Reklama

Reklama

Nie zawsze warto ufać pierwszemu wrażeniu

Kilka sekund wystarczy naszemu mózgowi, żeby wydać werdykt o nowo poznanej osobie. Choć jest tak szybki i precyzyjny, czasami się myli.

Uśmiechając się do ludzi, wzbudzamy w nich sympatię. Przystojni politycy mają ponad dwukrotnie większe szanse na wygraną w wyborach, a karierę łatwiej jest zrobić wysokim mężczyznom. Zaś przestępcy o miłym wyglądzie dostają zwykle niższe wyroki niż ci, którym natura poskąpiła urody. Owszem, brzmi to zaskakująco i niekoniecznie sprawiedliwie. Ale tak jest!

Wierzyć instynktowi czy nie?

Choć oceniając nowo poznanych ludzi, kierujemy się impulsem, nasze oceny w większości przypadków są trafne. Jeśli czujemy, że kogoś polubimy, to często właśnie tak się dzieje. W pewnej mierze dlatego, że gdy uznamy, że ktoś jest wart naszej sympatii, patrzymy na niego łaskawym okiem, chcąc swoją pozytywną opinię potwierdzić, ale nie tylko.

Reklama

Decyzję o tym, czy można komuś zaufać, podejmujemy nieświadomie, a właściwie robi to za nas nasz mózg. Błyskawicznie analizuje i zbiera informacje o nowo poznanej osobie. Dlaczego robi to w takim tempie? To spadek po przodkach – z czasów, gdy umiejętność oceny napotkanej osoby jako przyjaznej bądź wrogiej mogła ocalić życie.

„Przetrwaliśmy tak długo jako gatunek tylko dzięki temu, że wykształciliśmy w sobie mechanizm szybkiego formułowania opinii opartych na bardzo skąpych informacjach” – przekonuje Malcolm Gladwell, autor głośnej książki „Błysk! Potęga przeczucia”. Gladwell, kanadyjski publicysta, piszący o psychologii społecznej, jest przekonany, że najlepszym, co możemy zrobić, jest pielęgnowanie i rozwijanie tego instynktu natychmiastowej oceny.

Czy to naprawdę ma sens? Czy nie lepiej ocenę innych ludzi opierać na racjonalnych przesłankach? Niekoniecznie. Choć dziś w większości przypadków nie grozi nam, że nowo poznana osoba zaatakuje nas fizycznie, to szybka orientacja, z kim mamy do czynienia, wciąż może pomóc nam przygotować się na ewentualne zagrożenie.

Pod tym względem niewiele się zmieniło od czasów pierwotnych. Kiedy spotykamy kogoś nowego, nadal koncentrujemy się głównie na tym, czy przypadkiem nie ma on zamiaru zrobić nam krzywdy. „Poznając kogoś, nie odbieramy jednego pierwszego wrażenia, ale przynajmniej dwa” – twierdzi profesor Amy Cuddy, amerykańska psycholog społeczna. „W tej samej chwili oceniamy, jakie jest nastawienie do nas nowo poznanego, oraz sprawdzamy siłę tej osoby, a więc to, czy jest ona w stanie wprowadzić swoje zamiary (dobre czy złe) w czyn. Z badań wynika, że właśnie te dwie sfery stanowią 80-90 proc. pierwszego wrażenia”.

Ocena czasami bywa nietrafna

Jeśli przy pierwszym spotkaniu coś nam mówi, że powinniśmy mieć się na baczności, lepiej tego wewnętrznego głosu nie lekceważyć. Warto jednak mieć przy tym świadomość, że choć taka szybka instynktowna ocena drugiej osoby ma sporo zalet, ma również wady.

Jedną z nich jest to, że nasze pierwsze wrażenie w bardzo dużej mierze opieramy na tym, jak wygląda osoba, z którą się kontaktujemy. Przyjemne rysy twarzy, proporcjonalna budowa ciała, zdrowe włosy i zęby oraz gładka cera dają ludziom obdarzonym takimi przymiotami przewagę na tymi, którym do doskonałości daleko.

Z badań Gladwella wynika, że osobom ładnym automatycznie przypisujemy inne, niezwiązane z urodą pozytywne cechy, takie jak uczciwość, inteligencja, punktualność. I odwrotnie, gdy ktoś nie grzeszy urodą, przypisujemy mu cechy negatywne. Choć wielu ludzi jest przekonanych, że ich sposób oceny nie jest aż tak powierzchowny, wyniki badań nie pozostawiają żadnych wątpliwości.

Czy wobec tego nie mamy żadnego wpływu na to, jakie wywrzemy na innych wrażenie? Na szczęście nie jest aż tak źle. Po pierwsze większość z nas nie jest ani tak piękna, ani tak brzydka, by dla osoby, która właśnie nas poznała, miało to zasadnicze znaczenie. Po drugie istnieją też inne, zależne od nas elementy wyglądu mające wpływ na wrażenie, jakie wywieramy.

Dowiedziono, że tym lepsze robimy wrażenie, im bardziej jesteśmy podobni do osoby, którą właśnie spotkaliśmy. I odwrotnie. Nie chodzi tu jedynie o podobieństwo fizyczne, ale także o sposób ubierania się czy zachowania. To dlatego grzeczny mężczyzna w garniturze niekoniecznie wyda się osobą godną zaufania czy pociągającą kobiecie, której ulubionym strojem jest rozciągnięty T-shirt, a chodzenie na manifestacje wydaje jej się czymś oczywistym.

Jak zatrzeć złe wrażenie?

Choć pierwsza ocena zwykle jest trwała, można ją zmienić. Międzynarodowy zespół badaczy pod kierunkiem prof. Bertrama Gawrońskiego z University of Western Ontario udowodnił, że najlepszym sposobem na zatarcie złego pierwszego wrażenia jest zrobienie drugiego (a potem trzeciego i czwartego) pierwszego wrażenia – tym razem z dobrym skutkiem.

Jak to zrobić? Wystarczy spotkać się z osobą, której za pierwszym razem nie przypadliśmy do gustu na innym gruncie (np. na imprezie zamiast w pracy) i zaprezentować od innej (lepszej) strony.

Jest duża szansa, że się uda, pod warunkiem że kolejne wrażenia też będą już pozytywne. Jeśli będziemy konsekwentni, z czasem to pierwsze niekorzystne powinno się zupełnie zatrzeć. A kiedy już tak się stanie, to możemy być spokojni o swój wizerunek.

Nasz ekspert radzi

Adriana Klos - psycholog, psychoterapeuta, www.psychoterapia-klos.pl

Jak się spodobać na pierwszy rzut oka?

Uśmiechaj się. Kiedy się uśmiechasz, szanse, że druga osoba cię polubi, wzrastają aż czterokrotnie. Ale unikaj manipulacji, bo twój uśmiech będzie fałszywy.

Utrzymuj kontakt wzrokowy. Jeśli patrzysz komuś w oczy, czuje się doceniony. Uważaj jednak, by spojrzenie nie było natarczywe, tzn. nie trwało dłużej niż pół minuty.

Nie wykonuj zbędnych ruchów. Bawienie się włosami, bębnienie palcami, świadczy o tym, że czujesz się niekomfortowo, znudzona. Twoje spięcie czy rozproszenie udziela się rozmówcy i dekoncentruje go. A Pozwól drugiej osobie mówić. Nie bądź gadułą. Spróbuj poznać i dowiedzieć się więcej o rozmówcy. Pytaj, czym się zajmuje, z uwagą słuchaj. Ludzie lubią czuć, że ktoś jest nimi zainteresowany.

Dostosuj temat rozmowy do sytuacji. Nie zwierzaj się podwładnym, nie opowiadaj o kłopotach ludziom poznanym na przyjęciu. Zostaw to dla przyjaciół i bliskich ci osób.

Nie dawaj dobrych rad ani nie bagatelizuj cudzych problemów. Tak naprawdę nikt nie chce usłyszeć, że ktoś radzi sobie lepiej. Okaż życzliwość i empatię. Jeśli sytuacja staje się dla ciebie uciążliwa, asertywnie postaw granicę.

Tekst: Magdalena Patryas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje