Reklama

Reklama

Jakie cechy charakteru są najsilniejsze i najskuteczniejsze w samomotywacji?

Co sprawia, że upadając mamy siłę znów się podnieść? Czego trzeba, byśmy mogły spełniać swoje marzenia, robiąc rzeczy niemożliwe? Jak skutecznie się motywować?


Reklama

Wiele z nas przekonało się, że życie nie jest usłane różami. Często los rzuca nam pod nogi kłody, a my musimy zrobić wszystko, by stawić im czoła. Jakie cechy mogą nam w tym pomóc?

Kobiecy biegun

Czasem zdarza się tak, że nasze życie zmieni się o 180 stopni. Wiele osób w takich chwilach poddaje się i rezygnuje z dalszej walki. Na szczęście, dzięki swojemu charakterowi możemy podnieść się z kolan i pójść dalej.

Co jest najważniejsze w samomotywacji? Przede wszystkim odwaga, która pomaga nam brnąć wciąż wybraną przez nas ścieżką i zdobywać kolejne szczyty. To dzięki niej nie boimy się stawić czoła wszelkim przeciwnościom.

Jedna z naszych czytelniczek, pani Ewa, mimo wielu przykrych doświadczeń i kłopotów finansowych wciąż się nie poddaje. Teraz jest mamą i realizuje swoje pasje, a gdy los rzuca jej kłody pod nogi - próbuje je przeskoczyć.

- Jest jedna rzecz, którą przez moje dotychczasowe życie, opanowałam faktycznie do perfekcji. Tą rzeczą jest PODNOSZENIE SIĘ PO UPADKU - szczerze wyznaje Ewa.

- Tak, moje życie nie było, ani nie jest usłane różami. Za mną masę przykrych doświadczeń, kłopotów osobistych, finansowych, które w danej chwili wydawały się nie mieć rozwiązania. Ja jednak nigdy się nie poddaję - deklaruje, a jej życie jest dowodem na to, że realizuje w nim swoje motto.

Jeśli upada, robi co może, by znów się podnieść. Wszystko to dzięki odwadze, miłości i pełnemu zaufaniu do samej siebie. To, jak sama mówi, pozwala jej wciąż kroczyć z uniesioną głową po swoje marzenia, na własny, kobiecy biegun.

Samomotywacja grupowa

Często, gdy zabieramy się za coś nowego, paraliżuje nas strach. Nie zawsze udaje nam się go przezwyciężyć, często nas ogranicza i nie pozwala na spełnianie marzeń. Jak możemy pokonać swoje lęki?

Przede wszystkim powinnyśmy zastanowić się, czego tak naprawdę się boimy. Jak opisuje nasza czytelniczka, pani Martyna, należy zrozumieć co jest podstawą naszych lęków i spróbować to zwalczyć. Żeby tego dokonać, przyda się druga osoba.

Ludzki gatunek jest doskonale przystosowany do funkcjonowania w grupie. I choć czasem lubimy pobyć same, towarzystwo innych osób zwykle daje nam kopa do działania. Nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy - nasza samomotywacja często jest zależna od naszego otoczenia.

Doskonale wie o tym pani Martyna, która od lat biega w ultramaratonach górskich, zwiedza świat autostopem i pokonała strach przed publicznymi wystąpieniami. Nie boi się, bo wrodzony upór pozwala jej pokonać wszystkie lęki.

Gdy słyszy, że ktoś zachwyca się jej hobby, dostaje zastrzyku energii i stara się motywować nie tylko siebie, ale również wszystkich zainteresowanych. Ciekawość świata i determinacja pozwalają jej pokonać każdą przeszkodę, która pojawia się na jej drodze.

Mimo że los chciał inaczej

Kolejną historią, która napłynęła do naszej redakcji jest opowieść o Ani, niezwykłej dziewczynie, która nie boi się życia. Mając kilkanaście lat Ania straciła wzrok. Choć na początku pojawił się u niej moment załamania, już po chwili postanowiła przekształcić tę przeszkodę na motywację.

Nie było łatwo - Ania musiała opanować bezwzrokową obsługę komputera i przyzwyczaić się do nowego życia. Niezłomność i hart ducha pozwoliły jej spełniać swoje marzenia. Ukończyła studia na dwóch wymagających kierunkach w dwóch różnych miastach. Dziś jest psychologiem, pomaga innym i wciąż realizuje swoje pasje i szuka nowych wyzwań.

Śpiewa, gra na wielu instrumentach i pisze wiersze, nie tylko do szuflady. W przeciwieństwie do wielu osób, nie chowa się przed światem, a próbuje go zdobywać. Nie przejmuje się swoją niepełnosprawnością nawet wówczas, gdy ona ją ogranicza.

Kiedy zainteresowała się żeglarstwem, zaczęła czytać i zdała kurs teoretyczny. Choć ze względu na brak wzroku żeglarzem nie będzie, wciąż stara się spełniać marzenia na tyle, na ile to możliwe. Ostatnio nawet wzięła udział w paradzie żaglowców, gdzie maszerowała pod rękę z innym żeglarzem.

- Od Anki uczę się hartu ducha, niezłomności. Wdzięczności za to, co mam. Brania życia takim, jakie jest. Bez narzekania i stęków. Moja kuzynka jest dla mnie wcieleniem Hemingwayowskiej maksymy, że jeśli człowiek pokona swe słabości - okiełzna lęki - świat nigdy nie będzie mu straszny - mówi z dumą Kasia, kuzynka Ani, która opisała jej historię w konkursie "Charakter nadaje życiu smak".

Ania jest doskonałym przykładem na to, że przy odrobinie uporu, odwagi i pozytywnego nastawienia można realizować swoje marzenia nawet wtedy, gdy los chciał inaczej.

Opisane historie zostały nadesłane w ramach konkursu firmy Wawel "Charakter nadaje życiu smak".

INTERIA.PL

Reklama