Reklama

Reklama

Przekładać czy nie przekładać? O troskach przyszłych panien młodych

Ich ślub miał się odbyć w maju lub czerwcu tego roku. Gdy w Polsce wybuchła epidemia swoją uroczystość przełożyły na jesień, godząc się jednocześnie z faktem, że z uwagi na panujące restrykcje, nie będzie ona raczej weselem marzeń. A teraz zastanawiają się, czy terminy październikowe lub listopadowe również należy przełożyć?

- Tegorocznym pannom młodym towarzyszą wyjątkowe, nie zawsze radosne i pełne szczęścia emocje - twierdzi Anna Machnowska z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.

W związku z gwałtownym wzrostem zakażeń wirusem COVID-19, w ostatnich dwóch tygodniach, w naszym kraju w przestrzeni publicznej pojawiło się wiele informacji o powrocie do wiosennych restrykcji. Z uwagi na fakt, że część nowych ognisk epidemii powstała na weselach, krążyły opinie, że obostrzenia mogą dotyczyć również branży ślubnej. Z tego powodu na ślubnych forach internetowych, kolejny już zresztą raz w tym roku, zawrzało.

Reklama

O nastroje panujące wśród przyszłych mężatek, a także o aktualną sytuację, dotyczącą zasad wydawania wesel, zapytaliśmy ekspertkę z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele, Annę Machnowską.


Co dalej z weselami? Jakie zmiany planuje rząd? Ograniczenia będą obowiązywać od soboty, 8 sierpnia.

Panny młode obawiały się ograniczenia liczby gości, którzy na dodatek - być może - będą musieli chodzić w maseczkach, nałożenia limitu czasu trwania wesel, kontroli policji i służb sanitarnych, a nawet konieczności ponownego przełożenia daty ślubu.

6 sierpnia sytuacja nieco się wyjaśniła - na razie obostrzenia będą dotyczyły powiatów, oznaczonych na mapie z danymi na temat liczby zakażeń koronawirusem.

I tak powiaty "czerwone" już od najbliższej soboty (8 sierpnia) obowiązywać będzie limit gości do 50 osób, te zaznaczone na żółto - 100 osób.

Przygotowywana jest także ustawa, na mocy której w całej Polsce będzie obowiązywać konieczność rejestracji/zgłaszania wesel. Rząd zapewnił kilka dni temu, że nie ma mowy o kolejnym lock downie, ale podkreśla, że dalszy przebieg epidemii w dużej mierze zależy od przestrzegania przez nas wszystkich obowiązującego rygoru - czyli zachowania dystansu społecznego, dbania o higienę rąk oraz noszenia maseczek wszędzie tam, gdzie jest to konieczne.

Rząd rozważa również wprowadzenie obowiązku noszenia osłony we wszelkich przestrzeniach publicznych.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski podczas zeszłotygodniowej rozmowy w Money.pl mówił:

- Zastanawiamy się nad pewną zwiększoną kontrolą dotyczącą imprez rodzinnych, szczególnie wesel w tych powiatach. Możliwe jest zmniejszenie liczby osób na tych uroczystościach. Rozwiązaniem jest też obowiązek rejestracji takiego wydarzenia w jakikolwiek sposób. Chcielibyśmy, by było wiadomo, gdzie takie wesele się odbywa, kto w nim uczestniczy.

I te dane potwierdził w czasie porannej konferencji prasowej Ministerstwa Zdrowia 7 sierpnia.


Przyszli nowożeńcy obawiają się jednak kolejnego kroku rządu, jakim może być powrót do zakazu organizowania wesel w ogóle. Czy słusznie?

- Pan Łukasz Szumowski zaznaczył, że jego resort nie przewiduje takiego rozwiązania. Obawy przyszłych małżonków są dla mnie jednak całkowicie zrozumiałe, gdyż nikt tak naprawdę nie wie, co wydarzy się za kilka miesięcy w temacie epidemii - podkreśla Anna Machnowska.

- Państwo młodzi w tym roku przeszli już wyjątkowo dużo, zarówno w obszarze modyfikacji organizacyjnych, jak i szczególnych wyzwań emocjonalnych, jakie sytuacja związana z koronawirusem przed nimi postawiła. Nie dziwi mnie fakt, że mogą odczuwać już spore zmęczenie całym tym zamieszaniem, a także frustrację i niepokój. Sprawa dotyczy przecież ich ślubu - dodaje nasza ekspertka.


"Na samą myśl o moim weselu zalewam się łzami"

Frustracja, spowodowana niewiadomą, rzeczywiście zdominowała ślubne fora i grupy na Facebooku. Panny młode wprost piszą o tym, że perspektywa jesiennego wesela nie jest dla nich radosna.

- Dziewczyny, byłam dziś opłacić salę...Trochę się załamałam. Miałam mieć wiejski stół. Niestety, ze względu na koronawirusa, nie będę go mieć. Na stole będą tylko gorące dania i obiad. Miała tak któraś z was? - pyta Daria.

Na innej stronie czytamy:

- Dziewczyny, mam ślub 14 listopada. Na samą myśl o nim zalewam się łzami. Nic nie chcę robić, nie chcę o nim nawet słyszeć... Wszystko wstrzymałam... Czy wy też tak macie?. Ktoś komentuje:

- Czekamy do końca tygodnia, bo podobno rząd ma podać jakieś informacje. Liczę chyba na cud.

Dalej ta sama osoba pisze, że nie wyobraża sobie zabawy w maseczkach lub limitu czasowego. Na szczęście te restrykcje nie zostały - na ten moment - zapowiedziane.

Wiele kobiet deklaruje jednak gotowość do zorganizowania wesela nawet przy zaostrzonych restrykcjach.

- Pannom młodym towarzyszą często skrajne uczucia. Z jednej strony są rozżalone i pełne obaw, a z drugiej pragną wziąć wreszcie ślub, nawet, jak same piszą, mimo wszystko - tłumaczy Anna Machnowska.

I rzeczywiście, pod wspomnianym postem znaleźć można i takie wypowiedzi:

- Absolutnie nie przełożę drugi raz. Jak wprowadzą obostrzenia to bierzemy sam ślub i tyle lub - Z maja przełożyłam na październik i nie mam zamiaru nic przekładać po raz kolejny. Nie damy się. Będziemy działać.

W sieci spotkać można także osoby, które zdecydowały się na trzeci termin ślubu i wesela. Jedną z nich jest Justyna, która pisze:

- Z czerwca przełożone na 11 listopad 2020. Dziś przełożone na ostateczny termin 6 listopad 2021. Będzie co będzie.

Drodzy nowożeńcy, niezależnie od tego, czy pobierzecie się w tym roku, czy jednak zdecydujecie się poczekać na spokojniejsze czasy, my życzymy Wam, oprócz oczywiście zdrowia, cierpliwości, wytrwałości i dużo wzajemnej miłości oraz wsparcia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje