Rozpoznaj toksyczną przyjaźń

Nawet gdy znacie się od lat i jesteście sobie bliskie, wasza przyjaźń może nie być prawdziwa. Jak rozpoznać charakter relacji i wyplątać się z toksycznej przyjaźni - radzi Piotr Ławacz, psycholog społeczny i coach.

Krystyna Romanowska: Jaką relację możemy określić mianem szkodliwej? 

Reklama

Piotr Ławacz: - Taką, która zamiast wzmacniać nasze silne strony, osłabia je. Sprawia, że czujemy się niewiele warte. Mimo pozorów szczerej rozmowy i chęci pomocy ze strony przyjaciółki czujemy niepokój, że coś jest nie tak. Najgorszy zaś rodzaj toksycznej przyjaźni to ta oparta na... miłości. Jeżeli widzę dwie kobiety wytykające sobie nawzajem wszystkie wady, które deklarują: "Robimy to, bo się kochamy i wszystko sobie mówimy", wiem, że łączy je, niestety, niedobra relacja.

Ale przecież chcemy od przyjaciółek także słyszeć słowa krytyki...

- Oczywiście. Ale są różne sposoby krytykowania. Jeżeli ktoś mówi: "Wiesz co? Nie poradzisz sobie z tym, pomogę ci: ja porozmawiam z mężem/szefem/twoją matką i wszystko załatwię". To, wbrew pozornym dobrym chęciom przyjaciółki, wcale nie załatwia problemu, a tylko odbiera siłę sprawczą drugiej osobie. Podobnie jest z mówieniem sobie wszystkiego. Kiedyś byłem świadkiem sceny, jak dwie kobiety rzewnie płakały, bo powiedziały sobie wszystko, wytknęły wady. W imię miłości i wielkiej przyjaźni. Bardzo przestrzegam przed takim emocjonalnym uwikłaniem się. Niezwykle ciężko jest wydobyć się z takiej podszytej wielkim uczuciem relacji przypominającej - co tu kryć - związek miłosny. Przyjaźń jest spokojna, a nie histeryczna.

Czemu wchodzimy w toksyczne związki?

- Ich podstawą może być niskie poczucie własnej wartości, i to z obu stron - ofiary i toksycznego przyjaciela. Ofiara wchodzi w pozycję osoby zależnej, chce, by ktoś podejmował za nią decyzję i nią sterował, prowadził za rękę w trudnych chwilach. Druga strona pełni funkcję nadrzędną. Obserwowałem kiedyś taką relację między moimi koleżankami z pracy. Jedna z nich, ta dominująca, oceniając pracę przyjaciółki, nie pozostawiła na niej suchej nitki i punktowała każde uchybienie. Ta druga wręcz spijała z jej ust słowa krytyki, mając przy tym dziwną masochistyczną przyjemność.

- Warto wiedzieć, że rzadko kiedy dzieje się tak, że ta toksyczna strona świadomie manipuluje swoją ofiarą. Sytuacja jak z filmu "Sublokatorka", w której bohaterka z premedytacją steruje i doprowadza na skraj rozpaczy mieszkającą z nią koleżankę, jest bardzo rzadka. Najczęściej toksyczna osoba działa nieświadomie. Ale na swoją korzyść. Bo ona poprzez matkowanie, objaśnianie koleżance, co i jak powinna zrobić w danej sytuacji, "naprawia" swoje poczucie wartości. Mechanizm takiego związku opiera się na takiej prawidłowości: toksyczna przyjaciółka najpierw wysłuchuje z empatią i zaangażowaniem np. relacji ze złych układów z szefem, chce się dowiedzieć, jak mocno cierpiała jej przyjaciółka. Następnie wytyka wszystkie błędy, jakie popełniła. Analizuje, jak często się to powtarza, i zwykle stawia diagnozę: "Ech, masz to już od dawna, od dzieciństwa jesteś do niczego". I pociesza: "Ale nie martw się, ja wiem, jak ci pomóc". Zwykle kobiety nieświadomie wchodzą w takie układy. Znam dużo osób otoczonych gromadą fałszywych przyjaciółek. Co jakiś czas otrząsają się z tych znajomości, a potem znowu nawiązują podobne relacje.

Jakie objawy powinny nas zaniepokoić?

- Warto zwrócić uwagę, do kogo dzwonimy, kiedy wydarzy się nam coś niedobrego. Komu się wyżalamy? Bywa czasami tak - tutaj stanę na chwilę po stronie toksycznej przyjaciółki - że ona jest najczęściej od czarnej roboty, czyli wysłuchiwania narzekań i od porad. Ale nigdy nie jest zapraszana na imprezy czy na wspólne wakacje. Może ją to denerwować. Jeżeli już się zwierzamy, zwróćmy uwagę na to, co przyjaciółka "robi" z naszymi uczuciami? Czy chce, żebyśmy same znalazły rozwiązanie? A może wraca do przeszłości i punktuje: "Ty zawsze tak postępujesz" - to na pewno nie jest właściwe zachowanie.

- Często też mówi apodyktycznie: "Ja to załatwię" lub: "Zrób dokładnie to, co mówię". Zwróciłbym też uwagę na to, co się dzieje, gdy jednak ta druga strona nie postąpi według porady przyjaciółki. Gdy okazuje niezadowolenie, a nawet padają zdania: "A nie mówiłam?", "Trzeba było słuchać mądrzejszych" - to są to na pewno niepokojące sygnały. Radziłbym również posłuchać swojej intuicji. Odpowiedzieć szczerze na pytanie: czy spotkania z tą osobą dają mi energię? Czy fakt, że opowiedziałam jej wszystko, co mi leży na sercu i co od niej usłyszałam, uspokoił mnie, czy sprawił, że nic mi się nie chce i czuję się potwornie zmęczona, nie mam motywacji do działania.

Jak się uwolnić od toksycznej przyjaciółki?

- To trudne, bo ludzie boją się nieprzyjemnych rozmów. Czasami utrzymujemy kontakt ze zwykłego... lenistwa. Unikamy mówienia, że nie życzymy sobie rad typu: "Nie potrafisz tego, zdaj się na mnie". Wolimy je przełknąć, zrobić minę do złej gry i niech show toczy się dalej. Często boimy się po prostu, że stracimy przyjaciół, możliwość fajnego imprezowania. Wtedy udajemy, że wszystko jest OK. Ale warto zrobić trzy rzeczy: Po pierwsze,  przyjrzeć się z dystansem relacji. Postarać się zauważyć prawidłowości, które mogą niepokoić. Po drugie, asertywnie powiedzieć, że nie mamy ochoty słuchać porad, albo przestać w ogóle opowiadać tej osobie np. o swoich kłopotach małżeńskich, a zacząć chodzić z nią do kina - o ile zależy nam na utrzymaniu tej przyjaźni. Po trzecie, zrobić raz w roku "inwentarz przyjaciół". Polega on na wypisaniu imion ludzi, z którymi się najczęściej spotykamy, i zastanowieniu się, co nas z nimi łączy? Może się okazać, że świetny 10 lat temu przyjaciel zamienił się w kogoś, kogo już nie potrzebujemy. Po prostu już nam nie po drodze. Jedno jest pewne, jeśli tworzymy toksyczne przyjaźnie i relacje damsko- męskie, to sygnał do zastanowienia. Może lepsza jest samotność niż bliska znajomość, która - mimo pozorów - wcale nie jest przyjaźni.


Dowiedz się więcej na temat: przyjaźń | krytyka | kobieta

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje