Reklama

Reklama

Elegancja kobiety sukcesu

"Istotą mody jest niezmienność. Jest jej siłą, ale i słabością. Może dlatego w pracy, biznesie czy w dyplomacji bardziej przydatny wydaje się być jej wycinek oparty o elegancję, szyk i styl, bo one nie wychodzą z mody"- mawia wybitny krakowski krawiec Jerzy Turbasa.

Matecznikiem elegancji były salony. W XX wieku traktowano ją jak sztukę eksponowania siebie, ale w sposób dyskretny, pełen umiaru i finezji. Elegancja była "nierozłącznym fragmentem osobowości". Dotyczyła zarówno dnia powszedniego, jak i wielkich świąt. Pełna była czaru, szlachetności, przepełniona świetnymi manierami. Wymagała nie tylko wyglądu, ale przede wszystkim taktu i obycia. Dlaczego? Bo prawdziwa elegancja, jak twierdzi Turbasa, nie znosi agresji i niestosowności. Elegancja nie pozwala nawet zbliżać się do granicy złego smaku.

Reklama

Mówi się, że elegancji nie da się nauczyć, że wynosi się ją z domu, rodzi się z nią. Być może jest w tym ziarno prawdy, że choć nie każda kobieta ma to naturalne wyczucie estetyki i piękna, to jednak można (zwłaszcza przy pomocy życzliwych osób) zdobyć pewne umiejętności i nauczyć się tego, jak być zawsze modną i elegancką.

Podstawowe zasady elegancji to:

Stosowność ubioru. Ubiór nabiera sensu, a elegancja krasy, gdy występują we właściwym kontekście. Innej szaty wymaga wyjście do teatru, innej na bal, wieczorną kolację czy spacer.

Jakość, a nie ilość. Elegancja wymaga konsekwencji jakości od stóp do głów. Nie znosi dokomponowywania do kompletu drobiazgów z pozoru efektownych, ale z " innej bajki", degradujących wrażenie całości. "Nie można być częściowo eleganckim". Prawdziwa elegancja zaleca niewielką ilościowo garderobę, ale w najlepszym gatunku.

Nie szkodzić sobie. - Elegancja zaleca ufać wadze i lustru, dostrzec w nich sprzymierzeńców, a nie naigrywających się oszustów - uważa Jerzy Turbasa. Ubieranie się jest pewną formą sprzedaży swojego "ja" na zewnątrz. "Wygląd pracuje na nas". Dlatego wyciągnij stary album z szafy, obejrzyj zdjęcia i zobacz, w czym się dobrze prezentujesz, co cię pogrąża, w czym jesteś sobą. Nigdy nie naśladuj przyjaciółek. Nie jesteś wtedy sobą, udajesz kogoś, kim tak naprawdę nie jesteś. Jej styl niekoniecznie jest stylem, w którym ty się będziesz czuła dobrze.

Akceptacja siebie. Elegancja wymaga, by uroda, figura i wnętrze, nasza osobowość stanowiły jedno wraz z wizerunkiem zewnętrznym. Fundamentem tej jedności jest znajomość nie tylko swoich walorów, ale i minusów. Gdy dojdzie do tego zgodność z temperamentem, ubiór wyrazi dyskretnie nasze "ja".

Umiar. Krakowski krawiec uważa, że elegancja nie chce być witryną możliwości finansowych, ale pewnej idealności. Nie znosi luksusu, przesady, wystawności i pretensjonalności. Podobnie jak taniości. Droga, modna sukienka nie musi zapewniać o elegancji, gdyż elegancką można być w skromnej spódnicy i białej bluzce.

Rola dodatków. Płaszcz, żakiet to tło. Należy pamiętać, że zmieniając dodatki, nadajemy nowy wyraz estetyczny. Kolorystyka dodatków w dużej mierze decyduje o charakterze całości.

Nienaganny stan garderoby. Ubiór również wymaga wypoczynku - zapewnia Turbasa. Chodzenie w jednym i tym samym to abnegacja, a nie styl. Dobrze się prezentuje każdy nowy sprawunek, choć np. na Wyspach hołubi się "złamaną" elegancję rzeczy lekko zniszczonych, ale najwyższej jakości.

Na koniec warto przytoczyć słowa wybitnej aktorki Beaty Tyszkiewicz, która w jednym z wywiadów powiedziała, że nade wszystko "kobietę najlepiej ubiera miłość" . I chyba coś w tym jest?

W artykule wykorzystano materiały pochodzące z książki Jerzego Turbasy, pt. Ubierając kobietę sukcesu

Ilona Adamska, I.D.Media

IDmedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: krawiec | ubiór | elegancja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje