Reklama

Reklama

Wstrząsające wyznania byłej redaktor naczelnej "Vogue"

Do polskich księgarni właśnie trafiła książka "Vogue. Za kulisami świata mody", pióra Kirstie Clements. Była naczelna australijskiej biblii mody pisze m.in. o ciemnych stronach modelingu - zatrudnianiu zbyt młodych dziewcząt, czy anoreksji.

"To pamiętnik opisujący okres prawie 30 lat, które spędziłam w świecie dziennikarstwa modowego. Książka ma raczej pozytywny wydźwięk, ponieważ przez ten czas doświadczyłam wielu ekscytujących momentów. Nie odsądzam świata mody od czci i wiary. Zwróciłam tylko uwagę na kilka niepokojących problemów, jak np. niedożywienie modelek" - powiedziała Kirstie Clements, pytana o ogólny charakter książki.

Reklama

Autorka przeszła w australijskim "Vogue'u" wszystkie szczeble kariery - od recepcjonistki po stanowisko redaktor naczelnej. Za sterami tego magazynu stała przez 13 lat, do 2012 roku. W tym czasie współpracowała m.in. z Karlem Lagerfeldem, Nicole Kidman czy Kylie Minogue. Zwolnienie Clements miało charakter nagły i bezceremonialny. Po rozstaniu z redakcją zaczęła pisać autobiografię. Książka została entuzjastycznie przyjęta w Australii, USA, Hiszpanii, Meksyku i Chinach. W Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Chociaż w cytowanej wypowiedzi Clements podkreśla, że jej książka jest przede wszystkim pochwałą świata mody, czytelników najbardziej interesować będą te fragmenty, w których autorka wspomina o kontrowersyjnych zagadnieniach. Clements ma na przykład wiele zastrzeżeń, co do tego, jak działa branża modelingowa.

"Ubierałam kiedyś do sesji dziewczynę ze Stanów Zjednoczonych i zauważyłam blizny i otarcia na jej kolanach. Kiedy ją o nie zapytałam, odparła nonszalancko: - A, tak. Ciągle jestem strasznie głodna, więc często mdleję. Uważała, że tracenie przytomności, czasem po kilka razy w ciągu dnia, jest czymś zupełnie normalnym" - pisze o modelce, która stosowała dyskusyjną metodę utrzymania szczupłej sylwetki.

Clements sygnalizuje też inny problem - do zleceń angażuje się zbyt młode dziewczęta. "W 2005 roku pojechałam na plener do Maroka z redaktorką działu mody Naomi i czekałyśmy razem na modelkę, która miała przylecieć z Paryża - nowa twarz, której przepowiadano wspaniałą przyszłość. Lot był opóźniony, a skoro dziewczyna miała dotrzeć do hotelu dopiero w środku nocy, położyłyśmy się spać. Następnego ranka poszłyśmy do jej pokoju, a ona siedziała zaspana w łóżku, ściskając dużego misia. Wyglądała na mniej więcej dwanaście lat. Patrzyłam na nią ze zgrozą" - wspomina Australijka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje