Reklama

Reklama

Sopot: Riwiera PRL

W Sopocie, podobnie jak w Zakopanem, po prostu wypadało bywać. W latach 60. i 70. miasto przyciągało tysiące wczasowiczów, którzy szukali w nim wypoczynku i dobrej zabawy. To tu zwykły, szary obywatel ocierał się o wielki świat. Na plaży Grand Hotelu mógł zażywać relaksu w towarzystwie gwiazd polskiej sceny muzycznej i kina. Na brak atrakcji w letniej stolicy Polski nie można było narzekać.

Spragnieni słońca oraz wody turyści zjeżdżali tłumnie do Sopotu, by odpocząć i dobrze się bawić. Zwykli obywatele spali w sanatoriach, domach wypoczynkowych i prywatnych kwaterach, a ci bardziej znani i bogaci zatrzymywali się w Grand Hotelu - ówczesnym symbolu luksusu.

Miasto upatrzyły sobie również polityczne elity, których przedstawiciele gościli w rządowym ośrodku zlokalizowanym tuż nad samym morzem. Sopot często odwiedzali towarzysze Gomułka i Cyrankiewicz, a także generałowie Jaruzelski i Moczar.

Życie towarzyskie w riwierze PRL toczyło się wokół Monciaka, czyli ul. Bohaterów Monte Cassino - głównego deptaka w mieście, oraz molo. Spacery po nich były obowiązkowymi punktami pobytu każdego wczasowicza w Sopocie. Podobnie jak relaks na plaży. Miejsc wartych odwiedzenia było jednak więcej.

Reklama

Plażowanie w Sopocie

W czasach PRL, podobnie jak dziś, na sopockich plażach wylegiwały się tłumy turystów - na kocach, leżakach czy wypożyczanych na miejscu wiklinowych koszach. Ci bardziej aktywni grali w siatkówkę lub w kapsle.

Na plaży koło Grand Hotelu, tuż obok tłumu zwykłych ludzi, relaksowały się gwiazdy, takie jak Zbyszek Cybulski, Andrzej Wajda, Stanisław Dygat czy Kalina Jędrusik.

Nagrzane ciała wczasowicze chłodzili w wodach Bałtyku. W wielu miejscach można było nauczyć się pływać pod czujnym okiem instruktora. Chętnych przyciągały hasła reklamowe w stylu: "Każdego nauczymy pływać w dwie godziny".

Podniebienia plażowicze rozpieszczali wuzetkami z kawiarni przy molo, a pragnienie gasili oranżadą lub piwem z okolicznych barów.

Monciak - główny deptak Sopotu

Ulica Bohaterów Monte Cassino, zwana Monciakiem, w 1963 roku została wyłączona z ruchu samochodowego, stając się znanym na całą Polskę deptakiem. Popołudniowa przechadzka po Monciaku była obowiązkowym punktem pobytu każdego wczasowicza. Bez tego wizyta w Sopocie nie mogła być zaliczona.

Na deptaku obowiązywała elegancja, a spacer dawał wczasowiczom okazję do zakupu pamiątek i skorzystania z usług ulicznego portrecisty. Głód można było zaspokoić zapiekanką z przyczepy Niewiadów, a na deser zafundować sobie rurkę z bitą śmietaną lub gofry. A wszystko to popić cytronadą w woreczku foliowym lub napojem firmowym zakupionym w kawiarni "Danusia".

Molo w Sopocie

Ma około pół km długości i do dziś jest jedną z największych atrakcji Sopotu. Dawniej na molo nikt nie pokazywał się w stroju kąpielowym. Podobnie jak na Monciaku obowiązywał tu określony dress code - wczasowicze stawiali na elegancję.

Poza spacerowaniem i wypatrywaniem gwiazd kina oraz filmu, na molo można było zrobić sobie zdjęcie z niedźwiedziem lub w słynnych na całą Polskę małych samochodzikach.

Non-Stop: mekka fanów muzyki bigbitowej i rock’n’rollowej

Kultowe miejsce zabawy, jakim był klub Non-Stop, powstało w 1961 roku z inicjatywy Franciszka Walickiego i Mikołaja Laszkiewicza. Każdego roku zmierzały do niego pielgrzymki fanów bigbitu z całej Polski.

Z początku był to zaledwie prymitywny namiot brezentowy, w którym nie sprzedano nawet alkoholu. Potem przeniesiono go w pobliże toru wyścigów konnych. Miejsce szybko obrosło legendą i stało się kolebką polskiego rocka i bigbitu. Występowały tu legendy polskiej muzyki: Czerwone Gitary, Niebiesko-Czarni, Czerwono-Czarni, Czesław Niemen czy Kombi. Nie brakowało też gości z zagranicy.

Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie

W 1961 roku miasto doczekało się kolejnej cyklicznej imprezy, która miała na celu przyciągnięcie jeszcze większej liczby turystów. 25 sierpnia w Operze Leśnej odbył się I Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie - wymyślony przez Władysława Szpilmana. Wystąpiło na nim 27 wykonawców, m.in. Sława Przybylska, Violetta Villas, Jerzy Połomski i Irena Santor.

Nadmorska miejscowość i letni okres urlopowy miały gwarantować odpowiednio dużą publikę. Festiwal szybko zyskał miano cyklicznej imprezy, która wieńczyła sezon letni. Dzięki transmisjom radiowym i telewizyjnym impreza szybko stała się wydarzeniem masowym, przy okazji promując Sopot jako letnią stolicę Polski.

Musicorama: pierwsza polska dyskoteka

W latach 70. nadeszła era disco. Wszystko zaczęło się od pomysłu Franciszka Walickiego, który w 1970 roku w Sali Turystycznej sopockiego Grand Hotelu otworzył pierwszą dyskotekę w Polsce. Tym samym powstała Musicorama - kolejna sopocka miejscówka, do której zjeżdżali się ludzie z całego kraju.

Muzyka dyskotekowa jeszcze nie istniała, więc na parkiecie królowały dobry pop, soul i rock. Puszczali ją pierwsi disc jockeye w PRL, zwani czasami "płytozabawiaczami". Ludzie brali od nich autografy i traktowali ich niczym bogów. Musicorama była tak popularna, że bilety trzeba było kupować u koników z kilkukrotnym przebiciem.

Sopocki kebab

Dyskoteka to niejedyne przedsięwzięcie, w który Sopot stawiał pionierskie kroki. W 1973 roku otwarto pierwszy w Polsce bar "Kebab", do którego ustawiały się kolejki turystów spragnionych nowych smaków.

Ogólnopolski Festiwal Muzyki Jazzowej

Sopot był także miastem jazzu. W sierpniu 1956 roku odbył się tam I Ogólnopolski Festiwal Muzyki Jazzowej - wymyślony przez Leopolda Tyrmanda. W kolejnych latach impreza rozrosła się na całe Trójmiasto i stała się znana w całej Polsce.

Tor wyścigów konnych

Pierwsza powojenna gonitwa na torze w Sopocie odbyła się w lipcu 1947 roku. W każdym sezonie wyścigi konne przyciągały tłumy widzów, ponieważ poza grami liczbowymi była to jedyna dopuszczana przez władze forma hazardu w Polsce.

Oprócz wyścigów na sopockim torze rozgrywano również zawody w powożeniu. W 1975 roku odbyły się tam Mistrzostwa Europy w Powożeniu Zaprzęgami Czterokonnymi, podczas których widzowie mogli podziwiać księcia Filipa. Przyjechał on nie tylko otworzyć zawody, ale również wziął w nich udział. Łącznie spędził w Sopocie pięć dni. Uczestnicy musieli pokonać bardzo wymagającą, 33-kilometrową trasę. Jeden z odcinków wyznaczono na sopockiej plaży, a powozy musiały przejechać pod molo. Anglicy skończyli na szóstej lokacie, ale prasa dyskretnie pominęła ten fakt, wspominając jedynie, że "nieźle pojechał".

Trudne lata 80.

Blask Perły Bałtyku zaczął niknąć w oczach w latach 80. To chyba najgorszy okres dla Sopotu, który zmagał się wtedy z licznymi problemami. Brakowało środków na remonty zabytkowych budynków, zastrzeżenia budził stan sanitarny miasta oraz jego estetyka. Turystów zaczęły odstraszać brudne plaże i woda. W 1982 roku odwołano festiwal piosenki, a budynek Opery Leśnej był w opłakanym stanie. Popadające w ruinę molo stało symbolem trudnej sytuacji Sopotu.

Przeczytaj również:

Muzyka w głębi lasu. Historia Opery Leśnej

Sceniczne metamorfozy Beaty Kozidrak

Kajra: Tak widzi mnie Sławomir. Nie zmieniłabym nic

Planujesz wakacje za granicą? Sprawdź jakie obostrzenia obowiązują w poszczególnych krajach [Raport]

***

Zobacz również:

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sopot | molo w Sopocie | Monciak | Polska Rzeczpospolita Ludowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje