Reklama

Reklama

Jak żyć po zdradzie

Zdrada niesie cierpienie, bo ktoś, kogo kochasz, zadaje ci ból. Ale czy musi oznaczać koniec związku i wiary w miłość? To zależy od ciebie.

Na sam dźwięk słowa "zdrada" po plecach przebiegają ci lodowate dreszcze. Jak większość kobiet zawsze sądziłaś, że to najgorsze, co mężczyzna może zrobić kochającej go kobiecie. Ale uważałaś też, że to przytrafia się innym, że waszemu małżeństwu to nie grozi. Kiedy słyszałaś o zdradzanych żonach, myślałaś: "Musiały popełnić jakiś błąd, nie zauważyły w porę, że związku dzieje się coś niedobrego, nie zapobiegły temu". Ty czułaś się bezpiecznie. Miałaś zaufanie do męża, a on nigdy nie dał ci poważnych powodów do zazdrości.

Reklama

Zdradzają się inni

Złudzenie, że kryzysy spotykają innych, a nie nas, są nam bardzo potrzebne. Bez nich nie bylibyśmy w stanie zaangażować się w jakikolwiek związek. Jednak nie istnieje para, w której partnerzy z całą pewnością mogliby stwierdzić, że nigdy nie będą zdradzeni. Przeciwnie - zdrada to zjawisko dość powszechne. Dopuszcza się jej co trzeci mąż i szósta żona. Jak widać ze statystyk, mężczyznom trudniej oprzeć się pokusom. Są biologicznie zaprogramowani na zdobywanie, co zresztą wcale ich nie usprawiedliwia.

Choć zdarzają się romanse, z których rodzą się nowe, trwałe związki, to jednak większość kończy się powrotem do żony. I od tej decyzji zależą dalsze losy małżeństwa. Jeśli para znajdzie w sobie dość siły, by wybaczyć, dostaje jeszcze jedną szansę i może spróbować zacząć wszystko od nowa.

Na pewno łatwiej wybaczyć przelotną przygodę, której mężczyzna żałuje i z której łatwo rezygnuje. Gorzej, gdy romans trwał długo, a mąż zaangażował się emocjonalnie i materialnie, zaniedbując rodzinę, nawet planując rozstanie. Taki epizod bardzo trudno wymazać z pamięci. Relacje ludzkie są jednak nieprzewidywalne. Nie ma żelaznych reguł, które podpowiadałyby, jak potoczą się losy pary, która przechodzi kryzys. Wszystko zależy od siły miłości, chęci wybaczenia i determinacji obu stron.

Jeżeli więc padłaś ofiarą zdrady, zrób bilans zysków i strat. Choć to trudne, nie działaj emocjonalnie, daj sobie czas na otrząśnięcie się z szoku. Jeżeli czujesz, że nie jesteś w stanie wybaczyć, że nigdy tego nie zapomnisz - odejdź. Wbrew temu co mówią rodzina czy znajomi, nie wszystko można wybaczyć. Natomiast jeśli chcesz ratować ten związek, zrób to. Pamiętaj: wielu się udało.

Dopiero się o tym dowiedziałaś

Gdy przekonałaś się, że twój partner ma romans, pierwszą reakcją jest szok i niedowierzanie. "To niemożliwe, on nie mógł mi tego zrobić" - myślisz. Dotąd uważałaś, że jesteście dobrym związkiem. Teraz czujesz, jak twój bezpieczny świat w jednej chwili rozsypuje się niczym domek z kart. Najbliższy człowiek oszukał cię, zranił, zawiódł... Rozpaczasz, nie śpisz po nocach. Tak naprawdę marzysz, że ten koszmar okaże się tylko złym snem. Ale tak nie jest: masz niezbite dowody, że życiu twojego męża jest inna kobieta.

Kiedy podejrzenia się sprawdzają

Mówi się, że zdradzana kobieta przeczuwa, że dzieje się coś złego, ale za wszelką cenę stara się nie zwracać uwagi na sygnały i nie dopuszczać podejrzeń do świadomości. Teraz przypominasz sobie, jak parę miesięcy temu ktoś ze znajomych wspomniał, że widział twojego męża w samochodzie z jakąś panią. Podobno wyglądali na zaprzyjaźnionych... Na twoje pytania mąż odpowiedział zdawkowo: "To koleżanka z pracy, spieszyła się, więc ją podrzuciłem". Uznałaś rzecz za nieistotną. Teraz zdajesz sobie sprawę, że mniej więcej w tym czasie on zaczął znacznie później wracać do domu. Myślałaś: "Przepracowuje się dla nas" i nie robiłaś wyrzutów. A potem służbowe delegacje, praca w weekendy... Coraz więcej elementów zaczyna pasować do układanki. Zdajesz sobie sprawę, że romans twojego męża trwa już od wielu miesięcy. Uświadamiasz sobie, że z powodu innej kobiety mąż tak bardzo się zmienił, zaczął o siebie dbać, używa lepszych kosmetyków, kupił sobie nowy garnitur. Niby po to, żeby lepiej prezentować się w pracy...

Dociera też do ciebie, że przecież kilkakrotnie wspominał o koleżance z pracy, która jest mu wyjątkowo życzliwa i pomocna. Ciepło o niej mówił. Za to w stosunku do ciebie zrobił się niezależny i buntowniczy niczym nastolatek. Myślałaś: "Nie mogę go ograniczać, potrzebuje odskoczni". Teraz przeklinasz swoją naiwność: "Jak mogłam być taką idiotką? Byłam głucha i ślepa".

A może to moja wina?

Zastanawiasz się, kim może być ta, która wkradła się w wasze życie? Jesteś niemal pewna, że to jej wina. Musiała być nachalna, uwiodła go, omotała... Ale dlaczego on się jej nie oparł? W pierwszej chwili chcesz pakować walizki. Nie wiesz tylko, jego czy swoje? Najbardziej honorowym rozwiązaniem wydaje ci się odejście. "Niech pożałuje, niech rozpacza" - myślisz. To na chwilę zaspokaja chęć odwetu. Ale już po chwili dociera do ciebie, że jeszcze wczoraj mąż był całym twoim światem, że go kochałaś... W gruncie rzeczy wcale nie pragniesz rozstania, chciałabyś, by było jak dawniej. Zaczynasz się zastanawiać, jak mogło do tego dojść, jakie popełniłaś błędy, w czym jesteś gorsza od "tamtej"? Przestałaś o siebie dbać, po dzieciach zostało ci parę zbędnych kilogramów... Pojawia się poczucie winy.

Postaw sprawę jasno

Nie obwiniaj siebie. Cokolwiek go skłoniło do zdrady, to jego wina, nie twoja. Nawet największy kryzys w związku można przeżyć uczciwie rozmawiając o problemach. Skok w bok to droga na skróty. Nie czekaj, aż on zdecyduje się wyznać ci prawdę, bo, być może, wcale nie zamierza. Weź sprawy we własne ręce. Czeka cię trudna rozmowa. Boisz się? Nic dziwnego, chodzi o twoje małżeństwo. Przygotuj się do tej rozmowy jak strateg do bitwy. Zadbaj o odpowiednie warunki: dzieci zawieź do rodziców albo do przyjaciółki i wybierz taki moment, byście oboje mieli czas. Postaraj się rozmawiać stanowczo i nie wypłakiwać mu się w rękaw.

Masz prawo żądać odpowiedzi

Możesz usłyszeć wiele kłamstw i zapewnień lub... wyznanie prawdy. Prawdopodobne, że zaskoczony małżonek będzie chciał zbagatelizować sprawę. Nie daj się zwieść zapewnieniom o platonicznej zażyłości. Jeśli masz dowody, że sprawy zaszły za daleko, nie pozwól, by rozmydlił sprawę. Powiedz, że wiesz, a nie - że się domyślasz.

Nie musisz wysłuchiwać jego rozterek. Nie powinnaś zamieniać się w jego powiernicę. W ten sposób staniesz się zakładniczką jego romansu. Będziesz bliżej jego uczuć niż swoich własnych. Ile nie musisz być dla niego wyrozumiała. Wręcz nie powinnaś! Zamiast tego oczekuj, wymuś na, był z tobą naprawdę szczery. Musi ci powiedzieć, co naprawdę zamierza zrobić z tą sytuacją. Wtedy ty będziesz mogła się zastanowić nad przyszłością waszego związku.

Czas podwyższonego ryzyka, kiedy to mężczyzna jest bardziej skłonny do zdrady, zaczyna się zwykle po skończeniu 40 lat.

Jego romans wciąż trwa

Słyszałaś o kobietach, których mężowie zdradzają, a one nic z tym nie robią. Zastanawiałaś się, jak to możliwe, że się na to godzą. A teraz sama stoisz przed takim dylematem. Mąż zdradził i obiecał, że zerwie tamten związek, ale ty wiesz, że tak się nie stało. Myślałaś, że ten koszmar się skończył, ale on okłamuje cię nadal. Byłaś gotowa mu wybaczyć, ale teraz się zastanawiasz, czy na to zasługuje. Czujesz się upokorzona i bezradna. Romans twojego męża trwa, a ty nie wiesz, co robić.

Mężczyźni nie lubią podejmować decyzji

Gdy wypytujesz, robisz mu wymówki i żądasz, by z tym wreszcie skończył, słyszysz: "Masz paranoję, od dawna nic mnie z nią nie łączy, to tylko twoja chorobliwa zazdrość". Ale wiesz, że nic się nie zmieniło. Tylko tobie jest teraz ciężej, bo nie masz już złudzeń.

Niejeden mężczyzna zerwanie romansu stara się przeciągnąć w czasie. Zachowuje się trochę jak dziecko, które nie chce oddać zabawki, choć wie, że zabawa skończona. Obawia się też reakcji kochanki. Z jednej strony nie chce jej ranić, ale też boi się utraty twarzy. Bo przecież w jej oczach jest supermanem, ideałem, obiektem pożądania... Woli więc grać na zwłokę i nadal prowadzić podwójne życie. Podświadomie chce, by problem rozwiązał się sam. W praktyce często tak właśnie się dzieje: jedna kobieta - albo żona, albo kochanka - nie wytrzymuje i odchodzi.

Czy naprawdę chcesz tak żyć?

Myślisz coraz poważniej o rozwodzie. Czujesz, że jeśli ty tego nie rozwiążesz, problem będzie ciągnął się latami. Ale to takie proste. Może to pierwsza tak trudna decyzja w całym twoim życiu. Przeżyłaś z mężem tyle lat, macie wspólny majątek i znajomych. I dzieci! Nie chcesz, by chowały się w rozbitej rodzinie, nawet jeżeli to ty ją rozbijasz.

Zastanów się jednak, czy życie w kłamstwie, w sytuacji, gdy mąż robi, co chce i nie liczy się z twoimi uczuciami, to jest wzorzec rodziny, jaki dzieci powinny wynieść z domu? Czy uważasz, że dobrze im się przysłuży w dorosłym życiu obraz cierpiącej matki, która znosiła w milczeniu upokorzenie i poświęcała się dla dobra rodziny? Może lepiej byłoby dla nich, gdyby zobaczyły, że jesteś silną, znającą swoją wartość kobietą, która nie godzi się na takie życie? Że znalazłaś odwagę, by odejść od mężczyzny, który cię nie szanował?

Często dla dzieci uczciwa, choć bolesna sytuacja jest lepsza niż znoszenie napięcia między nienawidzącymi się rodzicami, którzy tylko udają, że tworzą związek. A może zdarzyć się, że gdy mąż zobaczy, że naprawdę jesteś zdecydowana odejść, zrozumie, ile może stracić. Wielu mężów w takiej chwili gwałtownie trzeźwieje. Ważne, byś szczerze odpowiedziała sobie na pytanie: czy będziesz potrafiła bez niego żyć. Czy jesteś na to przygotowana, czy więcej bólu kosztuje cię takie życie, jak wiedziesz z nim teraz? Ale jeśli zdecydujesz się odejść, pamiętaj, że to nie koniec.

Masz szanse znaleźć szczęście z kimś innym, zbudować dobry związek. Wielu kobietom to się udało.

Nie zostawaj sama ze swoim problemem

Czujesz wstyd przed światem, to, że mąż cię zdradza, odbierasz w kategoriach osobistej porażki. Boisz się litości i fałszywego współczucia. Ale przeżywając wszystko w samotności, cierpisz o wiele bardziej. Wsparcie ze strony kogoś bliskiego, a nawet zwykłe wypłakanie się może przynieść wielką ulgę. Porozmawiaj z kimś, kto ma za sobą podobne doświadczenia. Poszukaj (choćby na forum internetowym) osoby, która sobie z tym poradziła. Niech opowie ci, jak przetrwała najtrudniejszy okres. Unikaj natomiast kobiet, które są na tym samym etapie co ty. Zamiast pomóc dołożą ci tylko swój własny ból. Pamiętaj też, że rady najbliższych wcale nie muszą być najlepsze.

Twoja mama na pewno martwi się o ciebie, ale może cię nakłaniać do takiego postępowania, jakie sama wybrałaby w twojej sytuacji. Jeżeli w twojej rodzinie kobiety przymykały oczy na zdrady partnerów, nie znajdziesz u niej zrozumienia, stawiając sprawę na ostrzu noża. Możesz usłyszeć: "Mąż, jaki by nie był, to jednak mąż" albo "Mężczyzna musi się wyszumieć".

To nieprawda - nie na takie życie umawialiście się, biorąc ślub. Pamiętaj: nie musisz iść w niczyje ślady, musisz wybrać drogę najlepszą dla siebie. Decyzji na całe życie nie można też podejmować pod wpływem silnych emocji. Jeśli się miotasz i sama nie wiesz, co zrobić, możesz zwrócić się do psychologa. On nie powie ci, co prawda, co masz zrobić, ale razem z tobą przeanalizuje sytuację i pomoże ci odkryć, jakie są możliwości wyjścia z kryzysu.

Kobietom, które długo żyją w trójkącie, może pomóc udział w grupie wsparcia dla osób zdradzanych.

Wybaczyłaś, ale nie możesz zapomnieć

Dałaś mu szansę, bo trudno przekreślić całe małżeństwo z powodu jednej przygody. Nadal go kochasz, a przed tą historią było między wami dobrze. Mąż wie, jak bardzo cię zranił i żałuje tego, co zrobił. Tobie jednak trudno o wszystkim zapomnieć. W wyobraźni wciąż pojawiają się sceny, gdy jest z tamtą kobietą. Ciągle obawiasz się, że sytuacja może się powtórzyć, a on może jeszcze raz cię zranić. Ciężko ci, bo straciłaś do niego zaufanie. Nic dziwnego - by je odbudować, potrzeba czasu. W pewnym sensie wasz związek zaczyna się na nowo. A to, w jaki sposób go odbudujecie, zależy w równym stopniu od was obojga.

Nie rozdrapuj ran

Zdradę można wybaczyć, zapomnieć raczej trudno. Szczególnie ciężki jest początkowy okres. Wydaje ci się, że on za mało przejął się tym, jak wielki sprawił ci ból. Szybko zapomniał o obietnicach, że wszystko między wami się zmieni. Zaczynasz wątpić w szczerość jego uczuć, podejrzewasz, że wciąż zależy mu na tamtej, a do ciebie wrócił "z rozsądku".

Tak naprawdę dopiero czas pokaże, czy uda wam się poukładać wszystko na nowo. Ale twoje nastawienie może pomóc lub utrudnić wyjście z kryzysu. Pewnie zdarzyło ci się słyszeć stereotypowe opinie, typu "mężczyzna, który raz zdradził, będzie już zawsze zdradzać". Trudno ci uwierzyć, że w waszym przypadku będzie inaczej. Ale często jest właśnie odwrotnie: mężczyzna, który zdradził, jest bogatszy o to w gruncie rzeczy trudne doświadczenie. Dowiedział się, jaki ból może sprawić najbliższym osobom, przekonał się, że chwilowe zapomnienie nie było tego warte.

Ważne, by temat zdrady przestał powracać w waszych rozmowach i kłótniach.

Skoro raz zdecydujesz się wybaczyć, przestań go nieustannie karać i dręczyć poczuciem winy. Przywołując te wydarzenia, sama sprawisz, że będą wciąż obecne w waszym życiu. A to dla związku może być tylko niszczące.

Zaufanie przyjdzie z czasem

To trudny i długotrwały proces. Jesteś wyczulona na każde jego potknięcie, wszędzie widzisz dowody winy. Choć boisz się, że cię ponownie zawiedzie, nie kontroluj go na każdym kroku. Nie patrz znacząco na zegarek, nie rozliczaj go z każdej minuty, nie kontroluj jego komórki, nie podsłuchuj rozmów. Nieustanne śledztwo wykończy cię nerwowo, ale przede wszystkim pokaże, że w gruncie rzeczy nie dałaś mu szansy i wciąż postrzegasz go jak potencjalnego zdrajcę. Skup się na teraźniejszości. Popatrz, czy on stara się odbudować waszą relację, czy jest serdeczny, czy pokazuje, że mu na tobie zależy?

Może się zdarzyć, że kontakt fizyczny z mężem przestanie sprawiać ci przyjemność. Za każdym razem wyobraźnia podpowiada ci sceny, których nie chcesz widzieć. W waszej sypialni (choć tylko w twojej głowie) wciąż obecna jest ta trzecia. Zamiast czułości i pożądania, możesz czuć niechęć, odrazę. Nie poganiaj się, ale też nie szukaj odwetu w sypialni. Czas goi rany. Twoje ciało będzie gotowe na bliskość wtedy, gdy uwierzysz w jego uczucia i gdy powróci zaufanie.

Odbuduj siebie w starym/nowym związku

Wiele małżeństw, które przeszło zdradę, zauważa, że ich związek po tym doświadczeniu stał się lepszy, dojrzalszy. Zaczęli budować relacje na nowo, na uczciwszych podstawach. Czasem po raz pierwszy szczerze rozmawiali o swoich uczuciach i oczekiwaniach. Dostrzegli oboje, co w ich związku jest dobre, a co należałoby zmienić. To szczęśliwcy, którym kryzys pomógł. Warto spróbować wziąć z nich przykład.

Pomyśl, czy i wy w przeszłości nie spędzaliście ze sobą za mało czasu? Może zbyt rzadko okazujecie sobie uczucia? Nie mówicie, jak jesteście dla siebie ważni. A może przeciwnie: oboje byliście nieustannie skupieni na rodzinie, aż w końcu żadne z was nie miało ani chwili tylko dla siebie. Czasem warto od siebie odpocząć, zatęsknić za sobą.

Warto, byś przy okazji kryzysu małżeńskiego przyjrzała się, jakie błędy popełniałaś w stosunku do siebie. Może postawiłaś głównie na potrzeby męża i dzieci? Nie zauważyłaś, że wiele spraw opiera się na tobie. Paradoksalnie, pokazując, że twoje potrzeby nie są ważne, mogłaś stać się mniej atrakcyjna jako kobieta. Mężczyzna potrzebuje kobiety szczęśliwej, która, oprócz domu i rodziny, ma też własny kawałek świata. Wtedy wie, że i o nią warto zabiegać, starać się, bo nie zawsze jest dla niego na wyciągnięcie ręki. Zadowolona z siebie kobieta emanuje wewnętrznym światłem, jest atrakcyjna dla partnera.

Czasem w zamknięciu jakiegoś etapu życia pomagają symboliczne gesty. Spróbuj taki gest wykonać. Np. napisz list: "Mój mąż mnie zdradził. Ale to już przeszłość. Otwieramy nowy rozdział". Wrzuć go do rzeki i popatrz, jak odpływa w dal, aż zniknie z oczu. To może pomóc bardziej, niż myślisz.

Eliza Koźmińska-Sikora

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje