Reklama

Reklama

Pigging i inne, czyli na co uważać, korzystając z aplikacji randkowych

Szukanie miłości przy pomocy internetowych serwisów i aplikacji ma jedną podstawową zaletę - ułatwia dotarcie do tej właściwej osoby. Ma też wiele wad i niebezpieczeństw, które ze sobą niesie. Co złego może spotkać nas na randce z internetu? Okazuje się, że lista niebezpiecznych trendów jest naprawdę długa.

Pigging

O tym zjawisku sporo się ostatnio mówi i pisze. Pigging pochodzi z połączenia słów "pulling a pig", co dosłownie oznacza "wyciąganie świni". Po raz pierwszy pigging opisała w internecie 24-letnia Sophie Stevenson, która ujawniła swoją historię, by ostrzec inne dziewczyny. 

Podczas letniego pobytu w Barcelonie, Sophie miała "wakacyjny romans" z 21- letnim Holendrem o imieniu Jesse. Gdy para rozjechała się do swoich domów, stale utrzymywali kontakt, a Sophie, namówiona przez Jessego, zdecydowała się odwiedzić go w Holandii. Jak przyznała, wydała 350 funtów na bilet lotniczy, ale jej oczekiwania były wielokrotnie wyższe niż poniesione wydatki. Para miała ze sobą kontakt dopóki Sophie nie wsiadła do samolotu. Po wylądowaniu, dziewczyna przez kilka godzin czekała na lotnisku, ponieważ Jesse nie odbierał, nie oddzwaniał i nie pojawił się. Po kilku godzinach napisał, że to żarty, a ona padła ofiarą "piggingu".

Reklama

Czym dokładnie jest pigging? To sytuacja, w której mężczyzna (przykładowo, panowie również mogą padać jego ofiarą) wybiera kobietę i uwodzi ją. Zwykle wybór ten nie jest przypadkowy - upatruje sobie niepewną siebie kobietę, często z nadwagą lub kompleksami, a potem stopniowo zdobywa jej zaufanie i oswaja ją. Zwykle dzieje się to za pośrednictwem aplikacji randkowych, czasem, jak w przypadku Sophie, po serii klasycznych randek. Finał zawsze jest tan sam: zakochana kobieta dostaje wiadomość "to był żart, dałaś się nabrać".

Catfishing

Pamiętacie film "Catfish" z 2010 roku? Jego bohater romansował za pośrednictwem Facebooka z młodą, atrakcyjną kobietą, która w rzeczywistości okazała się mężatką i matką w średnim wieku z od początku do końca fałszywą tożsamością facebookową.

Właśnie na tym polega catfishing - udawaniu kogoś innego, budowaniu fałszywej tożsamości, począwszy od imienia, skończywszy na zdjęciach i zainteresowaniach, co w internecie nie jest wcale takie trudne. Wystarczy w serwisach społecznościowych używać ukradzionych zdjęć (na których jesteśmy piękniejsi, niż w rzeczywistości), chwalić się wspaniałym, pełnym atrakcji życiem (a w rzeczywistości żyć zupełnie zwyczajnie), pokazywać zdjęcia z niezwykłych podróży (wzięte z internetu) i chwalić się bywaniem w  modnych miejscach (udawanym).

Romans z taką fantastyczną (i nieistniejącą) osobą może trwać w najlepsze miesiącami. A gdy w końcu przechodzi do realnego życia... następuje gorzkie rozczarowanie.

Kittenfishing

Kittenfishing jest lżejszą wersją catfishingu - tu oszustwo nie jest tak ordynarne. Stosująca kittenfishing osoba po prostu udaje lepszą i fajniejszą niż jest w rzeczywistości. Występuje pod własnym nazwiskiem, pokazuje prawdziwe zdjęcia, ale skupia się wyłącznie na swoich zaletach i pasjonujących zainteresowaniach. Udaje osobę aktywną, pełną życiowej energii, ciekawą świata i posiadającą niezwykle emocjonujące życie. A w rzeczywistości okazuje się  - na przykład - zwykłym kanapowym leniem.

Benching

Nazwa "benching" pochodzi od słowa "bench", czyli po angielsku "ławka". Benching jest więc niczym innym, jak byciem osobą rezerwową, czyli "randką awaryjną". 

Kiedy padamy ofiarą benchingu? Gdy druga strona odzywa się do nas tylko od czasu do czasu, raz wyśle słodką wiadomość, potem nie kontaktuje się tygodniami, by za jakiś czas spotkać się z nami na sympatycznej kawie, jak gdyby nigdy nic.

W normalnej relacji sprawy przyspieszają po jakimś czasie, osoby stają się sobie coraz bliższe, a związek nabiera rumieńców. W przypadku benchingu trwa przez długi czas na umiarkowanie intensywnym poziomie.

Stashing

"Stashing" to po angielsku "chowanie", czyli nic innego jak trzymanie partnera w tajemnicy. Ofiary stashingu nie zaprasza się do domu, nie przedstawia znajomym ani rodzinie, nie ujawnia się jej w serwisach społecznościowych. W efekcie, choć relacja trwa, nikt o niej nie wie. A to świetna furtka, by na przykład, w tym samym czasie, umawiać się z kimś jeszcze.

Ghosting

Ghosting to nie tylko popularny trend, ale przede wszystkim zwykłe okrucieństwo. Ghosting ("ghost" to po angielsku "duch") to po prostu znikanie bez śladu, nagłe i niespodziewane zrywanie znajomości i odcięcie wszelkich form kontaktu - osobistego, telefonicznego, internetowego (łącznie z zablokowaniem we wszelkich komunikatorach). 

Brzmi głupio i niedojrzale? Owszem, choć ghosting nie jest wcale tak rzadki, jak można by sądzić. Jak wynika z badania, które amerykański serwis randkowy Plenty of Fish przeprowadził wśród swoich użytkowników, nawet 80 proc. randkowiczów zostało choć raz porzuconych w ten sposób.

Czy to wszystko oznacza, że serwisy i aplikacje randkowe to zło? Z całą pewnością nie. Warto jednak korzystać z nich z rozwagą: nie zakochiwać się w człowieku z fotografii, mieć ograniczone zaufanie, oczy i uszy szeroko otwarte, słuchać swojej intuicji. A przede wszystkim - szybko spotkać się w realnym świecie.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje