Architektura wirtualna

Świat się dusi. Za dużo wszystkiego. O tym była już mowa na Biennale Architektury cztery lata temu, kiedy przyglądano się awangardowej jeszcze do niedawna architekturze, możliwie największej, najwyższej, najpojemniejszej, degradującej się teraz zastraszająco szybko.

Także dwa lata temu, gdy nie było efektownych ekspozycji, ale socjologicznie - zdjęcia, filmy, doniesienia prasowe, statystyki - rozważano, co się z naszą planetą dzieje, ile istnień ludzkich nie jest w stanie zabezpieczyć sobie dachu nad głową, korzystać z infrastruktury społecznej, itd.

Reklama

W Matrixie

Obecne, 11. Biennale Architektury w Wenecji jest w jakimś sensie kontynuacją tamtych dociekań, ale tym razem weszliśmy w diametralnie inny sposób rozmowy o przyszłości architektonicznych rozwiązań. Hasło obecnej ekspozycji - Out There. Architecture Beyond Building (Na zewnątrz. Architektura poza budynkiem) - otworzyło, i to dosłownie, matrixowskie podjęcie tematu. Bywalcy weneckich Biennale Sztuki odnosili wrażenie, że granice między obiema ekspozycjami zupełnie się zatarły. Tam i tu wszechobecne wideo, obrazy holograficzne, aparatura naukowo-laboratoryjna, instalacje i makiety w tworzywach oraz kolorystyce zupełnie dotąd niekojarzonych z wytworami studiów projektowych. Pytania o przyszłość, m.in. o utylizację śmieci. Pojawiła się propozycja efektywnego wykorzystania w szeroko rozumianym otoczeniu tworzyw sztucznych, jako np. lekkich recyklingowych form estetyczno-użytkowych. Stąd wszechobecne na Biennale, również jako element jego szyldu, plastikowe czarno-białe moduły, rozstawiane, rozwieszane, rozkładane, pływające... Pytania o przyszłość bibliotek, wobec dygitalizowania księgozbiorów, o zamęt informacyjny eliminujący zwłaszcza starsze pokolenie z dynamiki życia; o nowe technologie, nowe materiały, o to wreszcie, czy nie zmieniamy globu w jedną wielką zalewającą nas wszystkich magmę... - spokojne, ale przejmujące wideo w pawilonie Izraela.

Jak chcemy żyć?

Wiele ekspozycji opatrywało swoje demonstracje zawołaniami typu: How do we want to live? (Jak chcemy żyć?), What are the new intelligent infrastructures? (Jaka jest nowa inteligentna infrastruktura). Tak było w duńskim pawilonie, gdzie nawoływano do wyłączania zbędnych żarówek, czyli ograniczenia poboru energii oraz budowania nowych obiektów ze... zużytych plastikowych butelek. Ów motyw, jak wspomniałam, dominował na Biennale w opowieści o odnowionym świecie, mającym chociaż w nikłym stopniu zniwelować nasze hedonistyczne grzechy. Pokazywano wyposażenie biur meblami ze skrzynek dostawczych, siedziska ze zużytych opon samochodowych... Pojawiły się zawołania i wprost: HELP! (Pomocy!). Jak w wyrysowanej na podłodze włoskiego pawilonu komiksowej opowiastce-proteście wobec naszych doraźnych środowiskowych poczynań.

Ale czy da się zbawić świat, który tak czy inaczej podlega najróżniejszym eksperymentom, bez których byłby niczym mongolska jurta wystawiona nad brzegiem doku w Arsenale (jednej z dwóch wiodących, obok Giardini, przestrzeni ekspozycyjnych Biennale) Jurta, upchana nieco przechodzonymi zdobyczami cywilizacji, młodych bardzo ludzi zaciekawiała, zdumiewała, rozbawiała. Oni, uczniowie i studenci z całego świata, byli w większości odbiorcami Biennale, które pulsowało - jak nigdy dotąd - ich kodem.

Domy przyszłości

Ogromne wystawy-laboratoria przenoszące nas na... inną planetę. Cicho, sterylnie, transcendentnie. Dominująca biel, od śnieżnej po krystalicznie przeźroczystą, pojawia się zieleń z domieszką żółci i błękit. W tych tonacjach modułowo, komputerowo w soft line konstruowane są modele domów przyszłości. Przy czym przyszłość należy pojmować jako jutro!, nie XXII, XXIII i który tam jeszcze wiek. Domy, jakby obiekty "jednorazowego użytku", wtopione w otoczenie ekologiczne, otoczenie nieskażone jeszcze cywilizacją; domy niewidoczne i widoczne jednocześnie. Bo forma obowiązuje mocno wyabstrahowana. Domy bezprzewodowe lub z zamaskowanym przewodem o pojemności zmultiplikowanej. A jeszcze cztery lata temu przy każdym projekcie obowiązywała wizualizacja przekroju budynków, ukazująca plątaninę kabli, rozmaitych rur. Teraz nic takiego w strukturze obiektu przyszłości nie ma prawa się snuć. Ton trendowi - next gene architecture - nadała legendarna już projektantka irańskiego pochodzenia, osiadła w Londynie, laureatka Nagrody Pritzkera, czyli architektonicznego Nobla - Zaha Hadid. Snobistyczny świat u niej zamawia synbiotyc villes. Do niej kieruje się zamówienia na projekty muzealne. Pociągnęła za sobą architektów z Chin, Korei, Japonii. Architektów-cyborgów, skupionych głównie na programach komputerowych, organizowaniu wirtualnych przestrzeni. Efekty rewelacyjne.

Po drugiej stronie lustra

Na razie jednak w sposób szczególny, sentymentalny zachwyca mnie projekt w pełni namacalny, żywy. Mianowicie - otwarto zapuszczoną, urokliwie tajemniczą przestrzeń Arsenału. Tych, którzy przekroczyli granicę żwirowego ładu i weszli w chaszcze, dotarli do dawnych magazynów portowych, drewnianych, kruszejących furt obezwładniało naturalne światło, pełgające po mrokach tych pomieszczeń, załamujące się na pozbijanych szybach, witrażykach. Oczarowywały porosłe całość, mocno zdrewniałe pnącza dzikich winorośli. Jakby się przeszło na drugą stronę lustra... Tablica informacyjna głosi: Rajski ogród i daje pogląd na program zagospodarowania tego skrawka Arsenału.

Tak, przecież temat 11. Biennale to Architektura poza budynkiem. Otrzymaliśmy więc realną próbkę rozwiązań "poza obiektem". W "wirtualnym" obszarze Biennale Złote Lwy - nagrodę za najlepszą ekspozycję narodową otrzymał nasz, polski projekt kuratorów Grzegorza Piątka i Jarosława Trybusia zatytułowany Hotel Polonia.

Budynków życie po życiu

Z usytuowanych na wystawie łóżek - koncepcja hotelowego pokoju - zobaczyć można było zdjęcia jakby we śnie sześciu zrealizowanych w ostatnich latach w Polsce prestiżowych obiektów w ich "życiu po życiu". Metropolitan oraz Rondo - budynki biurowe w Warszawie, Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego, stołeczne osiedle strzeżone Marina Mokotów, także w Warszawie Lotnisko im. Fryderyka Chopina Terminal 2 i Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Licheniu - zagospodarowane po wyczerpaniu się ich doraźnego przeznaczenia. Nasi twórcy postawili bowiem pytanie chyba w tej chwili w architekturze najważniejsze, co stanie się z zabudową planety Ziemia, z jej wizerunkiem w ogóle, kiedy umysły ludzkie doprowadzą do całkowitego jej przeobrażenia, kiedy wskutek nowych technologii - a tu następuje dynamika przecież już w żaden sposób niepojęta - wygeneruje się nowa cywilizacja z innymi potrzebami, innymi pomysłami na jej trwanie? Możliwe jest wszystko.

Grażyna Banaszkiewicz

11. Międzynarodowe Biennale Architektury w Wenecji

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje