitacyjnych dla dzieci z porażeniem mózgowym. Jedno na 2000 dzieci rodzi się w Polsce z dziecięcym porażeniem mózgowym. Zaburzenia są różne - mniejsze lub większe - ale rehabilitacja daje ogromne efekty. Takich dwutygodniowych turnusów w roku powinno być około sześciu. Jeden kosztuje ok 4 tys. zł - to są ogromne pieniądze. Liczy się więc każda złotówka.

Jak udało się Pani namówić synów do pracy na wybiegu? Idą śladem mamy?

Młodszy - Adam chyba rzeczywiście idzie w ślady mamy, co zresztą było widać podczas pokazu. On ma w sobie duszę artysty. Maciek - starszy syn - to raczej biznesmen, czyli tata. Często, gdy spotykamy np. dziecko na wózku, oni pytają czemu tak jest - wówczas tłumaczę im, że te dzieci miały mniej szczęścia niż my, urodziły się chore i trzeba im pomagać. My jesteśmy zdrowi, więc powinniśmy zrobić jak najwięcej się da.

Jaką mamą jest Ilona Felicjańska?

Ostatnio niestety nieobecną. Bardzo mi to przeszkadza, ale wiem, że im większa jest moja popularność, tym większe mam możliwości pozyskania pieniędzy. Zakładając wariant optymistyczny, że w Tańcu z gwiazdami zajdę wysoko - będę tańczyć przez trzy miesiące. Chcę ten czas poświęcić temu przedsięwzięciu, żeby później móc to wykorzystać i jak najwięcej powiedzieć o mojej fundacji. I moim dzieciom też tak to tłumaczę.

Kiedy jednak już z nimi jestem, to jestem naprawdę - idziemy na spacer, rozmawiamy, gramy.

Czyli Pani udział w Tańcu z gwiazdami ma podtekst charytatywny z fundacją w tle?

Zdecydowanie.

Jakie plany ma Niezapominajka?

Pomoc dzieciom. Zaczęłam pracę od pomocy dzieciom z nowotworami i nadal im pomagam. Jestem także ambasadorem akcji Różowej Wstążki i Samsunga, które przekazują pieniądze na pomoc amazonkom. Wspieram także różne kampanie - kampanię o niskorosłości - bardzo słabo znanej chorobie, jestem ambasadorem kampanii "Stawiam na mleko". Bez skrępowania sprzedaję się wszędzie tam, gdzie widzę, że mój udział może być przydatny. A zarabiam jako Ilona Felicjańska.

Dziękuję za rozmowę.

Dowiedz się więcej na temat: Ilona Felicjańska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje