Reklama

Reklama

Emocjonalna zdrada: Czy jest groźna dla związku?

"To tylko kolega" - tłumaczysz się przed sobą albo przed przyjaciółkami. Przecież masz stałego partnera, rodzinę. Ale dużo rozmawiacie, a ty coraz częściej o nim myślisz. Czasem nawet fantazjujesz, co by było, gdyby... Czy wiesz, że stąpasz po kruchym lodzie?

Nie ma seksu, nie ma zdrady - tak lubimy myśleć. Romans? Kojarzy się przecież z czymś gwałtownym, namiętnym. Krótkie chwile spędzone razem, pożądanie, sekretne telefony. Tak to wygląda. Tyle że w filmach. W zwyczajnym życiu niewierność ma mało wspólnego z trzęsieniem ziemi. Okazuje się bowiem, że to wcale nie seks pcha najczęściej kobietę w kierunku innego mężczyzny tylko... potrzeba rozmowy i intymności. Brzmi niewinnie? Niestety, nie.

Reklama

Zdrada emocjonalna bywa bardziej niebezpieczna od fizycznej. Angażuje bowiem nie tylko ciało, lecz także umysł. Zanim odruchowo powiesz: "To tylko przyjaciel", zastanów się, czy nie oszukujesz samej siebie. Oto uwagi, które pozwolą ci odróżnić zwykłą znajomość od sytuacji, w której powinna zapalić się czerwona lampka ostrzegawcza.

Gdy nie mówisz o nim partnerowi

Nie ma nic złego w zawieraniu nowych znajomości. Szczęśliwy związek nie oznacza symbiozy, charakterystycznej dla par, które są razem od miesiąca. Ale ludzie, którzy się kochają, mają potrzebę dzielenia się swymi przeżyciami. Jeśli on nie ma pojęcia o twoim przyjacielu, to znak, że masz coś do ukrycia. Większość stwierdzeń w rodzaju: "po co zawracać mu głowę", jest wymówkami, które mają ochronić nie jego, a ciebie.

Rada: wstępem do rachunku sumienia będzie zastanowienie się, czemu milczysz. Może twój partner jest zazdrośnikiem? Ale gdy boisz się, że ograniczysz sobie swobodę, to znaczy, że liczysz na ciąg dalszy. Zakazany owoc zawsze wydaje się bardziej pociągający. Opowiedz partnerowi o swoim koledze. Może jego urok zblednie?

Jeśli on staje się dla ciebie ważny

Jeden telefon raz na kilka dni czy wymiana e-maili w ciągu dnia to nie powód do niepokoju. Ale jeśli zaczynacie być w stałym kontakcie - robi się gorąco. Rozmawiasz z nim w biurze zamiast robić projekt. Wieczorem szykujesz kolację, a jednym okiem patrzysz, czy już odpisał na Facebooku. Nie musicie wyznawać sobie miłości, żeby przekroczyć pewne granice.

Nie uważasz jednak, że to dziwne tak angażować się w rozmowy o wyższości muzyki klasycznej nad jazzem? Zamiast przytulić się do męża, stukasz w klawiaturę, udając, że pracujesz. Mając wybór, wybierasz tego "drugiego".

Rada: spróbuj sprawdzić, jak daleko posunęła się wasza znajomość. W tym celu zrób mały test, który pomoże ci zorientować się, czy uzależniłaś się od swego przyjaciela. Na czym ten test polega? Nie sprawdzaj wciąż poczty, nie odpisuj na jego esemesy. Skup się na rodzinie. Zobacz, co czujesz, gdy przez tydzień nie macie kontaktu. Wyjaśnij mu, że potrzebujesz dystansu. To pozwoli ci lepiej ocenić sytuację. Zrozumieć, czy chodzi o adrenalinę, czy nowość. A może kontakt z kimś, w kim zakochałaś po uszy?

Kiedy mu się zwierzasz

Były dyskusje o jazzie, są rozmowy o życiu. Opowiadasz, że kłócisz się z ojcem, koleżanka cię zawiodła. Zaczynasz przekazywać mu intymne szczegóły dotyczące twojego związku, o których nikomu dotąd nie opowiadałaś.

"Przyjaciel" też odkrywa przed tobą swój świat. Niepostrzeżenie zaczyna cię wspierać, opiekować się tobą. Bo jak inaczej nazwać fakt, że dopinguje cię do zmian zawodowych albo tłumaczy, jak instalować ładowarkę w aucie. Tak budujecie więź. Gdy coś się stanie, w pierwszym odruchu wykręcasz jego numer zamiast dzwonić do męża.

Rada: pomyśl, dlaczego nie dzielisz się już pewnymi sprawami ze swoim stałym partnerem. Co między wami zaszło? Jest zajęty, bagatelizuje twoje przeżycia, irytuje cię? Zaspokajając swe potrzeby z innym mężczyzną, nie uporasz się z kłopotami w stałej relacji. Przeciwnie, dorzucisz do nich kolejne. Twój związek będzie umierał, bo bycie razem to właśnie intymność. Może spróbuj częściej dzielić się nią z własnym mężem.

Jeżeli dokonujesz porównań

Spotykasz się z przyjacielem i wzdychasz: "Jest mądrzejszy i bardziej wyluzowany od mojego męża" albo: "Ale z niego odpowiedzialny facet. Wreszcie mogę na kimś polegać". Przy nim widzisz coraz wyraźniej, że związałaś się z fajtłapą. Bo najczęściej bywa tak, że ten drugi jest innym mężczyzną niż stały partner. To też powinno być dla ciebie znakiem ostrzegawczym. Nie znalazłaś kumpla tylko człowieka, który zaspokaja potrzeby, jakich nie udaje się zaspokoić twojemu mężowi. Jeszcze nie dostrzegasz, że także ma wady.

Rada: na kartce wypisz cechy męża, które ci przeszkadzają, obok - zalety przyjaciela, które uważasz za najcenniejsze. Potem zastanów się: czy introwertyzm twojego partnera zawsze był problemem? A może kiedyś nazywałaś to męskim charakterem? Przeanalizuj, co i dlaczego cię w nim denerwuje.

Teraz odwróć sytuację. Wypisz pozytywne cechy męża i wady przyjaciela - nawet jeśli jesteś nim zafascynowana. Chodzi o to, żebyś obiektywnie zobaczyła, że nie ma ideałów, a każda cecha może zmęczyć i stać na drodze do szczęścia.

Gdy coraz częściej o nim myślisz

Nie oszukuj się. Gdy wciąż zerkasz na telefon albo pierwszą czynnością, którą wykonujesz po obudzeniu, jest sprawdzenie, czy nie masz od niego wiadomości, nie zachowujesz się jak przyjaciółka. Tak postępuje kobieta zakochana.

Odpowiedz sobie na pytanie: czy tak niecierpliwie czekasz na sygnał od partnera? Jeśli między tobą a kolegą pojawiają się intymne gesty - przytulenie, pocałunek, a tobie szybciej bije wtedy serce - to chyba wszystko jasne. Jeśli jeszcze pojawiają się marzenia o seksie, dawno przekroczyłaś dopuszczalną granicę.

Rada: na początek postaraj się odciąć całą fizyczną sferę między wami. Każdy dotyk wywołuje w twoim organizmie wzrost oksytocyny, hormonu przywiązania. Przez to też możesz tracić zdolność logicznego myślenia i odczuwać potrzebę pokonywania kolejnych barier. Dziś jest dotyk ręki, jutro czuły uścisk, a za kilka tygodni nie będziesz potrafiła oprzeć się zdradzie. Tym razem tej fizycznej.

"Ten „drugi” może być dla ciebie lekcją"

Najważniejsza jest szczerość wobec samej siebie. A to trudne, bo mózg w odruchu samoobrony robi wszystko, żeby ochronić nas przed poczuciem winy i innymi nieprzyjemnymi emocjami. Jednak przekonując samą siebie, że to tylko przyjaźń, utrudniasz sytuację. Bo "ten drugi" paradoksalnie może być szansą dla twojego związku. Dzięki niemu dowiesz się, czego ci w partnerze brakuje.

Zrozumiesz, nad czym powinniście pracować i czego się wystrzegać. Oczywiście pod warunkiem, że w relacjach z przyjacielem nie posuniesz się dalej. Co więcej, jeśli pojmiesz, że z kolegą łączy was nie tylko przyjaźń, zdobędziesz się na siłę i zerwiesz z nim kontakt.

To bardzo trudne, bo mąż i przyjaciel mogą razem tworzyć idealną całość. Tylko że wtedy tak naprawdę nie jesteś blisko z żadnym z nich, bo oni stają się tylko narzędziem do tego, by zaspokajać twoje potrzeby. Zastanów się, czy chciałabyś być traktowana tak samo?

Katarzyna Troszczyńska

Konsultacja: Magdalena Nowak-Strelnikoff, psycholog, psychoterapeuta


Dowiedz się więcej na temat: romans

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje