Reklama

Reklama

Samodzielnie farbuj ubrania metodą tie-dye. Są bardzo modne

Farbowanie ubrań w tym roku mocno zyskało na popularności. Jedną z przyczyn jest bez wątpienia pandemia koronawirusa. Trend ów posiada bowiem nie tylko wymiar czysto estetyczny, ale i praktyczny – to doskonały sposób na spożytkowanie nadmiaru wolnego czasu, a nawet forma terapii.

Własnoręczne farbowanie ubrań wróciło w tym roku do modowego głównego nurtu jako jeden z najgorętszych trendów sezonu. Technika barwienia odzieży, której początki sięgają lat 60. XX wieku, nie bez racji kojarzy się nam z kulturą hippisowską. Bodaj najbardziej charakterystyczną cechą ubrań i akcesoriów wykonanych przy pomocy tej metody są jaskrawe, nasycone kolory, które natychmiast przykuwają wzrok.

Reklama

W sieci pełno jest obecnie ubrań i dodatków pofarbowanych metodą tie-dye. Wiele popularnych marek, takich jak Vans, Urban Outfitters czy Levi’s postanowiło wykorzystać rosnącą popularność trendu i po swojemu go zinterpretować. W ich najnowszych kolekcjach znajdziemy charakterystycznie pofarbowane jeansy, trampki, obszerne bluzy z kapturem i luźne T-shirty. Motyw ten pojawił się na również na wybiegach światowych domów mody, takich jak Dior, Alberta Ferretti, Tod’s czy Versace.

Choć w ostatnich latach odzież ozdobiona fantazyjnymi, nieregularnymi wzorami cieszyła się umiarkowaną popularnością, w ostatnim czasie fascynacja tą tendencją mocno przybrała na sile. W mediach społecznościowych zaroiło się od instruktażowych filmików, a użytkownicy Instagrama i TikToka chętnie dzielą się z innymi efektami własnej pracy. Nic w tym dziwnego - przerabianie ubrań jawi się jako jeden z najbardziej odprężających i praktycznych sposobów na zabicie czasu w dobie trwającej pandemii.

Z jednej strony bowiem możemy dzięki temu kreatywnie wykorzystać nadmiar wolnego czasu, z drugiej zaś - zaoszczędzić pieniądze, które przeznaczylibyśmy na zakup nowej odzieży. Przerabianie starych ubrań jest zarazem czynnością przyjazną środowisku. Wystarczy uświadomić sobie, jak wiele szkód planecie wyrządza branża modowa, by zrozumieć, że ograniczenie kupowania ubrań oraz przerabianie tego, co mamy już w szafie, to najlepsze, co jako konsumenci możemy zrobić, by ograniczyć ów negatywny wpływ na środowisko naturalne.

Barwienie ubrań w domowym zaciszu może być dla nas również swego rodzaju terapią. 

- Kontakt z materiałem i kolorem ma potężny ładunek emocjonalny. Uspokaja nas i pozwala odpocząć od tego, co dzieje się wokół. Ludzie mają pierwotną potrzebę dotyku, a w dobie pandemii i spowodowanej nią izolacji ta potrzeba nie była zaspokojona. Można ją przekierować właśnie na pracę z tkaninami, która jest odprężająca i zapewnia nam komfort. Ubrania pofarbowane w ten sposób kojarzą się z letnimi festiwalami, imprezami na powietrzu. Dzięki nim przywołamy te beztroskie chwile i poczujemy się lepiej - wyjaśnia Preeeti Gopinath, profesorka prestiżowej nowojorskiej szkoły artystycznej Parsons School of Design.

Eksperci zgodnie przekonują, że w dobie globalnego kryzysu należy robić wszystko, by zadbać o swój psychofizyczny komfort i poczucie stabilizacji. Warto więc angażować się w aktywności, które nas relaksują i poprawiają nastrój. Własnoręczne farbowanie ubrań może być dla nas sposobem na kreatywne wykorzystanie nadmiaru wolnego czasu lub zwyczajne odświeżenie garderoby. Może być też formą terapii, działaniem, które odpręża i przywraca optymizm.

***Zobacz także***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje