Reklama

Reklama

Bołądź i Roznerski: Dojrzałe uczucie

Ona jeszcze w ciąży rozstała się z ojcem swojego dziecka. On dla niej porzucił wieloletnią partnerkę. Ich romans uważano za kaprys. Ale Olga i Mikołaj są razem na przekór światu i tworzą nowoczesną rodzinę.

Najbardziej tajemnicza para show-biznesu. Nie chcą potwierdzać, że są razem. Ale SHOW spotkał Olgę Bołądź (30) i Mikołaja Roznerskiego (30) w galerii handlowej w Warszawie. Śmiali się, przytulali. Wpadli do kina na kreskówkę, bo towarzyszyły im dzieci z poprzednich związków: syn Olgi, Bruno (1,5) i syn Mikołaja, Antek (4). Chłopcy zdążyli się już polubić.

Reklama

Ich rodzice poznali się zaledwie rok temu podczas prób do spektaklu "Chopin musi umrzeć" i dziś tworzą niestandardową parę. Kiedy Olga wróciła do teatru tuż po urodzeniu Bruna, była przekonana, że będzie wychowywać go samotnie. Jeszcze będąc w ciąży, rozstała się z ojcem chłopca. Jednak los lubi płatać figle. Po kilku miesiącach zakochała się w koledze z pracy - Mikołaju, który wtedy związany był jeszcze ze śliczną aktorką i mamą jego syna, Martą Juras. W tej sytuacji stworzenie udanego związku to wyzwanie. Para spotkała się z krytyką, mówiło się też, że Mikołaj rozważał, czy nie wrócić do ekspartnerki. Przede wszystkim jednak i on, i Olga musieli myśleć o swoich dzieciach.

Nie ma wątpliwości, że synowie są dla Bołądź i Roznerskiego najważniejsi. Kiedy aktor został ojcem, rzucił pracę w teatrze w Lublinie. "Miałem tam dobrą pozycję i trudno mi było z niej zrezygnować, jednak chciałem zająć się rodziną. I choć nie miałem zajęcia w Warszawie, wiedziałem, że będzie dobrze. Zatrudniłem się w firmie transportowej", opowiadał. Dziś aktor znowu zaczyna od początku, tyle że u boku Olgi. "Nie jestem z mamą mojego syna, ale wypełniam ojcowskie obowiązki. Nam się nie udało, ale to nie może wpływać na moją relację z synem", mówi. Faktycznie Roznerski jest zaangażowanym tatą. Odbiera Antka z przedszkola, czyta mu bajki. Dla Olgi Bruno też jest najważniejszy. "Chcę zapewnić synowi spokój", deklaruje.

Przyjaciele Bołądź i Roznerskiego twierdzą, że to wyjątkowo dobrana para. Mają wspólne marzenie: chcą wybudować dom. Olga planuje prowadzić w nim schronisko dla bezdomnych psów. Mikołaj już kupuje stare meble i własnoręcznie je odnawia. Zakochani zgodnie przyznają, że nie lubią kredytów i są minimalistami. "Im więcej mamy prostoty w życiu, a mniej oczekiwań, tym większa szansa na spełnienie", mówiła nam niedawno Olga. Wygląda na to, że u boku Mikołaja już je osiągnęła, bo w tej samej rozmowie przyznała, że jest szczęśliwa.

Iwona Czarnyszewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje