Reklama

Reklama

Jak się zachować w razie zamachu?

Gdy doszło do zamachów we Francji, a potem w Belgii, zaczęliśmy się zastanawiać, czy i w Polsce może się to zdarzyć. Tak czy owak specjaliści są zgodni – powinniśmy być przygotowani na każdą okoliczność wystąpienia takiego zagrożenia.

Od dawna z drżeniem serca oglądamy relacje z różnych krwawych zdarzeń, ale praktyka pokazuje, że raczej nie wiemy, jak zachowywać się w kryzysowych sytuacjach. Obnażył to przypadek z Wrocławia.

Gdy 22-letni mężczyzna pozostawił ładunek wybuchowy w miejskim autobusie, jedna z pasażerek sama zaniosła porzuconą torbę do kierowcy. A zrobiła to w przekonaniu, że człowiek, który wysiadł na poprzednim przystanku, zwyczajnie zapomniał bagażu. Groźny ładunek zaczął dymić, więc kierowca wyniósł go na zewnątrz, gdzie bomba eksplodowała, raniąc jedną osobę.

Reklama

Eksperci podkreślają, że pasażerka w ogóle nie powinna dotykać pozostawionej w autobusie reklamówki, a pasażerów należało natychmiast ewakuować. Kierowca zaś mówił potem dziennikarzom, że to zdarzenie jest komunikatem dla nas wszystkich o tym, że zagrożenie istnieje i trzeba nauczyć się, jak się go ustrzec.

Czy powinniśmy się bać? Resort spraw wewnętrznych i administracji wydał taki komunikat: "Polska nie należy do państw bezpośrednio zagrożonych atakami terrorystycznymi. Nie można jednak zupełnie wykluczać zwiększenia zainteresowania Polską ze strony organizacji terrorystycznych, zwłaszcza w kontekście naszego zaangażowania m.in. w Afganistanie".

Warto pamiętać:

  • tel. 112 - pod ten numer dzwoń, kiedy zauważysz coś, co cię zaniepokoi, np. pozostawiony bez opieki pakunek lub nietypowo zachowujące się osoby;
  • szczegółowe poradniki dotyczące zachowania w sytuacjach zagrożenia znajdziemy na stronach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji: www.mswia.gov.pl/pl/bezpieczenstwo

Drżę o córkę każdego dnia

- Moja najmłodsza córka od dwóch lat mieszka pod Paryżem - mówi Bożena Kraszewska, rencistka z małej miejscowości pod Poznaniem.

- Wyjechała tam, bo poznała miłość swojego życia. Tego wieczoru, kiedy doszło do zamachów w stolicy Francji, zadzwoniła do mnie. Spałam już, telefon wyrwał mnie z łóżka. Agatka tłumaczyła, że stało się coś złego, ale że ona z Aleksandrem, jej partnerem, są bezpieczni, żebym się nie martwiła. Natychmiast włączyłam telewizję, a kiedy zobaczyłam, co się wydarzyło, nie spałam całą noc. Chciałam, by wracała do Polski - opowiada. Wspomnienia strasznych chwil, kiedy w zamachach paryskich zginęło 137 osób, sprawiają, że głos jej drży....

Co by było, gdyby jej córka była wtedy w pobliżu zamachów? Pani Bożena każdego dnia modli się o pokój na świecie. I mimo że jej córka wybrała życie we Francji, matka ma nadzieję, że razem z ukochanym wrócą w rodzinne strony Agaty. - Nie mam wątpliwości, że tu jest po prostu bezpieczniej - mówi. - Chociaż ten świat tak wariuje, że pewnie i w Polsce będziemy prędzej czy później musieli zmierzyć się z terroryzmem. Obym nie miała racji.

Dmuchajmy na zimne!

Czy Polacy wiedzą, jak zachować się w niebezpiecznej sytuacji? Ryszard Machnikowski, profesor Uniwersytetu Łódzkiego, znawca problematyki terroryzmu: - Większość z nas nawet nie potrafi jej rozpoznać, czemu nie należy się dziwić, gdyż nikt nie szkoli społeczeństwa w tym zakresie.

Skąd zatem mają wiedzieć, co trzeba zrobić? - Od dawna postuluję wprowadzenie przedmiotu "Edukacja dla bezpieczeństwa" w polskich szkołach oraz obowiązkowej części kursów BHP w zakładach pracy, poświęconej prawidłowemu zachowaniu się w sytuacji alertu terrorystycznego lub takiego zagrożenia. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać na tragedię, by wcielić ten postulat w życie - mówi prof. Machnikowski.

Czy każdy porzucony bagaż powinien wzbudzać najgorsze podejrzenia? - Tylko odpowiednia reakcja może zapobiec tragedii lub przynajmniej zminimalizować straty. Bezpańskie bagaże lub inne podejrzane przedmioty powinny być zgłaszane do kierowcy, motorniczego, konduktora, patrolu policji, straży miejskiej itp. służb. Osoby te powinny być przeszkolone, co wtedy robić, a czego absolutnie unikać. To są podstawy! Lepiej dmuchać na zimne i np. stracić trochę czasu, niż narażać życie lub zdrowie - tłumaczy profesor.

Katarzyna Świerczyńska

Rysunek: M. St. Warszawa

Naj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy