Reklama

Reklama

Najdziwniejsze śluby świata

Pod wodą i w wesołym miasteczku, w gronie przyjaciół przebranych za postaci z gwiezdnych wojen lub pośród setek innych par - zobaczcie, jak wyglądały najbardziej ekscentryczne śluby świata.



Ślub podwodny


14 lutego 2011 roku Kathryn i James, ubrani w tradycyjne ślubne stroje, pobrali się w Sea Life Aquarium w Londynie. Romantyczna ceremonia odbyła się pod wodą, gdzie narzeczeni (za pomocą gestów) wyznali sobie miłość. Plan zaślubin przebiegał bez zakłóceń do momentu, kiedy między małżonkami stanął... ogromny żółw morski, wyraźnie zainteresowany suknią panny młodej (którą usiłował podrzeć). Ostatecznie małżonkom udało się odgonić intruza i w nietypowych warunkach przysiąc sobie dozgonną miłość. 

Ślub z nieznanym


Członkowie Ruchu pod Wezwaniem Ducha Świętego dla Zjednoczenia Chrześcijaństwa Światowego, czyli sekty Moona, od lat gromadzą się na masowych zaślubinach, podczas których przywódcy sekty  dobierają w pary przybyłych chętnych do zawarcia związku. Na ceremonię przybywają nie tylko osoby na stałe mieszkające w Korei Południowej,  także obcokrajowcy. Nieżyjący już Sun Myung Moon (nie wiadomo kto zastąpi go podczas ślubów) wskazywał "przeznaczonych" sobie ludzi, choć praktykowano także zaślubiny osób znających się wcześniej.

Reklama

Rodem z gwiezdnych wojen

4 maja 2009 roku 41-letni Duncan Thomson oświadczył  39-letniej Sammi Gardner, że "będzie ją strzegł przed Ciemną Stroną w każdym zakątku galaktyki". Słowa te wzruszyły nie tylko pannę młodą, która na ślubie pojawiła się w sukni a’la księżniczka Leia, ale także kilkudziesięciu gości przebranych za postaci z "Gwiezdnych wojen". Para zdecydowała się na tak nietypowy ślub, ponieważ na pierwszej randce poszli do kina właśnie na "Zemstę Sithów".

Przysięga na kolejce


W lutym 2009 roku 32-letni Gaynor Critchley i 28-letnia Karl Rudzki, zagorzali miłośnicy filmów grozy, postanowili się pobrać. Nie chcieli jednak organizować ślubu w tak banalnych miejscach jak urząd czy kościół, zdecydowali się więc na... kolejkę górską. Otwarcie ogromnego, znajdującego się w Londynie roller coastera zaplanowano co prawda na wiosnę 2009 roku, jednak przedsiębiorczym narzeczonym udało się dopiąć swego. I zorganizować iście odjazdowy ślub na szczycie jednej z największych kolejek górskich w Europie. 

Pupil świadkiem

We wrześniu 2008 roku Harriet i Andrew Athay pobrali się w obecności bardzo nietypowych świadków - Eda, Humbug i Goulash. Zgodnie z tradycją Ed wystąpił we fraku, zaś dwie jego towarzyszki pojawiły się jedynie w różowych kołnierzykach. Na szczęście fakt ten nie wzbudził zgorszenia, ponieważ cała trójka to psy państwa Athay. Skąd pomysł, by świadkami były zwierzęta? Harriet i Andrew poznali się podczas porannego spaceru, podczas którego ich psy zaczęły się wspólnie bawić.

Ślub to zabawa

26 sierpnia 2009 roku w basenie w Happy Valley, najsłynniejszym parku wodnym w chińskiej prowincji Guangdong, kilkadziesiąt osób postanowiło pobrać się w grupie i w...wodzie. 30 par, ubranych w skąpe stroje kąpielowe, złożyło sobie przyrzeczenie miłości i wierności. Oczywiście po takim ślubie nie mogło być mowy o tradycyjnym weselu, więc młodzi spędzili resztę dnia w basenach, na zjeżdżalniach i w jacuzzi.




INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: ślub | Wesele | małżeństwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama