Reklama

Reklama

Od bohatera do zwykłego zdrajcy. Tiger Woods w minutę stracił wszystko

Tiger Woods w przeszłości był najlepiej zarabiającym na świecie sportowcem. W pewnym momencie stracił jednak wszystko - miłość żony, miliony dolarów, jak i uwielbienie swoich fanów. Na jaw wyszły wszystkie jego kłamstwa, fakty na temat podwójnego życia i dziesiątki kochanek. W książce "Cena naszych marzeń. Sportowe biografie bez cenzury" możemy przeczytać historie spisane przez świetnego amerykańskiego dziennikarza sportowego Wrighta Thompsona, który nawiązał relację z kilkoma największymi postaciami ze świata sportu, takimi jak m.in. Michael Jordan, Leo Messi czy Tiger Woods. Kawałek historii tego ostatniego możecie poznać w poniższym fragmencie książki.

A teraz przenosimy się o dziesięć lat do przodu, na zachodni kraniec wyspy na Bahamach. Tiger jest tam, gdzie czuje się najbezpieczniej: w ciemnej marinie z dwójką lub trójką przyjaciół, otoczony rozlicznymi zabezpieczeniami. Jest początek grudnia, do jego czterdziestych urodzin zostało dwadzieścia osiem dni. Na pobliskim polu golfowym rozpocznie się wkrótce jego coroczny turniej. Kilkadziesiąt metrów dalej, w dwóch z pierwszych trzech doków, stoją obok siebie dwie łodzie Tigera: niespełna pięćdziesięciometrowy jacht "Privacy" oraz mniejsza, zgrabniejsza łódź nurkowa "Solitude". 

Reklama

Zobacz teżSzejk Mohammed, Shamsa i Latifa - co się dzieje z jego córkami?

Na głównym pokładzie jachtu znajduje się koszyk z kremem do opalania, góra zwiniętych ręczników i dzika orchidea. Marina jest tak kameralna, jak to tylko możliwe: nie ma kawiarni ani sklepu, ba, nie pokazuje się nawet na mapach w niektórych systemach nawigacji morskiej (ludzie Woodsa odmówili komentarza w tej sprawie). 

Zadokowanie w luksusowej marinie jest jedyną okazją, aby zobaczyć Tigera, który porusza się po świecie w stworzonym przez siebie kokonie. Kiedy kupił samolot, zadbał, aby kod z jego ogona nie wyświetlał się na stronach do śledzenia lotów. Kod kończy się literami "QS", tak jak rejestracja większości prywatnych odrzutowców NetJets.

Dla porównania wielu sportowców decyduje się na spersonalizowane rejestracje, a niektórzy nawet na wykonywane na specjalne zamówienie malunki na kadłubie. Samolot Michaela Jordana został udekorowany akcentami w odcieniu błękitu nazywanym północnokarolińskim niebieskim i ma na ogonie kod N236MJ - "6" odpowiada tu liczbie tytułów mistrzowskich na koncie Jordana. Jack Nicklaus lata po świecie odrzutowcem o rejestracji N1JN, noszącym nazwę Air Bear. Samolot Tigera wygląda natomiast tak, jakby należał do anonimowego biznesmena, absolutnie nic w nim nie zdradza personaliów jego słynnego właściciela. Tiger przylatuje i odlatuje po cichu.

Światła, które błyskają tego wieczora zaraz przy brzegu, należą do jachtu Stevena Spielberga "The Seven Seas". Pracownicy mariny trafiają na wielu celebrytów i kiedy spotykają się po pracy, opowiadają sobie, że Johnny Depp bardzo twardo stąpa po ziemi, a Tiger wcale nie jest diwą, tylko - no cóż - po prostu dziwakiem. Raz, gdy jego pies zostawił piłkę tenisową w biurze kapitana portu, Tiger poprosił kogoś, żeby "zabezpieczał" zabawkę do momentu, aż członek załogi będzie mógł ją odebrać.

Pracownicy mariny wciąż się z tego śmieją, przewracając oczami. Nie wiedzą, że Woods często używa żołnierskiej gwary, co daje pewien wgląd w stopień jego zaangażowania w świat obrony i wojskowości. W jego słowniku na stałe goszczą terminy takie jak "zabezpieczać" i "pod ostrzałem", a w jego wiadomościach do Michaela Jordana, z którym się przyjaźni, padają komunikaty typu: "Przyjąłem, bez odbioru".

Stojąc w południowo-zachodnim kącie mariny, Tiger umawia się ze swoimi towarzyszami na później, a potem odchodzi. Nie ma przy nim żadnej świty, sztabu ludzi, agenta, doradców czy menedżerów; jest tylko on, mężczyzna w średnim wieku, który próbuje dojść do ładu ze sobą i swoją przyszłością, w której więcej jest cichych marin niż zatłoczonych pól golfowych.

Niedawno Tiger zadał Jordanowi proste, choć ważkie pytanie: "Skąd wiedziałeś, że pora odejść?". Woods nie uderzył piłki golfowej od jakichś dwóch miesięcy. Nie do końca jest w stanie biegać. Niedawno powiedział dziennikarzowi "Time’a", że kiedy przewrócił się na podwórku za domem, nie mając przy sobie komórki, musiał leżeć, aż znalazła go córka, której kazał sprowadzić pomoc. 

W ostatnich trzech miesiącach poddano go dwóm operacjom kręgosłupa. Na zorganizowanej wczoraj konferencji prasowej Tiger po raz pierwszy powiedział publicznie, że nie wyklucza, iż jego kariera dobiegła już końca. Dziennikarz spytał go, w jaki sposób ćwiczy.

- Spaceruję - odparł.

‒ I?

Uśmiechnął się.

- Dużo spaceruję.

Po chwili milczenia zadał sam sobie pytanie, aby potem udzielić na nie odpowiedzi:

- Gdzie w tym tunelu jest jakieś światło? Nie wiem. Myślę, że od teraz wszystko będzie tylko łatwym dodatkiem.

Jego przyjaciele zaczęli słuchać takich wyznań jakiś miesiąc temu. Notah Begay, jego współlokator z college’u, napisał do niego tuż przed Halloween. Woods uwielbia to święto. Pod wieloma względami jest dużym dzieciakiem. Jego były sąsiad mówi, że kiedy Tiger mieszkał w Orlando, lubił jeździć na deskorolce za wózkiem golfowym w ogrodzonym Country Clubie, który nazywał domem. Przepada też za Transformersami i bohaterami komiksów.

Niegdyś bywało, że meldując się w hotelu, podawał ludzkie imię i nazwisko Wolverine’a z filmu X-Men: Logan Howlett. Natomiast według relacji instruktora Kirka Kracka lekcje nurkowania na bezdechu na Wielkim Kajmanie rezerwował jako Eric Cartman. To więc oczywiste, że Tiger uwielbia Halloween, a gdy Notah spytał go o jego kostium, dostał następującą odpowiedź: "Przebieram się za golfistę Tigera Woodsa".

(...)

W dekadzie oddzielającej cmentarz w Kansas od mariny na Bahamach Tiger stracił wiele najważniejszych dla siebie wartości, a im więcej czasu upływa, tym oczywistsze jest, że w ziemi między Milesem a Maude Woodsami zostawił jakąś ważną część siebie.

Zobacz również: Rozpoznajesz dziadków na zdjęciu? Zamek Książ szuka potomków dawnej służby

Jak to możliwe, że wszystko, co zbudował, tak szybko i doszczętnie się rozpadło? Odpowiedź na to pytanie jest złożona. Woods padł ofiarą wielu rzeczy - i tych oczywistych, i tych bardzo prywatnych: żalu, osamotnienia, pożądania, swobody oraz obsesji na punkcie dziedziny zawodowej swojego ojca: wojskowości. Wszystkie te siły zaczęły działać w jego życiu niemal w tym samym momencie, kiedy G-IV wylądował z powrotem w hrabstwie Orange po pogrzebie prochów Earla. I trwało to do momentu, kiedy żona Tigera znalazła w jego telefonie wiadomości od Rachel Uchitel, a on uderzył swoim cadillakiem escaladem w hydrant (tak się składa, że samochód ten należy teraz do mieszkańca prowincji w Arkansas, który kupił go od lokalnego dilera, przy czym żaden z nich nie znał jego sekretnej historii). 

Po Dniu Dziękczynienia w 2009 roku życie Tigera rozsypało się w najbardziej publiczny i żenujący sposób - jak to jest opowiadać o swoim życiu seksualnym na konferencji prasowej, gdy w pierwszym rzędzie siedzi twoja matka? - ale tamten wypadek samochodowy bynajmniej nie był początkiem procesu rozpadu, lecz, co dziwne, jego końcem. Wszystkie zmagania toczone przez Tigera w minionych siedmiu latach, w tym przyznanie, że jego kariera golfowa może dobiegać końca, stanowią konsekwencje decyzji, które podjął w ciągu trzech lat od straty Earla. Pędził w stronę tego hydrantu już od długiego czasu. Na pewnym poziomie nawet rozumiał, co się z nim dzieje, a przynajmniej próbował zrozumieć. Owego wieczora, kiedy miał wypadek, w jego aucie znajdowała się książka, która ostatecznie skończyła na podłodze pod odłamkami szkła. Był to podręcznik "Zrozum fizykę".

(...)

W relacji między ojcem a synem zawsze istnieje warstwa tajemnicy - nawet w tak bliskiej jak między Earlem a Tigerem. Ich żywoty potoczyły się zupełnie inaczej. Earl dołączył do jednostki Zielonych Beretów, ponieważ uważał, że tylko tam czarny człowiek będzie traktowany sprawiedliwie, a kiedy odszedł na emeryturę, codziennie grał w golfa. (Przed pojawieniem się Tigera Earl miał najniższy handicap spośród wszystkich graczy na polu Navy nieopodal ich domu, choć do czterdziestego drugiego roku życia nawet nie wziął kija golfowego do ręki). Tiger nie był w stanie zrozumieć pewnych spraw na temat operacji wojskowych, tak jak Earl nie mógł do końca pojąć ceny sławy swojego syna.

- Doskonale wiem, co czujesz - powiedział raz Earl.

- Nie, tato, nie wiesz - odparł jego syn.

Tiger dorastał bez rodzeństwa i wielkiego grona przyjaciół. On i Earl robili wszystko razem: wbijali piłki do rozłożonej w garażu siatki i spędzali godziny na polu golfowym, a kiedy skończyli trening, Earl zamawiał rum z dietetyczną colą dla siebie oraz colę o smaku wiśniowym dla Tigera i tak siedzieli sobie ze swoimi napojami jak dwaj starcy. Joe Grohman, instruktor gry w golfa na Navy, martwił się, że Tiger aż do pójścia do szkoły średniej nie miał kolegów w swoim wieku. Młody Woods przyjaźnił się z Earlem i jego kolegami z wojska. To z nimi grał w golfa - ze starymi, emerytowanymi żołnierzami i marynarzami, ewentualnie - z rzadka - z czynnymi wojskowymi stacjonującymi w pobliżu Los Angeles.

Zobacz równieżCiemna strona szkół artystycznych, czyli różne twarze przemocy

Wzdłuż siedemnastego i osiemnastego fairwaya ciągnęło się lądowisko, na którym startowały i lądowały myśliwce. Tiger słuchał rozmaitych historii i widział głęboką miłość, jaką darzyli się obcy sobie ludzie.

Całe jego dzieciństwo kręciło się wokół tych mężczyzn oraz ich zasad. Zarówno Tiger, jak i  Earl mieli bardzo zdecydowane poglądy i uparty charakter, często więc brali się za łby. Najpoważniejszy spór między nimi ciągnął się latami i dotyczył żywionej przez Earla miłości do kobiet. Tigerowi bardzo się nie podobało, że tata zdradza mamę, i z płaczem opowiadał o tym swojej licealnej dziewczynie. 

Jego rodzice nigdy się nie rozwiedli, ale mieszkali w osobnych domach i komunikowali się ze sobą tylko w sprawie rozkwitającej kariery golfowej syna. Podobnie jak wiele ponadprzeciętnych dzieci z rozbitego domu Tiger szybko się przekonał, że może wykorzystać swój talent, aby stworzyć rodzinę, której pragnął, i naprawić ułomności wszystkich jej członków. Jest też oczywiste, że dorastając, Tiger najpierw naśladował swojego tatę, a potem starał się być od niego lepszy. 

Wszyscy synowie, bez względu na to, czy darzą swych ojców miłością, nienawiścią czy może kombinacją tych uczuć, chcą się oczyścić z każdej odziedziczonej po nich wady, uwalniając się od przeszłości. Tak zdecydowanie było z Tigerem, synem człowieka, który wzbudza sprzeczne emocje: wszystko, co najlepsze i najgorsze w życiu Tigera, zdarzyło się właśnie z powodu Earla.

Przeczytaj takżePeggy Guggenheim: feministka, skandalistka, miłośniczka sztuki

Fragment książki "Cena naszych marzeń. Sportowe biografie bez cenzury", autorstwa Wrighta Thompsona, wydawnictwo Znak literanova



INTERIA.PL/materiały prasowe
Dowiedz się więcej na temat: fragment książki | podróże | sport | marzenia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy