Reklama

Reklama

​Kolejny trend z lat 90. powraca w wielkim stylu. W tym sezonie królują warkocze

Nie chodzi jednak o każdy rodzaj warkoczy. Fryzura, która podbija teraz media społecznościowe, to dwa nieduże, splecione tuż przy twarzy warkocze. W zależności od tego, jak są wystylizowane, mogą być nawiązaniem do stylu boho z lat 70. lub do stylu grunge i stylu ulicznego, które były popularne w latach 90.

Powrót opasek i apaszek, proste uczesania, jak gładko zaczesany koński ogon, to trendy, które królują tej jesieni. Jest jednak jeden, który dominuje bardzo wyraźnie - warkocze. Od tych prostych klasycznych, po dobierane. W mediach społecznościowych #braids to fraza użyta ponad 15 mln razy, a internauci i autorzy tutoriali prześcigają się w pomysłach na oryginalne sploty. Wśród nich największą popularnością cieszy się prosta i subtelna fryzura - dwa niewielkie warkoczyki zaplecione tuż przy twarzy, jeden po prawej, drugi po lewej stronie.

Reklama

Ten styl z pewnością pamiętamy z lat 90. Niedawno odświeżyły go m.in. Margot Robbie i Bella Hadid, chętnie po to uczesanie sięga również FKA twigs. Drobne warkoczyki wyłaniające się z miękkich, pofalowanych włosów pojawiły się na głowach modelek podczas pokazu marki Max Mara. Tam dodatkowo wpleciono w nie kolorowe nitki. I wbrew pozorom nie trzeba mieć długich włosów, aby zrobić sobie taką fryzurę - Kaia Gerber, która ma krótkie włosy, również sięgneła po to uczesanie.

"Dodanie kilku malutkich warkoczyków do luźnych fal jest trochę jak z Pinteresta i trochę w stylu Mad Max, ale w najlepszym wydaniu" - opisuje modę na warkoczyki "Harper's Bazaar", umieszczając go na liście 15 najmodniejszych fryzur tej jesieni.

Również redaktorzy "Cosmopolitan" zapowiadają, że będzie to jedna z fryzur tego sezonu, a w zasadzie drobne "podkręcenie" innego trendu zaczerpniętego z lat 90., czyli dwóch luźno wypuszczonych pasemek przy twarzy. "Tak, dwa pasemka włosów okalające twarz nie znikną w 2020 roku - przechodzą jedynie małą, plecioną metamorfozę".

Powrót mody na dwa maleńkie warkocze okalające twarz to, zdaniem fryzjerki Justine Marjan, efekt uboczny pandemii, która sprawiła, że kobiety szukały ładnych uczesań, które można zrobić samodzielnie. 

- Podczas kwarantanny zauważyłem ogromny wzrost zaplatanych fryzur, szczególnie małych warkoczy. Osobiście sama lubię je zaplatać. Są zabawne - trochę retro i boho - pomagają stworzyć subtelne wykończenia fryzury - wyjaśnia.

Warkoczyki nie muszą jedynie okalać naszej twarzy, możemy je również zapleść na środku, jak zrobiła to paryska influencerka Anne-Laure Mais. Można również zapleść je przy samej szyi. Ta fryzura nie tylko przywołuje przyjemne wspomnienia z lat młodości, ale również dodaje dziewczęcego uroku. Dodatkowym jej atutem jest to, że można ją łatwo zrobić, a przy tym jest efektowna, do tego sprawdza się niezależnie od tego, czy mamy włosy proste, czy kręcone.

-Warkocze są zawsze modne, po prostu ewoluują i po drodze przyjmują nowe formy- przyznaje stylistka fryzur Naeemah LaFond. 

Dodaje, że najnowszy trend to jedna z jej ulubionych form zaplatania włosów. 

- Uwielbiam te warkoczyki w połączeniu z luźnymi falami, choć jak pokazały dziewczyny na Instagramie, uczesanie to wygląda niesamowicie także w połączeniu z mocniejszymi lokami, wysokim kucykiem lub gładką fryzurą - przyznaje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje