Wpadłaś w długi? Podpowiadamy, jak sobie poradzić

Według nowych przepisów, nawet jeśli bank wypowie ci kredyt, nie musisz się obawiać szybkiej egzekucji długu. By do niej doszło, bank musi skierować sprawę do sądu.

Negocjacje mogą się powieść

Reklama

Kłopot ze spłatą kredytu? Dobrym pomysłem jest złożenie w banku wniosku o zmianę warunków spłaty. Do niedawna banki nie były zbyt chętne do prowadzenia negocjacji z kłopotliwymi klientami. Ponieważ jednak od końca zeszłego roku instytucje finansowe obowiązują nowe, utrudniające odzyskiwanie pieniędzy przepisy, część banków stała się bardziej elastyczna.

Warto spróbować powalczyć np. o obniżenie wysokości raty i wydłużenie okresu kredytowania. Pamiętajmy jednak, że bank, rozpatrując nasz wniosek, może poprosić o rozmaite dokumenty (np. zaświadczenie o zatrudnieniu albo zaświadczenie o niezaleganiu z opłatami). Na tej podstawie (i na podstawie naszej dotychczasowej historii w Biurze Informacji Kredytowej) wyda decyzję. Jeśli będzie ona odmowna, w odpowiedzi na wniosek musi zostać zawarte jej uzasadnienie, które jest bardzo istotne, jeśli sprawa zakończy się w sądzie (czytaj poniżej).

Do negocjacji warto przystąpić jak najszybciej. Jeśli nie zareagujemy na telefoniczne czy esemesowe upomnienia i nie spłacimy wymaganej kwoty, pracownicy banku wystawią tzw. wezwanie do zapłaty. W przypadku braku reakcji dostaniemy zapewne kilka tego typu ponagleń i za każde z nich będziemy musieli zapłacić. Właśnie dlatego na każde bankowe upomnienie najlepiej jest zareagować choćby próbą ustalenia innego terminu spłaty, jeśli w danym momencie nie mamy pieniędzy.

Kiedy bank wypowie umowę

Jeśli nie uda nam się z bankiem porozumieć, instytucja ta może nam wypowiedzieć umowę kredytu. Nie znaczy to jednak, że sprawa zostanie natychmiast przekazana komornikowi, który zajmie nam część pensji, samochód albo komputer. Żeby tak się stało, sprawa musi bowiem najpierw trafić do sądu.

Od końca listopada ubiegłego roku nie obowiązuje już bankowy tytuł egzekucyjny, na podstawie którego banki mogły od razu przekazywać sprawę komornikom.

Teraz dłużnicy mają prawo bronić się przed sądem (np. kwestionować wysokość odsetek albo oprocentowania). Podczas rozprawy bank musi wykazać, że zanim skierowano sprawę do sądu podejmowane były próby innego sposobu rozwiązania sporu z dłużnikiem i ułatwienia mu wywiązania się z zobowiązań finansowych (stąd tak ważne jest uzasadnienie odrzucenia wniosku o zmianę harmonogramu spłat).

Gdy sprawę w sądzie przegramy, bank musi uzyskać od sądu wyrok skazujący z klauzulą wykonalności. Dopiero na jego podstawie nasza sprawa może zostać przekazana komornikowi, który rozpocznie egzekucję długu.

Czego nie może windykator

Nie zawsze mamy długi w bankach. Czasem zalegamy ze spłatą za telefon komórkowy lub telewizję kablową. W tym przypadku także najpierw dostajemy ponaglenia, a jeśli na nie nie reagujemy, sprawa może trafić do sądu. Zazwyczaj jednak tego typu firmy, zanim skierują sprawę do sądu, przekazują ją firmom windykacyjnym.

Warto mieć świadomość, że firma zajmująca się egzekucją długów musi działać w ramach prawa. To, że zalegamy z opłatami, nie oznacza, że windykator może nas nachodzić, straszyć albo grozić (np. tym, że rozpowie sąsiadom o naszym zadłużeniu). Nie może również straszyć nas, że o długu zawiadomi policję - nawet gdyby to zrobił, policja nie podjęłaby żadnych kroków, bo spory między dłużnikiem a wierzycielem lub firmą windykacyjną mają charakter cywilnoprawny i podlegają sądom cywilnym.

Pamiętajmy też, że nie mamy obowiązku udzielać windykatorowi informacji o swojej sytuacji majątkowej. Firma windykacyjna nie ma prawa zajmowania jakichkolwiek naszych rzeczy. Windykator, który grozi nam egzekucją komorniczą albo wzywa do zapłaty kosztów sądowych lub egzekucyjnych, działa bezprawnie.

Do wszczęcia postępowania egzekucyjnego potrzebny jest prawomocny wyrok sądu zaopatrzony w klauzulę wykonalności. Sąd określa również wysokość kosztów sądowych (ale w niektórych sytuacjach może nas z nich zwolnić), natomiast o wysokości kosztów egzekucyjnych decyduje komornik (w ramach obowiązującego prawa), jednak dzieje się to dopiero po niekorzystnym dla nas wyroku sądu.

Pamiętajmy też, że jeśli do sądu zostanie złożony przeciwko nam pozew, to sąd listem poleconym wysyła nam powiadomienie o tym. Pisma firm windykacyjnych o wszczęciu sądowej procedury egzekucyjnej nie mają mocy prawnej, a ich jedynym celem jest przestraszenie nas.

Jaką kwotę komornik może potrącić z wynagrodzenia

Komornik może potrącić maksymalnie 50 proc. wynagrodzenia (umowa o pracę). Jedynie przy długach alimentacyjnych - 60 proc. Zajęciu komorniczemu nie podlega jednak minimalne wynagrodzenie za pracę. Po potrąceniu musi nam zostać przynajmniej 1850 zł brutto (1355,70 zł na rękę).

Także przy umowach cywilno-prawnych (o dzieło i umowa-zlecenie) zawartych na dłuższy czas i wypłacanych w stałych okresach (np. co miesiąc) komornik może potrącić jedynie 50 proc. wynagrodzenia, jeśli jest ono jedynym źródłem dochodu (przy długach alimentacyjnych - 60 proc.).

Iwona Krawczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje