Reklama

Reklama

Zimowa moda w PRL. Zobacz zdjęcia

Niezwykłe zdjęcia polskich ulic z lat 50.

"Kiedyś to były zimy" - mawiają nasze babcie. I opowiadają, że śniegu było po pas, słupek rtęci spadał do -20 stopni, a o regularnie jeżdżących autobusach i tramwajach można było tylko pomarzyć. Pomarzyć, można było również o ciepłych i modnych ubraniach, które w PRL były deficytowym towarem.

Kto nie chciał marznąć, musiał kombinować. Kto miał pieniądze, zlecał szycie krawcowej. Kto ich nie miał wydłużał, skracał, zwężał i poszerzał ubrania samodzielnie. Jak można się domyślić, z różnym efektem...

Reklama

W latach 50. w modzie królowała kobieca sylwetka z podkreśloną talia i wąskimi  ramionami. Obfite spódnice i bogate dodatki miały być reakcją na skromną, powojenną modę lat 40. Wśród okryć wierzchnich najpopularniejsze były płaszcze rozszerzające się ku dołowi z kołnierzem lub stójką. Tyle, że te trendy w Polskim krawiectwie, w którym wiecznie brakowała pieniędzy, nici i materiałów,  raczej nie miały szans się przyjąć.

Najmodniejszym dodatkiem była wtedy, dzisiaj kompletnie zapomniana, chustka. Zawiązana pod brodą, może nie dodawała uroku, ale doskonale chroniła od wiatru i chłodu. Na nogi wkładano krótkie botki na niskim obcasie, a stylizacji dopełniała mała, skórzana torebka, często w kształcie trapezu, noszona w ręce.

Chociaż byli tacy, którym brak modnych ubrań ani trochę nie przeszkadzał. Bo kto przejmowałby się modą, kiedy na głowie są tak ważne sprawy jak zjazd na sankach czy bitwa na śnieżki.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje