Ona mnie oczerniła!

Mam w pracy koleżankę, Marysię, z którą jestem bardzo zaprzyjaźniona. Albo raczej - byłam, bo po tym, co ostatnio zrobiła, chyba już nic z naszej przyjaźni nie będzie.

Poprosiłam ją niedawno, aby - jeśli to dla niej nie kłopot - pożyczyła mi 500 złotych, na wykupienie leków dla mojej chorej mamy. Marysia się od razu zgodziła, umówiłyśmy się na konkretny termin zwrotu tych pieniędzy. Niestety, nie mogłam tego terminu dotrzymać, oddałam przyjaciółce dług miesiąc później. Ale oddałam! Wiem, że to opóźnienie było jej nie na rękę, była na mnie zła. I ulżyła sobie, a jakże! Opowiedziała w pracy, jaka to ja jestem niesolidna i nieuczciwa, bo długów nie oddaję. Bo tak to właśnie Marysia przedstawiła - że ja jej tych pieniędzy nie oddałam. Bardzo to przeżywam, jest mi głupio przed ludźmi. A najgorsze, że czuję się zdradzona przez przyjaciółkę. Nie dość, że ujawniła obcym coś, co było sprawą tylko między nami, to jeszcze skłamała. Teraz zastanawiam się tylko nad jednym. Bardzo mi zależy na dobrej opinii w pracy. Czy powinnam wyjaśnić wszystkim, jak to naprawdę było z tą pożyczką? Czy może nic nie mówić, poczekać, aż sprawa przycichnie?

Reklama

Blanka, 48 lat

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 22 (w sprzedaży od 2 cyerwca br.) i na stronie:

www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje