Reklama

Reklama

Szkoła dobrych manier

Jak obrać pomarańczę? Jak trzymać widelec do ostryg i poprawnie wymawiać nazwy luksusowych marek? Bogacze płacą okrągłe sumki, by poznać tajniki etykiety.

Najpierw trzeba zarobić pieniądze. Później wkracza się na salony, a tam...

Reklama

Są dwie możliwości: albo poruszamy się jak ryba w wodzie , albo jesteśmy ciołkami zagubionymi w wielkim świecie i szybko wypadamy z gry. A kto raz poznał smak sukcesu, ten zrobi wszystko, by utrzymać się na fali.

Chroniczny szok kulturowy

 Są kraje, w których etykieta i zasady dobrego wychowania zostały dosłownie starte z pamięci narodu.

Rewolucja kulturalna w Chinach może być tego jaskrawym przykładem. Dzisiaj dzieci i wnuki robotników, którzy przetrwali trudny okres rządów Mao, cieszą się z przywilejów, jakie daje gospodarka wolnorynkowa. Zarabiają pieniądze, prowadzą ożywione kontakty biznesowe z Zachodem i przeżywają nieustanny kulturowy szok.

Nowy Konfucjusz doradza stroje

Dwutygodniowy kurs dobrych manier kosztuje 16 000 dolarów, ale chętnych nie brakuje. Większość z nich to kobiety koło czterdziestki, które wzbogaciły się w okresie wzrostu gospodarczego, jaki w ostatnich latach przeżywają Chiny.

- Dzisiaj nowobogackie Chinki są pierwszymi, które przyjmą na siebie wszystkie te role - żony, matki, córki, businesswoman - w tym drastycznie zmieniającym się świecie. Nie ma precedensów, nie ma reguł, nie ma wzorców, do których można się odnieść - mówi założycielka szkoły dobrych manier, Sara Jane Ho.

 - To, czego moje klientki chcą naprawdę, to przewodnik, nowy Konfucjusz. Potrzebują ram, do których mogłyby się odnieść i ja im tego dostarczam - dodaje.

Dla większości jej uczennic wydatek na kurs nie jest zbytnim obciążeniem budżetu. Lekką ręką wydają one znacznie większe sumy na biżuterie i futra, o których była mowa na zajęciach.

 A na dzisiejszej lekcji...

Pogram nauczania jest dosyć urozmaicony. Panie poznają zasady elegancji, ale mają też zajęcia dotyczące win, ekskluzywnych sportów, takich jak golf czy jazda konna, układania kwiatów i dekorowania stołów. Oczywiście, w programie nie może zabraknąć angielskiej sztuki podawania herbaty.

Niuansów i zawiłości w świecie wyższych sfer jest dużo. Egzamin można oblać, jeżeli nie ułoży się noża ostrzem w kierunku talerza.

Kobiety uczą się, jak pomagać mężom podczas spotkań  biznesowych i jakie są zasady prowadzenia eleganckiej konwersacji. Na przykład pytania w rodzaju: "Ile pan zarabia" i "Dlaczego rozwiódł się pan ze swoją żoną", są kategorycznie wykluczone.

- Przestrzeń osobista jest w Chinach czymś nowym - mówi Ho, która tłumaczy swoim studentkom, aby trzymały łokcie przy sobie.

 Niezręczna sytuacja

Sama Ho jest absolwentką Harvardu, włada pięcioma językami, ukończyła także Institut Villa Pierrefeu, nazywany ostatnią szwajcarską szkołą dobrych manier.

Wiele kobiet zdecydowało się na kursy pod jej okiem po tym, jak znalazły się w niezręcznej sytuacji. Niektóre nie odważyły się zacząć jeść, ponieważ bały się, że się ośmieszą. Sposób jedzenia ślimaków wcale nie jest taki oczywisty.

Dwudziestoczteroletnia Jocelyn Wang uważa, że lekcje dotyczące sposobu jedzenia obowiązującego na Zachodzie, prowadzone przez pracownika ambasady francuskiej, należały do najcenniejszych podczas całego kursu.

- Sposób, w jaki ktoś je, to, jak trzyma widelec i nóż, jak połyka, mówi bardzo wiele o tej osobie, o jej wychowaniu i temperamencie - dodaje Jocelyn. Zauważa przy tym, że te tematy nie były do tej pory w Chinach zbyt głęboko dyskutowane. - Moi rodzice mogli się czegoś nauczyć z telewizji czy internetu, ja chcę bardziej specjalistycznej wiedzy.

 Nowobogaccy kontra arystokracja

Podczas kursu poznała szczegółowe zasady dotyczące rozmieszczenia sztućców i zwiedzania galerii sztuki, ale zorientowała się również, jak ważne jest to, czego nie sposób się nauczyć: pewność siebie, równowaga i dobry smak. Zaczęła zauważać różnicę między nowobogackimi a arystokracją.

Ale nuworysze starają się nadrobić zaległości. - Mamy naprawdę dobre życie, przynajmniej w materialnym sensie, więc nie możemy być ordynarni - mówi Jocelyn.

Nowobogaccy czują potrzebę pokazania światu, że nie są prostakami, którzy się dorobili, ale ludźmi kulturalnymi, których stać na odrobinę wyrafinowania.

Na podst. AFP opr. IG

Dowiedz się więcej na temat: dobre maniery

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje