Reklama

Reklama

Zupa pho - wietnamski rosół dla duszy

Zupa pho to wietnamski rosół dla ducha. Jednak Paweł Krysiak z Instytutu Sztuki Kulinarnej zachęca, żeby jeść ją latem, nie zimą. Bo jak wiele dań kuchni orientalnej, zupa pho, w przeciwieństwie do naszego babcinego rosołu, ma właściwości wychładzające.

PAP Life: W raporcie "Google Food Trends" zupa pho znalazła się wśród wschodzących trendów kulinarnych, z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością. Czy podbije również podniebienia Polaków?

Reklama

Paweł Krysiak: Myślę, że od roku, może dwóch lat, zupę pho można spotkać na polskich ulicach i zdecydowanie podbija ona podniebienia Polaków. Na świecie jest ona oczywiście znana znacznie dłużej. Jednak w Polsce kuchnia orientalna przez lata była przywiązana do "chińskich budek", gdzie serwowano jedzenie orientalne przygotowywane na "polski smak". Myślę, że teraz dorośliśmy kulinarnie do tego żeby jeść potrawy oryginalne, a zupa pho bardzo trafia w nasze gusta.

Czy zupą pho można ratować się zimą albo kiedy dopada nas przeziębienie?

- Zupa pho jest bulionem długo gotowanym, zatem ma bardzo dużo składników odżywczych, które w szybki i prosty sposób dodają nam energii, wzmacniają. Należy jednak pamiętać, że dodaje się do niej różnych składników, które są wychładzające.
Pamiętajmy, że jest to zupa, która powstała w gorącym klimacie, zatem ma za zadanie ochłodzić organizm. W przeciwieństwie do naszego rosołu nie ma właściwości rozgrzewających. Zatem jeśli jesteśmy przeziębieni albo kiedy za oknem panuje siarczysty mróz, zupy pho jako sposobu na rozgrzanie się raczej nie polecam. Paradoksalnie jest to idealna zupa na lato, podobnie jak wszystkie dania, które powstają w gorącym klimacie, i które są tak konstruowane, aby ulżyć organizmowi w upalne dni.

Czy zupę pho można przygotować samodzielnie, czy wymaga ona szczególnych kulinarnych umiejętności?

-  Przygotowanie jej w domu nie jest dużym problemem. Zupa pho to długo gotowany bulion mięsny. To może być bulion wołowy, drobiowy, to może być też bulion rybny. To, czym zupa pho różni się od naszego rosołu, to dodatki. Jej smak wzbogaca się sosem rybnym i różnorodnymi egzotycznymi ziołami i przyprawami - anyż, kardamon, imbir, kolendra, bazylia azjatycka.

Jest to danie, które można wykonać w domu, jednak jest ono znacznie bardziej czasochłonne niż nasz rodzimy rosół. Zupę pho, szczególnie wołową, powinno się gotować na kościach, przynajmniej 12 godzin. Bulion powinien być bardzo esencjonalny. To co ją wyróżnia i co czyni zupę pho, zupą pho, jest makaronem pho - makaron ryżowy. Dodanie innego makaronu spowoduje, że będziemy mieli inną zupę.

Z Pawłem Krysiakiem kucharzem, trenerem z Instytutu Sztuki Kulinarnej i głównym towaroznawcą w Marsala - Smaki świata rozmawiała Monika Dzwonnik (PAP Life)


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje