Reklama

Reklama

Jak nie popełniać błędów swoich rodziców

Kiedyś byli dla ciebie ideałami. Jednak z wiekiem zaczęłaś zauważać, że nie zawsze postępują dobrze. Ucz się na ich pomyłkach i żyj inaczej!

Zdarza ci się czasem myśleć, że mimo usilnych starań, żyjesz jak twoja mama? Te same reakcje, to samo milczenie po sprzeczce z mężem, ten sam schemat rodziny. Denerwuje cię to, bo przecież tyle razy obiecywałaś sobie, że twoje życie będzie inne. W takich chwilach masz żal do rodziców. Może nawet jesteś na nich zła... Wspominasz dzieciństwo i wszystko wydaje ci się jakąś straszną pomyłką. Czujesz się zagubiona, bo boisz się, że jesteś skazana na powielenie schematu. A rodzice nierzadko utwierdzają cię w tym błędnym myśleniu. Zastanów się nad zmianami.

Reklama

Każdy z nas już od najmłodszych lat uczy się poprzez doświadczenie i obserwację. Naszym głównym wzorcem są właśnie rodzice. Patrzymy, jak sobie radzą z emocjami: gniewem, smutkiem, radością. Czy są pewni siebie, czy raczej ulegli? Jak wyglądają ich codzienne kontakty z innymi ludźmi, jak rozmawiają ze sobą?

Jak własna matka

To były twoje prywatne lekcje życia, z którymi wkraczasz w dorosłość, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Dziwisz się czasem, że zachowujesz się jak twoja mama? Robisz to automatycznie, bo innych zachowań nie znasz. Jeśli w porę nie uświadomisz sobie "scenariuszy", które wgrywały się w twoją głowę całymi latami, możesz zacząć powielać nawet znienawidzone sytuacje.

Skrajny przykład? Twój tata pił, a dzieciństwo było dla ciebie koszmarem. Już wtedy obiecałaś sobie, że w twoim domu nigdy nie będzie alkoholu. Minęły lata i nawet nie zorientowałaś się, kiedy zaczął popijać twój mąż. Kiedy braliście ślub, był przecież taki cudowny, wrażliwy, kochający... Teraz jest identyczny jak twój ojciec. Jesteś przerażona. Jak to się mogło stać?

Bardzo często nieświadomie wchodzimy w relacje przypominające te, w których żyli rodzice. Choć wcale nie chcemy, wybieramy partnera podobnego do ojca. Dlaczego? Bo mężczyźni przyciągają nas cechami, które dobrze znamy z domu. Oczywiście nie tylko tymi najgorszymi. Ale gdybyś spytała mamę, jaki był twój ojciec, gdy za niego wychodziła, pewnie powiedziałaby, że czuły i kochany.

Dlatego jeśli nie chcesz żyć jak twoi rodzice, pragniesz wychować swoje dzieci inaczej, niż ty zostałaś wychowana, chcesz przekazać im inne wzorce - czeka cię sporo pracy. Pierwszym krokiem do nowego życia jest uświadomienie sobie rządzących tobą schematów i sposobów reagowania. Powinnaś bacznie obserwować własne reakcje, przypominać sobie różne sytuacje nawet z dalekiej przeszłości. Postaraj się przywołać to, co ci przeszkadzało i z czym się nie zgadzałaś w domu rodzinnym. I to, co sobie obiecywałaś.

Nie obwiniaj rodziców. Skup się na sobie i na własnych przeżyciach. W końcu nauczyłaś się od nich także wielu dobrych rzeczy. Twoje dzisiejsze życie zależy tylko od ciebie. Zawsze możesz zmienić swój związek czy pokazać swoim dzieciom inny świat.

Psychologowie twierdzą, że najgorszym błędem rodziców wobec dzieci jest pobłażanie i ignorowanie ich uczuć. Nasi rodzice, zdaniem psychologów, pokazują nam nie tylko jak żyć, ale także jak oceniać i traktować siebie.

Nie zrobię tego moim dzieciom

Czy miałaś szczęśliwe dzieciństwo? Czasem trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Ale jakie by ono nie było, najważniejsze, by twoje dzieci miały lepsze wspomnienia. Co najbardziej cię bolało? Co wpłynęło na twoje dorosłe życie? Jakie decyzje czy zachowania rodziców zaważyły na tym, że jesteś dziś niepewna siebie, łatwo się poddajesz czy przeciwnie: jesteś chorobliwie ambitna i wymagasz od siebie zbyt wiele? Jeśli będziesz potrafiła odpowiedzieć na te pytania, staniesz się mądrzejszą mamą, a twoje dzieci unikną niepotrzebnych stresów.

Pokażę im, jak bardzo je kocham

Pokolenie naszych rodziców bardzo często miało kłopot z okazywaniem uczuć. Przytulali i całowali nas nie tak często, jak tego potrzebowaliśmy. Rzadko okazywali nam spontanicznie, jak nas kochają. Potocznie określa się to jako tzw. zimny chów. Jako dorośli wciąż odcinamy od tego kupony, hamując się przed wyrażaniem emocji.

Czujesz się skrępowana, gdy przyjaciółka chce cię wziąć za rękę, masz ochotę uciec, gdy w pracy koleżanka chce cię objąć i przytulić, kiedy jest ci smutno. To naturalne: nikt nigdy nie przyzwyczaił cię do okazywania emocji i bliskości fizycznej. Dlatego ty przytulaj swoje dzieci jak najczęściej, nie tylko kiedy są małe. Na pożegnanie pocałuj w policzek nastoletnią córkę, przytul syna bez okazji. Nawet jeśli będą się wściekać, że np. robisz im obciach, przy znajomych, w sercu będzie im miło. Takie gesty zaowocują tym, że w przyszłości nie będą uciekać przed bliskością. Będzie im łatwiej niż tobie.

Podobnie z mówieniem o tym, co czujemy. Naszych rodziców wychowano w przekonaniu, że nie wypada mówić zbyt dużo o miłości. Mama dbała o ciebie, karmiła, prała... I w jej mniemaniu, powinno wystarczyć, byś czuła, że jesteś ważna. Z perspektywy małej dziewczynki wyglądało to zupełnie inaczej. Dzieci dużo bardziej niż dorośli potrzebują, by okazywać im miłość. Dlatego nie oczekuj że twoje pociechy same z siebie wiedzą, jak bardzo je kochasz. Mów im to, czasem do znudzenia.

Nie muszą być idealne

To, za co płacimy w dorosłym życiu najwyższą cenę, to stawiane nam w dzieciństwie wygórowane wymagania. Ile razy zdarzało ci się usłyszeć: "Tylko czwórka?, mimo że bardzo się starałaś i byłaś z siebie dumna. Cokolwiek robiłaś, oczekiwania rodziców były zwykle wyższe. Powinnaś być najlepsza i w klasie, i na lekcjach muzyki. W sporcie zdobywać najwyższe trofea, a w domu pomagać mamie i opiekować się rodzeństwem. Wymagano od ciebie naprawdę dużo. Kiedy teraz o tym myślisz, wydaje się, że chyba aż nadto... To wszystko zapisało się w twojej podświadomości i dziś automatycznie sama wymagasz od siebie perfekcjonizmu. "Po co coś robić, skoro ma to być zrobione byle jak" - to twoja dewiza. Pozwól sobie czasem na słabość. Nie musisz być we wszystkim najlepsza. Wygórowanymi wymaganiami sama sobie robisz krzywdę. Perfekcjoniści to ludzie, którym jest w życiu bardzo ciężko. Żyją pod nieustającą presją, są zestresowani, co w konsekwencji może prowadzić do depresji.

Jako dziecko chciałaś być najlepsza, by zasłużyć na pochwałę i miłość rodziców. Ale czy będziesz kochała swoje dzieci mniej, jeśli nie wszystko im się uda? Daj im możliwość, by uczyły się na swoich pomyłkach. Niech zasmakują porażki, spróbują, jak naprawia się własne błędy. Powtarzaj im, że dla ciebie i zawsze będą jedyne i cudowne. Nawet jeśli coś im czasem nie wyjdzie. Zawsze podkreślaj, kiedy jesteś z nich naprawdę dumna. To sprawi, że uwierzą w siebie i swoje możliwości.

Będę stosować system nagród i kar

Zdarzało ci się dostawać lanie? Wtedy obiecywałaś sobie, że nigdy nie podniesiesz ręki na swoje dzieci. Ale różnie z tym bywało. Ale najważniejsze, żeby dzieci nie tylko karać, ale i doceniać. Twoi rodzice uznawali, że jeśli jesteś grzeczna i wszystko ci się udaje, to tak powinno być i nie ma co o tym dyskutować. Jeśli jednak zrobiłaś coś złego, od razu ponosiłaś konsekwencje. Twoje poczucie własnej wartości malało i czułaś, że wciąż robisz coś nie tak. Dlatego na równi z karami (oczywiście nie cielesnymi!) stosuj nagrody. Córka dostała dobrą ocenę z trudnej klasówki?

Syn pomógł ci w domu i sam, bez proszenia, wyszedł na spacer z siostrą? Zabierz ich na lody, powiedz, jak wielką sprawili ci radość. Nie uznawaj, że tak po prostu powinno być.

Mój związek będzie inny

Patrzyłaś na małżeństwo swoich rodziców i niejednokrotnie zastanawiałaś się, jak to możliwe, że ci ludzie kiedyś się kochali? Żyli jakby obok siebie. Łączyły ich tylko dzieci. Byli razem, ale tak naprawdę oddzielnie. A może było inaczej? Może popełniali głupie błędy, które ich rozdzielały, nie nauczyli się ze sobą rozmawiać, ale w gruncie rzeczy byli sobie bardzo oddani? Bez względu na przyczyny, nie chcesz, by twój związek wyglądał tak samo. Możesz temu zapobiec.

U nas nie będzie "cichych dni"

Pamiętasz te przerażające chwile, kiedy w domu coś ciężkiego wisiało w powietrzu? Rodzice wymieniali między sobą jedynie suche komunikaty, a atmosfera była nie do zniesienia. Twoja mama, zamiast powiedzieć ojcu, o co jej chodzi, karała go milczeniem. To zresztą metoda, jaką z upodobaniem stosuje bardzo wiele kobiet.

Tyle że to sposób najgorszy z możliwych, który powoduje same szkody. Problemy zamiast znikać, urastają do rangi nierozwiązywalnych. Dlatego nawet jeśli korci cię, żeby zamilknąć i pokazać, jak bardzo czujesz się zraniona, zmuś się do rozmowy. On może sobie po prostu nie zdawać sprawy, że zrobił coś nie tak. Miał wrócić wcześniej, ty pomyślałaś, że zdążycie jeszcze zrobić zakupy, więc kiedy staje w drzwiach zmęczony i... spóźniony, ty jesteś wściekła. Z jednej strony masz rację, bo powinien być punktualny, ale z drugiej przecież nie mógł przewidzieć twoich planów.

Milczenie spowoduje jedynie chaos. Wytłumacz mu na spokojnie, dlaczego się gniewałaś, powiedz, że jest ci przykro, kiedy jest niepunktualny. Ale nie wywlekaj przy okazji wszystkich jego win, które nagromadziły się przez ostatnie miesiące. Starajcie się rozwiązywać problemy na bieżąco. Konstruktywne rozmowy o tym, co czujecie, co was cieszy i złości to najlepsza droga do udanego związku. Milczenie tylko was od siebie oddala.

Zawsze będę się starać być dla niego atrakcyjna

Chciałabyś, żeby twój mąż całe życie patrzył na ciebie tak, jak na początku: z pożądaniem i podziwem w oczach. Niestety, bardzo często sama sprawiasz, że tracisz w jego oczach jako kobieta.

Tego też nauczyłyśmy się od naszych mam. W pracy zadbane i atrakcyjne, w domu zmieniamy się w "mamuśki", w powyciąganych dresach i z wałkami na głowie. Nie musisz chodzić po mieszkaniu w szpilkach, ale zadbaj, by twój strój był ładny i schludny. Rodzina na pewno to doceni. Szczególnie jeśli do tej pory nieszczególnie się dla nich stroiłaś. Sobie też poprawisz samopoczucie.

Nie będę dominować

Najczęściej na własną rodzinę przenosimy podział ról, jaki panował pomiędzy rodzicami. To oni pokazali ci, co należy do zadań mężczyzny, a co powinna robić kobieta. Wbrew pozorom, tradycyjny model: mama w kuchni, tata w pracy jest bardzo mylący. W większości polskich rodzin to żona podejmuje najważniejsze decyzje. Na jej głowie jest i dom, i praca, i wychowanie dzieci, i jeszcze mnóstwo innych spraw. Ty, poznając mężczyznę i tworząc własną rodzinę, mogłaś całkiem nieświadomie wtłoczyć was w taki schemat. Denerwuje cię, że wszystko jest na twojej głowie? Że mąż przestał myśleć o wywiadówkach dzieci, a na ich wątpliwości odpowiada: "Zapytajcie mamy"? Więc coś z tym zrób.

Na początek możesz bardzo subtelnie przekazywać mężowi część swoich obowiązków. Jeśli dotąd się tym nie zajmował, poproś, by dziś to on odrobił lekcje z synem. Powiedz, że chciałabyś, aby zadbał o zaopatrzenie lodówki. Ale przede wszystkim zacznij pytać go o zdanie! Nie tylko w tych najważniejszych sprawach, ale także w tych błahych. Podejmujesz wszystkie decyzje sama, bo tak wybrałaś. A twój partner wycofał się, bo tak było mu wygodnie. Zacznij go pytać, jakie wybrać zasłony i co ugotować na niedzielny obiad dla rodziny. Dziel się z nim spostrzeżeniami i dyskutuj.

Mężczyźni funkcjonują wyznaczając sobie cele i dążąc do ich realizacji. Dlatego formułuj swoje oczekiwania bardzo konkretnie. On chętnie ci pomoże, ale musi wiedzieć, co ma robić. Dlatego nie proś go, by posprzątał - dla mężczyzny to pojęcie abstrakcyjne. Najlepiej wypisz w punktach, co powinno być zrobione. Nie krytykuj ostentacyjnie, ale delikatnie zwracaj uwagę, co robi nie tak, jak chcesz.

Chcę być lepsza dla siebie

Myślałaś kiedyś, jak wygląda codzienność twojej mamy? Czy ona w ogóle ma własne życie? Większość kobiet z chwilą, gdy stają się żonami i matkami, zapomina o sobie. Ale po cichu cierpią z tego powodu. Jeżeli twoja mama zrezygnowała ze swojego świata, nie powtarzaj jej błędu.

Znajdę czas dla siebie

Nawet najbardziej zapracowana kobieta powinna czasem znaleźć chwilę dla siebie. Zrobić to nie z egoizmu, a dla własnego zdrowia psychicznego. Co prawda jest taki moment, gdy dzieci są maleńkie, a ty masz tyle obowiązków, że trudno nawet o pięć minut wolności. Ale z czasem, gdy one stają się bardziej samodzielne, wróć do swojego świata, choćby na małą chwilę dziennie. Może przed ślubem miałaś jakieś ulubione zajęcia? Uprawiałaś sport, uczyłaś się języków, robiłaś zdjęcia... Może pięknie robiłaś na drutach lub wyszywałaś? Znajdź na to czas.

Postaraj zapisać się na jakieś zorganizowane zajęcia - wtedy trudniej ci będzie zrezygnować. Pamiętaj: szczęśliwa matka i żona to szczęśliwa rodzina. Nie chcesz chyba, tak jak twoja mama, żyć jedynie sprawami dzieci? Tym bardziej że one będą cię coraz mniej potrzebować. Taka jest kolej rzeczy. Sama wiesz, jak jest jej przykro, gdy przez dłuższy czas jej nie odwiedzasz.

Dla ciebie to też niekomfortowa sytuacja: czujesz się odpowiedzialna za jej samotność. Chciałabyś, żeby i twoje dzieci kiedyś czuły to samo? Przecież możesz robić tyle ciekawych rzeczy! Nie zwlekaj!

Nie będę się poświęcać

"Oczywiście kochanie, nie mam żadnych planów" - odpowiadasz mężowi, gdy ten pyta, czy pojedziecie dziś do jego mamy. "Jasne, że zawiozę cię do Ani" - mówisz, gdy córka błaga cię byś podrzuciła ją do koleżanki. I tak jest ze wszystkim. Najpierw rodzina, potem ty. Przypomnij sobie: twoja mama robiła tak samo! Takie postępowanie powoli rodzi frustrację, a w końcu złość. Bo w rzeczywistości robisz sobie krzywdę, nie myśląc o własnych potrzebach. Nie chodzi o to, byś nagle zaczęła wszystkim programowo odmawiać. Raczej o to, by rodzina dostrzegała w tobie osobę, do której czasem trzeba się dopasować.

Dlaczego córka z góry zakłada, że skoro dostałaś premię, to kupisz jej superciuch? Bo tego ją nauczyłaś! Dlatego kiedy znów wpadnie ci trochę gotówki, przeznacz te pieniądze na swoje zachcianki. Należy ci się nagroda za że tak dzielnie radzisz sobie z codziennością. Doceniaj siebie i nie bądź jak twoja matka. Teraz niech ona uczy się od ciebie!

Anka Kawalec

Świat kobiety
Dowiedz się więcej na temat: dzieciństwo | milczenie | matka | rodzice

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje