Za 50 lat nikogo nie będę szokować!

Małe i dyskretne, duże i rzucające się w oczy. Kolorowe i czarno-białe, tematyczne i całkiem o niczym. Napisy, znaczki, obrazy, a coraz częściej prawdziwe dzieła sztuki. Gdzie? Na ciele.

Kiedyś zjawisko rzadkie jak słońce w Skandynawii, dziś moda wciąż przybierająca na sile. Tatuują się wszyscy – dziewczęta i chłopcy, nastolatki i starsi panowie, sportowcy i pracownicy korporacji. Nie masz jeszcze tatuażu? Jest duża szansa, że to się niedługo zmieni.

Amulet, pamiątka, a może przypadek?

Reklama

Historia tatuażu jest długa. Najstarszy odkryty tatuaż znajdował się na ciele mumii egipskiej kapłanki, bogini Hathor, żyjącej 2000 lat przed Chrystusem. Ludzie od zawsze ozdabiali swoje ciała - początkowo rysunki te miały znaczenie obrządkowe i religijne. Kolorowe malunki na ciele obecne były zawsze w kulturze Indian z obu Ameryk oraz mieszkańców Afryki.

Obrazowały one często miejsce w hierarchii społeczeństwa, opisywały cechy osobowości i charakter. W wielu kulturach na posiadanie tatuaży mogły sobie pozwolić tylko nieliczne jednostki - wodzowie, kapłani, szanowani szamani i lekarze dusz. Tatuaże były często pamiątką, amuletem, chroniły przed złymi mocami, chorobami, pechem, zapewniały szczęście - dla wielu w tej kwestii zmieniło się dziś niewiele.

- Swój pierwszy tatuaż zrobiłam zaraz po ślubie. Wraz z mężem wytatuowaliśmy sobie rzymskie 13-stki na karku, nasze szczęśliwe liczby - mówi Iza, która swoją przygodę z tatuażami rozpoczęła trzy lata temu.

- Dwa lata później po mojej głowie zaczął chodzić pomysł na kolejny tatuaż. Po śmierci mojej ukochanej babci na przedramieniu pojawiły się polne kwiaty, które całe życie kochała i przynosiła ze spacerów do domu. Najnowszy tatuaż to dwa serca - Mama i Tata, dedykowane moim rodzicom - mój osobisty manifest miłości - dodaje Iza.

Dla wielu osób przygoda z tatuażem zaczyna się właśnie w ten sposób - chcą mieć na ciele pamiątkę, amulet, portret ukochanej osoby, szczęśliwą liczbę i oczywiście ... życiowe motto. "Carpe diem" to chyba najpopularniejszy i jednocześnie najbardziej znienawidzony przez tatuatorów napis zdobiący niejedno ciało.

Cytaty i motta tatuujemy sobie najczęściej na nadgarstku, szyi oraz karku.

- Na pewno wielu tatuatorów ma dość ptaszków, piórek, łapaczy snów, kompasów czy popularnych napisów, jak "never give up". Delikatne napisy są bardzo częstym wyborem kobiet, a żebra lub nadgarstek najczęstszym na nie miejscem. Nie jest tak, że nienawidzę tych wzorów. Bardziej traktuję je jako swoistą przerwę i odprężenie między bardziej wymagającymi wzorami - mówi Mika z krakowskiego salonu CrazyTattoo.

Są jednak tacy, dla których przekaz nie ma większego znaczenia, a tatuaż jest po prostu formą biżuterii. - Nie mam jakichś megasentymentalnych tatuaży, może ze trzy dziarki niosą z sobą jakieś przesłanie, reszta to po prostu ładne obrazki, które zdobią moje ciało - mówi Kornelia, właścicielka trzynastu tatuaży.

Bo to się właśnie tak zaczyna

Projekt tatuażu zaplanowany być może do ostatniego szczegółu. Często jednak pierwsza dziara to szybka, spontaniczna decyzja, nie zawsze zresztą trafiona.

- Pierwszy tatuaż zrobiłam 8 lat temu... Boże, jak to zleciało! Zawsze podobały mi się tatuaże, byłam ciekawa, jak to jest mieć dziarę i pewnego dnia postanowiłam pójść na mały tatuaż. Nie miałam o tym oczywiście zielonego pojęcia, w efekcie pierwszy był okropny i na szczęście jest już przykryty nowym obrazkiem - śmieje się Kornelia.

W przeciwieństwie do Kornelii, Iza fanką tatuażu nie była, a mimo to szybko połknęła bakcyla: - Po tym jak zrobiłam pierwszy tatuaż, coraz częściej myślałam o kolejnych, choć kiedyś zarzekałam się, że nigdy nie zrobię choćby jednego. Po 13-stce i kwiatach pojawiła się jaskółka na nodze, kwiatki na drugiej ręce oraz motyl - te motywy wybrałam dość spontanicznie i nie miały dla mnie większego znaczenia.

- Ja swój pierwszy tatuaż wykonałem w wieku 17 lat bez zgody rodziców - mówi Paweł, mąż Izy, wytatuowany prawie w 50 proc. - Wyszedłem z założenia, że skoro to moje ciało, to mogę z nim robić to, co mi się żywnie podoba. To był naprawdę chamski napis na dwóch przedramionach wykonany kalką, prawie taką, jak w więzieniach.

- Drugi tatuaż był zupełnie przypadkowy, mój kumpel, dziś znany i ceniony na całym świecie tatuator, zaczął się uczyć sztuki tatuowania i potrzebował modela. Zaczęło się od łydki, a z biegiem czasu skończyło się na całej nodze. Dziś mam jeszcze symboliczną trzynastkę, identyczną jak u mojej żony, a rękę i klatkę piersiową przykryły japońskie wzory, których jestem fanem - wyznaje Paweł.

Gdzie twoja kobiecość i co z tym zrobisz na starość?

Do niedawna tatuaże kojarzyły się zdecydowanie negatywnie. Darmo przekonywać rodzica, że malunki na ciele tworzono już w Egipcie, wielu z nich tatuaż kojarzy się jednoznacznie - z recydywą, więzieniem, a w najlepszym wypadku społecznym marginesem. Pół biedy, jeśli na tatuaż decyduje się mężczyzna, ale kobieta?

- Nie spotykam się raczej z negatywnymi opiniami na temat swoich dziar, ale pytania o to, co zrobię z nimi na starość, nie należą do rzadkości. Ja na starość ufarbuję włosy na jasny fiolet i dalej będę chodzić w vansach. Nasze pokolenia, nie mówiąc o dzieciakach wchodzących właśnie w dorosłe życie, są już wytatuowane w 50 proc., starsza babcia z dziarką za 40 lat nie będzie robić na nikim wrażenia - twierdzi Kornelia.

W czym tkwi więc ten osławiony problem z kobiecością, a raczej jej brakiem? Moda na agencje modelek, w których głównym kanonem piękna jest atrakcyjna, wydziarana dziewczyna, przybiera na sile. Znane na całym świecie Sabina Kelley i Anne Lindfjeld to już klasyka. Ogromną karierę robią dziś  Alysha Nett, Raquel Reed czy Bantik Boy. Wytatuowane modelki zostają twarzami dużych koncernów modowych, znanych marek kosmetycznych, stają się gwiazdami, a nawet chodzą po wybiegu. Sporo kontrowersji wzbudza wygląd pochodzącej z Rosji Monami Frost, na ciele której zaczyna brakować już miejsca na nowe projekty.

Polska również nie pozostaje w tyle - wokalistka oraz modelka Aleksandra Kasprzyk, wraz z przyjaciółką Margaj, prowadzi bloga o nazwie Freakshowproject, na łamach którego obie prezentują swoje mocno wytatuowane ciała. Tancerka i aktorka Anna Matysiak, znana z seriali "Klan" i "Tancerze", modelka alternatywna i fotografka Aleksandra Wydrych, modelka Monka Willy - to tylko część naszej mocnej reprezentacji. Żadna z wymienionych kobiet nie narzeka ani na brak kobiecości, ani na ....brak wielbicieli.

Wydziarany, znaczy młody i bezrobotny?

Jakiś czas temu głośnym echem odbiła się w Polsce internetowa kampania pt. "Tatuaż w pracy". Poprzez "zalajkowanie" fejsbukowego profilu swoje poparcie dla idei zamanifestowało ponad 14 000 użytkowników, a liczba ta ciągle rośnie.

Praca to dobro tworzone rękami człowieka. Jakie znaczenie ma fakt, że te ręce są wytatuowane? Pracodawco, oceń kompetencje, a nie wygląd - oto hasło reklamujące kampanię.

Co na to Polacy? "Jak cię widzą, tak cię piszą" i "Najważniejsze jest pierwsze wrażenie" - kto z nas nie słyszał tych słów przynajmniej raz w życiu? Prawda jest jednak taka, że świat idzie do przodu, a pracodawcy coraz częściej akceptują kolczyki, tatuaże i kolorowe włosy, również w miejscach pracy. Trudno oczywiście wciąż wyobrazić sobie wydziaranego prawnika, ale skoro zdarzają się już wytatuowani nauczyciele, to sprzedawca w sklepie odzieżowym nie robi już na nikim wrażenia.

- Podczas pobytu w Danii rok temu miałam wrażenie, że u każdej mijanej osoby dało się zauważyć choć jeden mały tatuaż i nie była to tylko moja obserwacja. Podczas oglądania telewizji moją uwagę zwrócił również  reportaż w dzienniku o wciąż rosnącej popularności tatuażu. Polska jest jeszcze trochę w tyle, ale i u nas w reklamach telewizyjnych występują coraz liczniej mniej lub bardziej wydziarani aktorzy - zauważa Mika.

- Wciąż zdarzają mi się przykre sytuacje - przyznaje Paweł. -  Niejednokrotnie, gdy wsiadałem do środków komunikacji miejskiej, starsze panie kurczowo trzymały się swoich torebek patrząc na mnie jak na kryminalistę. Mam nadzieję, że z biegiem czasu to się zmieni. Dzisiejsze tatuaże to prawdziwa sztuka, która rozwija się z każdym rokiem.

Jakiś czas temu sporym zainteresowaniem cieszyła się również kampania przedstawiająca mocno wytatuowanych starszych ludzi. Hasło brzmiało: "Pytasz mnie, jak będę wyglądać na starość? Mniej więcej tak!". Ze zdjęć uśmiechały się atrakcyjne i zadbane starsze panie i pełni uroku, modnie wystylizowani panowie, dobrze po sześćdziesiątce, wszyscy wytatuowani.

- Najczęściej tatuuję klientów w wieku 18-30 lat, ale to tylko średnia! Tatuowałam również osoby po pięćdziesiątce - uśmiecha się Mika.

Można odnieść wrażenie, że tatuaż sporej części społeczeństwa nie kojarzy się już jednoznacznie, czyli negatywnie. Na mieszkańcach dużych miast wydziarani od stóp do głów miłośnicy tatuażu nie robią żadnego wrażenia. Na wsiach i w małych, kameralnych miasteczkach tatuaż wciąż budzi jednak sprzeczne emocje.

Ciąg dalszy nastąpi

Tatuowanie wciąga - zrobiłeś pierwszy tatuaż, prawdopodobnie zrobisz kolejny. Zatęsknisz za specyficznym zapachem unoszącym się w salonie tatuażu, odgłosem wydawanym przez maszynkę, który trudno porównać z niczym innym i ... bólem. Tatuowanie uzależnia, więc dla moich rozmówców odpowiedź na pytanie o kolejne malunki może być tylko jedna:

- Czy planuję kolejne? Pewnie coś się jeszcze pojawi  - śmieje się Iza.

- Tatuaże dodają pewności siebie, choć mało kto się do tego przyznaje. Lubię swoje dziary i oczywiście planuję kolejne. Czas pokaże, co i gdzie zafunduję sobie w przyszłości - mówi Kornelia.

- Tatuowanie miało być moim planem B na życie, z wykształcenia jestem bowiem grafikiem. Pochłonęło mnie to jednak na tyle, że działam w obu branżach jednocześnie i chciałabym, by tak pozostało - mówi Mika.

- W planach mam już kolejne tatuaże, a że pomysłów jest sporo, to potrzebuję na ich realizację trochę czasu - dodaje Paweł. - Czy tatuaże nas zmieniają? Nie wiem, ale człowiek rzeczywiście zyskuje większą pewność siebie, tak myślę.

Gabriela Kurcz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje