Robimy czystki w kuchni

Zagracona kuchnia, w której nie możesz nic znaleźć? Za dużo sprzętów, naczyń i szklanek, a brak rzeczy niezbędnych? Znamy sposób na uporządkowanie domowej kuchni raz na zawsze. Choć porady Bey Johnson, autorki książki "Pokochaj swój dom" mogą się wydać drastyczne, są zaskakująco skuteczne.

Przeczytaj fragment książki "Pokochaj swój dom":

Reklama

Nie bójcie się robić czystek. Raczej skupcie się na korzyściach z życia z mniejszym stanem posiadania. I nie bójcie się, że będziecie żałować. Wątpliwości są naturalną częścią tego procesu i na pewno zdarzy się, że pożałujecie oddania jakiejś rzeczy. Ale uwierzcie mi, ta rzecz to niewielka ofiara, śmiesznie niska cena za odzyskanie kontroli nad kuchnią.

Nic nie może ujść waszej uwagi. Przyjrzyjcie się wnikliwie wszystkiemu, co posiadacie. A jeśli zdarzy się wam zdecydować o zatrzymaniu jakichkolwiek przedmiotów "tylko po to, żeby zapełnić puste miejsce" (tak, to się zdarza!), to zlikwidujcie szafkę, zdemontujcie półki albo rozważcie przeprowadzkę do mniejszego domu z mniejszą kuchnią! Tylko wtedy, jeśli przestrzeń odpowiada realnym potrzebom, może być wykorzystywana w pełni efektywnie. Każdy nadmiar będzie w końcowym rozrachunku oznaczał stratę miejsca, marnotrawstwo czasu na mycie i sprzątanie, trwonienie energii na ogrzewanie itp.

Oczywiście, redukowanie jest bardzo subiektywnym procesem, który zależy od wielkości gospodarstwa domowego, waszych zwyczajów i umiejętności kulinarnych. Ale dla ilustracji podaję listę kuchennych przedmiotów (spiżarnią zajmę się później), które zdecydowaliśmy się zatrzymać, aby wieść wygodne, ale nie rozrzutne życie:

Talerze: dwanaście talerzy obiadowych, dwanaście talerzyków, dwanaście filiżanek i dwanaście miseczek. Kupiliśmy dobre jakościowo naczynia w miejscowej pracowni ceramicznej. Mamy po dwanaście sztuk, bo przy stole możemy usiąść maksymalnie w dziesięć osób, a dwóch dodatkowych sztuk potrzebuję do serwowania.

Szkło: jedna półka kieliszków do wina, jedna półka szklanek (około dwudziestu pięciu sztuk na półkę). Te dwie półki pokrywają nasze potrzeby na szkło w razie przyjęć tak, że nie musimy sięgać po jednorazówki. Używamy ich też do podawania chłodników i przekąsek oraz do przechowywania najróżniejszych rzeczy, od soli po szczoteczki do mycia zębów.

Sztućce: komplet na dwanaście osób.

Gotowanie: trzy patelnie w różnych rozmiarach, trzy garnki w różnych rozmiarach, jeden duży garnek do rosołu, trzy pokrywki, czajnik (wszystko ze stali nierdzewnej).

Przygotowanie i serwowanie: trzy salaterki i jedna taca. Pieczenie: dwie formy do pieczenia ciasta, jedno duże naczynie do zapiekania, jedna forma do chleba, dwie blachy do pieczenia.

Przybory kuchenne: chochla, łyżka, łopatka, szczypce kuchenne, ubijaczka ze stali nierdzewnej; jedna drewniana łopatka.

Noże: jeden nożyk do obierania, jeden nóż szefa kuchni, jeden nóż z ząbkami, jedna para nożyczek i jedna deska do krojenia.

Akcesoria: durszlak ze stali nierdzewnej, sitko, tarka, wkład do garnka do gotowania na parze, lejek, zestaw łyżeczek do odmierzania, jedna menzurka, waga, otwieracz do butelek, młynek do pieprzu, dwie rękawice kuchenne, dwie podstawki pod garnki.

Małe AGD: wielofunkcyjny blender ręczny z wymiennymi nasadkami i toster.

Czego brakuje?

A tu kilka przedmiotów, które przepadły w kwestionariuszu:

Robot kuchenny: ręczne siekanie nie tylko zajmuje mniej czasu (niż czyszczenie dużego robota), ale również oddziałuje na zmysły. Bezpośredni kontakt z pożywieniem czyni gotowanie przyjemnym.

Mikrofalówka: uznałam, że zajmuje zbyt dużo miejsca, poza tym używaliśmy jej głównie do gotowania wody. Wybraliśmy więc czajnik.

Otwieracz do konserw: po prostu dlatego, że nie kupujemy puszek.

Suszarka do sałaty: zamiast niej używamy durszlaka, ściereczki kuchennej albo worka z siateczki.

Wałek: uważam, że potrafię sprawnie rozprowadzić ciasto w formie za pomocą palców... w innych przypadkach używam butelki.

Wykrojniki do ciastek: w domu jest mnóstwo przedmiotów, które się do tego nadają.

Tarka do cytrusów: zamiast niej mogę użyć płaskiej tarki albo noża.

Praska do czosnku: czosnek rozgniatam bokiem ostrza noża; łupinki usuwam.

Pędzelek do ciasta: zamiast niego używam wiązki ziół, własnych rąk albo łyżeczki.

Obieraczka do warzyw: rezygnacja z obieraczki uprościła mi życie, bo dałam sobie przyzwolenie na nieobieranie warzyw, które tego nie potrzebują. Efekt: mniejsza ilość odpadków wrzucanych do kompostu i dodatkowy zastrzyk z witamin obecnych w skórce.

Pojedyncze deski do krojenia: używamy deski zintegrowanej z blatem kuchennym.

Formy do pieczenia ciastek: używam blach do pieczenia.

Podkładki i obrusy: uważam, że zbyt szybko się brudzą, marnują naszą energię, prąd i detergenty. Przetarcie stołu jest o wiele prostsze niż czyszczenie podkładek lub pranie obrusa. Zwłaszcza że po użyciu podkładek stół trzeba umyć i tak!

Ozdoby: nie chcę marnować czasu na czyszczenie i dbanie o coś, co niczemu nie służy. Życie jest na to zbyt krótkie. Zamiast tego wolę powygłupiać się z synami.

Gumki recepturki i klipsy do torebek: nie kupujemy paczkowanego jedzenia, więc nie potrzebujemy gadżetów do ich zamykania.

Odświętna zastawa i drugi komplet sztućców: nie umiałabym uzasadnić przestrzeni, którą zajmują, ani dodatkowej pielęgnacji, jakiej wymagają (ręczne mycie).

Szpadki do szaszłyków: używamy gałązek rozmarynu, dzięki którym szaszłyki zyskują cudowny aromat.

Fragment pochodzi z książki "Pokochaj swój dom" autorstwa Bea Johnson

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje