Gdy teściowa wkracza między nas...

Relacje z mamą partnera bywają napięte, a czasem trudne. Zdarza się, że te konflikty prowadzą do problemów w małżeństwie. Są jednak sposoby na to, żeby tę rodzinną łamigłówkę rozwiązać skutecznie i z taktem.

Choć myślisz sobie, że miałaś pecha i trafiła ci się teściowa z paskudnym charakterem, pamiętaj, że za jej zachowaniem kryje się lęk i niepewność. Boi się o to, że zostanie odsunięta na boczny tor. Nie wie, czy nie zechcesz zmienić zwyczajów panujących w jej rodzinie od lat. Ale nawet jeśli wasze relacje dotąd układały się źle, wciąż jest szansa, żeby je poprawić. Przecież stale się rozwijamy, nabieramy doświadczeń, a i świat wokół nas stale się przeobraża. Jest więc możliwe, że najbardziej zacięta wojna skończy się rozejmem. Przeczytaj, co najszybciej doprowadzi do zawieszenia broni.

Ewa: Łzy i smutek to jej broń

Reklama

Ojciec mojego męża zostawił rodzinę, gdy Maciek miał dwa lata. Mama wychowywała go samotnie, więc nie dziwiło mnie, że są ze sobą mocno związani. Nawet podobało mi się, że jest takim oddanym synem. Moje pierwsze spotkanie z teściową było bardzo sympatyczne. Poprosiła, żebym mówiła jej po imieniu, zachwycała się, jaka jestem ładna i mądra. Ucieszyłam się, że między nami fajnie się ułoży. Ale wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, że despotyzm nie zawsze oznacza rozkazy i wtrącanie się.

Czasem pojawia się w przebraniu bezradnej, miłej starszej pani. U niej ciągle coś się dzieje...

Na początku godziłam się na wiele rzeczy. Bo jak tu zaprotestować, kiedy mama chce, żeby syn zawiózł ją do lekarza? A potem prosi, by został z nią na noc, ponieważ źle się czuje? Jak powiedzieć, że nie masz ochoty spędzać z teściową każdego weekendu? Przecież jest taka samotna! Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że jeżeli nie postawię granic, czeka nas życie w trójkącie. Teściowa oczekiwała nawet, że będziemy zabierać ją na wakacje. Niby pomóc przy wnuku, a w rzeczywistości po to, byśmy opiekowali się nią.

U niej bez przerwy coś się dzieje: a to podupada na zdrowiu, a to ma dołek psychiczny, a to kran się zepsuł lub sąsiad zalał łazienkę. Wtedy, oczywiście, wzywa na ratunek Maćka, który znika z domu na długie godziny, a nierzadko na dwa dni. Na dodatek jest specjalistką od emocjonalnego szantażu. Nigdy nie podnosi głosu ani nie krytykuje mnie wprost. Ale kiedy coś idzie nie po jej myśli, robi się milcząca i smutna, cicho popłakuje. Maciek na widok jej łez staje się zupełnie bezbronny. Ciągle powtarza, że mama poświęciła się dla niego. Zrezygnowała z życia osobistego i harowała jak wół, żeby wyszedł na ludzi. I teraz on powinien jej się odwdzięczyć.

Czy naprawdę nie widzi, że robi to kosztem naszej rodziny? Kiedy usiłuję być twarda i stawić jej opór, teściowa patrzy na mnie wzrokiem skrzywdzonego dziecka. Czuję się wtedy jak bardzo zły człowiek. Choć wiem, że z jej strony to tylko teatr i manipulacja.

Antonina: Niech wybiera - ona albo ja!

Po ślubie teściowie zaproponowali, żebyśmy zamieszkali w ich domu. Czekało tam na nas wyremontowane piętro. Byłam zachwycona, bo większość znajomych zaczynała małżeńskie życie w wynajętych klitkach albo brała kredyt. Wprawdzie mieszkanie nie było urządzone tak, jak bym chciała, ale darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Z perspektywy czasu widzę, że popełniłam ogromny błąd.

Jedyny ratunek to wyprowadzka

Pod pretekstem troski teściowa weszła mi na głowę. Podobno chciała dzielić się doświadczeniem, a tak naprawdę sprawuje kontrolę i uniemożliwia podejmowanie decyzji. Nigdy nie podoba jej się nic, co robię, a na dodatek jest okropnie wścibska. Może nie przejmowałabym się jej zachowaniem, gdyby nie to, że mój mąż ślepo jej się podporządkował. A co gorsze, nigdy nie staje po mojej stronie, kiedy się buntuję. "O co ci chodzi?" - dziwi się. - "Mama chce przecież jak najlepiej!"...

Od dawna nasze relacje są napięte: on uważa, że stroję fochy, ja widzę w nim słabego faceta, który nie umie powiedzieć "nie". Jedyny ratunek to wyprowadzka od teściów. I to jak najdalej! Oczywiście, mąż mnoży trudności, bo dla niego mieszkanie pod wspólnym dachem z mamą oznacza oszczędności i wygodę. Ale ja nie zamierzam dłużej tak żyć, więc będzie musiał wybrać: ona albo ja!

Sposoby na trudną teściową


Bądź realistką, twardo stąpaj po ziemi

Twoje oczekiwania na temat tego, jak powinny wyglądać wasze stosunki, mogą prowadzić do rozczarowań. Lepiej założyć, że nie musisz się z teściową przyjaźnić. Wystarczy, że będziecie się szanować. Godząc się z tym, zaoszczędzisz sobie stresu i frustracji.

Porozmawiaj z mężem

Jeśli do tej pory twój partner obserwował milcząco wasz konflikt, wciągnij go do dyskusji. Masz prawo nalegać, żeby zajął wreszcie stanowisko i nie chował głowy w piasek. Postaraj się jednak nie zarzucać go pretensjami, bo jeśli uczynisz go współwinnym tej sytuacji, teściowej łatwiej będzie was skłócić. Dopytaj, co naprawdę sądzi. Uświadom mu, że jego zachowanie jest decydujące. Nie musi wcale atakować mamy. Ale gdy da do zrozumienia, że cię popiera, umocni twoją pozycję w rodzinie.

Nie unikaj kontaktów

Chociaż nie masz ochoty widywać mamy męża zbyt często, nie pozwól, by wasza komunikacja odbywała się wyłącznie poprzez twojego partnera. Bo wtedy złość na męża będzie narastać, a on zostanie poddany większej presji. Pokaż jej swe oblicze jako niezależnej osoby, nie tylko żony jej syna. Gdy jesteś w podobnej sytuacji co Ewa, której teściowa ciągle potrzebuje pomocy, wybierz się do niej sama, by jej np. podrzucić lekarstwa. Tak sprawdzisz, czy rzeczywiście potrzebuje pomocy, czy manipuluje. A przy okazji pomocy... stworzysz między nimi ciut większy dystans, bo pokażesz, że może go czasem zastąpić ktoś inny.

Nie podejmuj rywalizacji 

Stawianie mężowi ulitmatum: "albo ona albo ja" pogorszy wasze relacje. Zachowanie teściowej nie musi brać się tylko z zazdrości. Może uważa, że się z nią nie liczysz, czuje się niedoceniona? Spróbuj od czasu do czasu ją pochwalić, spytać o radę albo przyznać rację. Gdy ją dowartościujesz, prędzej ustąpi ci pola w innych dziedzinach.

Nikt trzeci nie popsuje silnej więzi

Olivia: Teściowa może irytować pod wieloma względami, ale co robić, gdy świadomie niszczy związek?

Iza Kurzejewska, psycholog, www.medipark.pl: - Z wyjątkiem nielicznych przypadków, pewnie nie jest to wcale świadome działanie. Ona to sobie tłumaczy stawaniem w obronie syna, ochroną jego interesów. Nie niszczy związku, ale w swoim rozumieniu "naprawia go".

Skutki mogą być jednak opłakane.

- Owszem. Warto jednak pamiętać, że ostatecznie nie od niej zależy siła naszej relacji z partnerem. Jeżeli jest między nami uczucie i porozumienie, teściowa nie jest w stanie niczego popsuć. Choć utrudni i uprzykrzy nam życie. Gdy partner jest podatny na manipulacje, to problem tkwi w nim. A wtedy zagrożeniem może stać się każdy, kto będzie miał na niego wpływ.

Co robić w takiej sytuacji? Rozmawiać z matką męża? Czy może walczyć z nią jej własną bronią?

- Szczera rozmowa zawsze się opłaca. Załóżmy, że teściowej naprawdę zależy na szczęściu syna. Pod tym kątem dobierajmy argumenty. Podkreślmy, że jego boli jej zachowanie, to on czuje się rozdarty. Bo mówienie o tym, że teściowa szkodzi nam, nie przyniesie raczej spodziewanego efektu. Najważniejsze jest jednak sprecyzowanie, w czym tkwi źródło konfliktu. Dlatego powinnyśmy przygotować się na krytykę i spokojnie ją przyjąć. W końcu chodzi o to, żeby dojść do sedna problemu i ocenić, czy jest do rozwiązania, czy nie. Odradzam natomiast metodę "oko za oko, ząb za ząb". W ten sposób tylko podsycimy animozje.

A co z partnerem? Wciągać go w tę dyskusję?

- Niekoniecznie. Ale jego postawa jest kluczowa, więc mamy prawo oczekiwać, żeby jasno się określił. Bo gdy stanie murem za żoną, teściowa straci pole manewru. A wówczas zrozumie, że jątrząc, nic nie wskóra.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje