Pokaz mody: Tęsknota za sztuką i marzenia o luksusie...

Od skromnych prezentacji dokonywanych we wnętrzu butiku designera tylko dla najwierniejszej klienteli do spektakularnych, teatralnych wręcz widowisk, które świat ogląda z zapartym tchem. Pokazy mody władają dziś masową wyobraźnią. A jak było kiedyś?

Najpierw był minimalizm, prostota i użytkowość, później - pozbawiony funkcjonalności artyzm, barokowa dekoracyjność, szaleństwo wzorów i barw. Zanim moda zawładnęła naszą wyobraźnią wkraczając na wybiegi - te same, które obserwujemy dziś z zapartym tchem śledząc najnowsze trendy i najdziwniejsze pomysły współczesnych projektantów - była ona zwyczajnym elementem życia tych, których zwyczajnie było na nią stać.

Reklama

Dziś natomiast rozpala ona wyobraźnię - niezależnie od miejsca zamieszkania, grubości naszego portfela czy przynależności do określonego środowiska. W tym sensie stała się niezwykle demokratyczna. Niebagatelną rolę odegrały tu pokazy mody i cała związana z nimi atmosfera wyjątkowości i luksusu, o którym marzą zwykli śmiertelnicy. Show, które trwa na ogół maksymalnie 10 minut jest dla widowni wycieczką do innego świata, fascynującą podróżą przez meandry umysłu genialnego artysty.

W odległych czasach pokaz mody był przedsięwzięciem zgoła skromniejszym, niż ma to miejsce obecnie. Intymne prezentacje odbywające się w butikach Chanel w latach 50. w niczym nie przypominały słynnego widowiska, jakie w 2014 roku zaprezentował Karl Lagerfeld, zamieniając wybieg we w pełni zaopatrzony supermarket będący zarazem miejscem feministycznej manifestacji. Niegdysiejsze pokazy oraz teatralne wręcz i niekiedy szalone spektakle, które odbywają się dziś na wybiegach dzieli przepaść - tak estetyczna, jak i finansowa. Skala współczesnych przedsięwzięć wiąże się wszak również z nieporównywalnie większym budżetem.

Wszystko zaczęło się od Charlesa Fredericka Wortha - mieszkającego w Paryżu projektanta, zwanego dziś "ojcem haute couture", który to w latach sześćdziesiątych XIX wieku wprowadził, rewolucyjny, jak na owe czasy, pomysł prezentowania kolekcji ubrań na żywych modelkach. Początek XX stulecia wiązał się z coraz większą popularnością "parad mody". W Londynie wiodąca brytyjska projektantka Lady Duff-Gordon regularnie pokazywała kolekcje w salonie w Hanover Street, a jej śladem podążali kolejni designerzy. W 1931 Elsa Schiaparelli pokazała kolekcję na wybiegu w Saks w Nowym Jorku. Choć dziś wydaje się to cokolwiek osobliwe, fotografowie nie mogli z nim uczestniczyć, z obawy przed kopiowaniem projektów. Kolekcje zostały, więc narysowane przez szkicowników.

Wszystko zmieniło się za sprawą Christiana Diora, który w 1947 roku, jako jeden z pierwszych projektantów pozwolił fotografom udokumentować zaprezentowaną na pokazie kolekcję - tę samą, która w recenzji jednego z poczytnych magazynów zostanie później nazwana "New Look" i pod tą właśnie nazwą trwale zapisze się w historii światowej mody. Od tego czasu designerzy stopniowo otwierali się na publiczność, która była coraz żywiej pokazami mody zainteresowana. Współczesne widowiska w niczym nie przypominają już skromnych prezentacji urządzanych dla klientek w zaciszu atelier projektanta. Te dzisiejsze stanowią dobrze zorganizowane przedsięwzięcia - ze starannie dobraną i pasującą do wizji designera lokalizacją, szczegółowo opracowaną choreografią, olbrzymim budżetem.

Niebagatelną rolę w kreowaniu aury wyjątkowości towarzyszącej wybiegowym prezentacjom odgrywa obecnie również technologia cyfrowa. U schyłku XX wieku zaczęła ona mieć istotny wpływ na ewolucję pokazów mody. W 1998 roku austriacki projektant Helmut Lang, jako jeden z pierwszych artystów zaprezentował swój jesienno-zimowy pokaz online. "W owym czasie wyczułem, że Internet przerodzi się w coś znacznie większego niż można sobie wyobrazić, więc uznałem, że to właściwy moment, aby rzucić wyzwanie tej zmieniającej się na naszych oczach rzeczywistości" - powiedział.

I miał rację. Dziś trudno wyobrazić sobie pokaz mody już nie tyle pozbawiony obecności fotografów, co internetowych influencerów, którzy zrelacjonują wydarzenie w swoich mediach społecznościowych w czasie rzeczywistym, docierając w ten sposób do milionów użytkowników. Legendarny pierwszy rząd, o zasiadaniu, w którym marzył do niedawna każdy fan mody stał się osiągalny jak nigdy przedtem - wystarczy bowiem dostęp do Internetu i konto w popularnym portalu społecznościowym, by z odległości ekranu komputera zobaczyć kolekcje najwybitniejszych projektantów świata... (PAP Life)

autor: Iwona Oszmaniec

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje