Reklama

Reklama

Czy kłótnia może oczyścić atmosferę w związku?

W każdym, nawet najlepszym związku zdarzają się sprzeczki. Na każdego z nas te wydarzenia mają jednak inny wpływ.

Niepozmywane naczynia, zbyt późne powroty z pracy, zazdrość, nierówny podział obowiązków, czy wreszcie pieniądze - oto najczęstsze przyczyny kłótni w związkach. I choć bardzo często powody sporów są błahe i niewarte zaangażowania tak wielkich emocji, potrafią wywołać prawdziwą burzę z piorunami. Co gorsza, niewiele z nas potrafi kłócić się "z głową", czyli rzeczowo, trzymając się konkretów, spokojnie i tak, by znaleźć wspólne rozwiązanie.

Kłótnia z historią w tle
Najczęściej wywlekamy więc zaległe historie (przypominając, jak dawno temu mąż popełnił błąd), narzucamy partnerowi rolę ( mówiąc: "ty zawsze...", lub: "ty nigdy...") , wciągamy w sprzeczkę rodzinę męża ("mówisz tak, jak twoja matka!"). Skutki takiego postępowania mogą być opłakane. Trudno przecież oczekiwać, że druga strona będzie biernie się przysłuchiwać naszym krzywdzącym wywodom. Dlatego nasz partner broniąc się, również zaczyna nas atakować.

Reklama

W końcu jednak burza z piorunami ucicha i przychodzi czas, by ocenić atmosferę po sporze.

O co ta kłótnia?

Dla większości z nas jest to wyjątkowo ciężki moment. Zwłaszcza wtedy, gdy żadna ze stron nie chce przeprosić drugiej za przykre słowa :

- Kłócę się z mężem o totalne głupoty. - mówi Bożena - Przede wszystkim on miga się od codziennych obowiązków i zasłania pracą, przy czym złości się na mnie, że sama nie potrafię poradzić sobie jednocześnie z wychowaniem małego, rocznego dziecka i wzorowym utrzymaniem domu. Nasze kłótnie są okropne, krzyczymy na siebie, podnosimy głos, wracamy do jakichś starych spraw. Potem oczywiście nieprędko się godzimy, ponieważ każde z nas jest przekonane, że ma rację i nie chce ustąpić. Dąsamy się wtedy i boczymy na siebie. Wymieniamy między sobą uwagi, pytania i odpowiedzi. Ja wtedy skupiam całą swą uwagę na dziecku, które niestety wyczuwa nasze nastroje i staje się wtedy rozdrażnione. Nie godzimy się wcale, po prostu po jakimś czasie fochy nam przechodzą i tak aż do następnej kłótni...

Taka postawa, choć najpowszechniejsza, potrafi skutecznie i na długo zatruć rodzinną atmosferę.

Co zamiast kłótni?

Dom, zwłaszcza taki, w którym jest małe dziecko, zamiast rozkwitać, staje się smutny i szary. Sama kłótnia w związku jest jak lodówka, która skutecznie chłodzi relacje międzyludzkie. Może czas to zmienić? Jak?

Najprościej, wyciągając dłoń zanim spór rozwinie się na dobre. Zwłaszcza wtedy, gdy dotyczy naprawdę błahych spraw.

Psychologowie porównują kłócącą się parę do dwóch stron ciągnących linę. Każda z nich chce wygrać w sporze. Jeśli jedna ze stron przetnie linę w połowie, sprawi, że kłótnia przestaje mieć znaczenie, a gdy dojdzie do następnej, para, która chwyci za linę, będzie stać bliżej siebie, dzięki czemu partnerzy będą lepiej widzieć siebie i swoje potrzeby.

Kiedy kłótnia kończy się w łóżku

W każdym związku trafiają się lepsze i gorsze dni. Jednak to bycie ze sobą, trwanie "na dobre i na złe" sprawia, że stajemy się sobie bardziej bliscy. Jeśli więc doszło już między wami do siarczystej kłótni, postarajcie się, by atmosfera, jaka teraz zapanowała nie rzutowała na kolejne dni. Dlaczego?

To proste: szkoda przecież czasu na fochy i kłótnie. Dlatego postarajcie się pogodzić się, tak szybko, jak to tylko możliwe.

Jednak są i takie pary, które kłócą się ze sobą często i namiętnie, ale... szybko i łatwo się godzą :

- Żyję w wolnym związku i jest mi z tym dobrze. - mówi Monika. - Mój chłopak jest instruktorem w szkółce lotniczej, ja pracuję jako przedstawiciel handlowy. Często nie ma nas w domu, mijamy się. Nasza praca związana jest ze sporym ryzykiem, wystarczy więc czasem niewiele, by doszło do kłótni. Spory są naprawdę ostre: krzyczymy, ciskamy talerzami o podłogę... Ale szybko się godzimy. Gdzie? Oczywiście w łóżku.- śmieje się Monika. - Tak jakoś wychodzi, że nasze emocje w końcu znajdują ujście w seksie. Ma to swój urok, ale przyznam, że czasem jestem po prostu zmęczona zarówno kłótnią, jak i jej finałem...

Takie rozwiązania sprawdza się tylko czasami. Jeśli zaś godzenie się poprzez seks staje się rutyną, może to prowadzić do niebezpiecznych konsekwencji. Nie zawsze przecież zaistnieją warunki odpowiednie do tak rozumianego "pogodzenia się".

Niezgoda rujnuje...

Dlatego dobrym rozwiązaniem, które sprawi, że "burza z piorunami" przejdzie obok, jest poproszenie partnera o późniejszą rozmowę, na przykład po posiłku. Wtedy emocje już opadną, a wy możecie skupić się na rzeczowej stronie sporu.

Kłótnia może przytrafić się każdemu, każdy też powinien mieć swoją receptę na uzdrowienie atmosfery po sporze. Tylko wtedy nasze relacje będą silne i mocne.

Joanna Bielas, I.D.Media

IDmedia
Dowiedz się więcej na temat: kłótnia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje