Reklama

Reklama

Bliskość zabija namiętność?

Pragniemy bliskości z ukochaną osobą - to wyznacznik udanego związku, który go cementuje , daje poczucie bezpieczeństwa. Okazuje się jednak, że nadmierna bliskość zabija namiętność. Czy można uniknąć pułapki i cieszyć się udanym i satysfakcjonującym związkiem przez długie lata?

Wszyscy znamy pary typu "papużki nierozłączki", takie, które zawsze i wszędzie są razem - ta sama praca, wspólni znajomi, a wieczorem urocze chwile we dwoje. Wiele z nas pewnie zazdrościło takim parom zażyłości, tych właśnie wspólnych chwil razem - nic tak przecież nie scala związku jak długie rozmowy, wspólne wypady, zainteresowania itp. Bliskość jednak w takim samym stopniu jak cementuje związek - niszczy go w sferze seksu. Łatwo stać się przyjacielem, z którym można rozmawiać o wszystkim, ale z którym nie chce się dzielić sypialni.
Odrobina tajemnicy
Babcie powtarzały, że dla faceta zawsze trzeba pozostać tajemnicą. Nic bowiem tak nie pociąga, jak nieznane... Szczególnie po kilku latach w związku, kiedy już się wszystko widziało, wszystko wie, zna się reakcje partnera na rozmaite sytuacje - ta właśnie bliskość jest powodem poszukiwań ekscytujących przygód na boku. Jak w dowcipie o Marynie - piękna i inteligentna, żeby tylko trochę obca była...

Reklama

Pamiętasz ekscytację, jaka towarzyszyła pierwszym spotkaniom z twoim partnerem? Niepewność ale i fascynację jego innością i odrębnością? Według Esther Perel, autorki "Inteligencji erotycznej" kluczem do udanego życia seksualnego a jednocześnie niegasnącej fascynacji partnerem - także na innych płaszczyznach niż erotyczna - jest właśnie ta odrobina odrębności. Przecież fascynuje nas to, co nieznane.
Jeśli w twojej sypialni powiało nudą, może warto zamienić słodką piżamkę w misie na erotyczną bieliznę albo przynajmniej kusą koszulkę. Na pewno chcesz być jego przyjaciółką a nie kobietą, która fascynuje go i stanowi zagadkę?
To mój rewir
Według Esther Perel ''sposób, w jaki budujemy bliskość automatycznie redukuje poczucie autonomii i wolności niezbędne do odczuwania rozkoszy seksualnej. Gdy zażyłość powoduje stopienie się z sobą, to nie brak, lecz nadmiar bliskości zabija pożądanie." A to definiuje nasz związek i satysfakcję płynącą z życie seksualnego.

Równie ważna, co bliskość jest przestrzeń, która pozwala nam na zachowanie własnej indywidualności, pielęgnowanie zainteresowań, przyjaźni, własnego świata, który kiedyś zafascynował naszego partnera.

Kontrolowanie stanowi dużą pokusę - począwszy od nieustannego wypytywania z kim, o której i jak długo, aż po szperanie w kieszeniach, w poczcie, sprawdzanie połączeń telefonicznych. A przecież warto dać partnerowi odrobinę wolności, żeby mógł z radością wrócić, a nie wiecznie urywać się z przykrótkiej smyczy.

Wiele par wpada w pułapkę udanego seksu, który ich do siebie zbliża, by - pradaoksalnie - oddalić od siebie. Stara prawda głosi, że rozstanie jest jak wiatr dla ognia - mały ogień ugasi, duży podsyci.

Warto popracować nad tym, żeby znów poczuć fascynację, która towarzyszyła pierwszym randkom.

AP

Dowiedz się więcej na temat: zabójstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje