Trencz - kluczowy element wiosennej garderoby

Z wojskowych okopów trencz trafił prosto na wybiegi i na srebrny ekran, natychmiast wchodząc do modowego kanonu. Mimo upływu lat fason ten nie stracił na aktualności, będąc wciąż nieodzownym elementem wiosennej garderoby każdej kobiety.

Prosty i wygodny płaszcz przewiązywany w pasie to niekwestionowany wiosenny must-have. W swojej szafie ma go większość kobiet, które doceniają jego praktyczność i uniwersalny charakter. Sprawdza się wszak zarówno w nieformalnych sytuacjach niewymagających od nas specyficznego dress code'u, jak i wówczas, gdy musimy wyglądać elegancko. Świetnie prezentuje się wszak nie tylko w towarzystwie jeansów i trampek, ale i w zestawieniu z wizytową sukienką i szpilkami.

Reklama

Historia trencza jest cokolwiek zaskakująca. Najpierw, na początku XX wieku, nosili go bowiem brytyjscy żołnierze, którzy podczas deszczowej i kapryśnej wiosny potrzebowali nieprzemakalnego okrycia wykonanego z nie nazbyt grubej tkaniny. Rozwiązanie opracował legendarny projektant i założyciel bodaj najsłynniejszego brytyjskiego domu mody Thomas Burberry. Designer, który był jednocześnie twórcą gabardyny - tkaniny wełnianej o ukośnym splocie wykorzystywanej później do produkcji płaszczy i kostiumów - dostarczył armii projekt wierzchniego okrycia, który już wkrótce stał się atrybutem brytyjskich wojsk. Nazwa również jest nieprzypadkowa - "trench(-es)" to bowiem z języka angielskiego "okopy".

Sięgający za kolano płaszcz z charakterystycznym wiązaniem w pasie natychmiast przedarł się z wojskowych okopów do świata mody, szturmem zdobywając wybiegi, a następnie podbijając serca hollywoodzkich gwiazd i filmowych charakteryzatorów. To właśnie trencz z nonszalancko postawionym kołnierzem stał się bowiem znakiem rozpoznawczym ekranowych amantów w typie Humphrey'a Bogarta, a następnie największych żeńskich gwiazd światowego kina. Po premierze kultowego dziś "Śniadania u Tiffany'ego", w którym bohaterka grana przez Audrey Hepburn występuje w nim w słynnej scenie w deszczu, jasne było, iż trencz pozostanie w kobiecych garderobach na dłużej.

Obecnie projektanci podchodzą do klasycznego fasonu ze spora dozą fantazji - na wybiegach prezentowane są trencze asymetryczne, z wycięciami, o mocno oversize'owym fasonie i zdekonstruowanym kształcie. C, line na nadchodzącą wiosnę proponuje obszerny beżowy trencz przypominający pelerynę, Valentino wraca do jego militarnych korzeni, zaś The Row łączy klasyczną formę z jasnobrązową skórą i długością maksi.

Jest praktyczny, elegancki, zawsze modny. Skutecznie chroni przed deszczem, a jego luźny fason umożliwia noszenie pod spodem kilku warstw. Ponadczasowy trencz, który po dziś dzień kojarzy się ze słynącą z klasycznego stylu brytyjską marką Burberry, ma dziś w swojej ofercie niemal każda marka. Trudno wyobrazić sobie deszczową wiosnę nie tylko bez kolorowego parasola, ale i tego uniwersalnego, wiązanego w pasie płaszcza. (PAP Life)

autorka: Iwona Oszmaniec

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje