Reklama

Reklama

Teściowa mnie krytykuje

Pół roku temu wyszłam za mąż i chociaż z mężem wszystko mi się układa bardzo dobrze, nie jest tak, jak powinno. Problem stanowi teściowa, która wciąż mnie krytykuje.

Wiem, że nie jestem spełnieniem jej marzeń - ona jest lekarzem, mój mąż także, wiem, że chciałaby, by jego żona także była lekarzem. Nigdy nie ukrywała swojego stanowiska, przeciwnie, za każdym razem, kiedy była okazja, sugerowała, że jedną z najważniejszych spraw w małżeństwie są wspólne zainteresowania. Podobno to właśnie brak wspólnych zainteresowań i swego rodzaju mezalians, jaki popełniła teściowa, były powodem jej nieudanego małżeństwa. Teraz chciałaby uchronić przed tym swojego jedynego syna.

Reklama

Ja także skończyłam studia, jestem anglistką, uczę w liceum - dla mojej teściowej to jednak zbyt mało. Wciąż mnie krytykuje: źle się ubieram - noszę ubrania w stylu młodzieżowym, mam 32 lata i jej zdaniem powinnam się zamienić w matronę w kostiumiku, również z racji wykonywanego zawodu; źle gotuję - jej synek nie może wciąż jadać makaronów, które wydawało mi się, że lubi - powinien zjeść schabowego albo inne polskie smaczne danie; niezbyt fortunnie urządziłam mieszkanie - powinno być bardziej z klasą...

Za każdym razem, kiedy dzwoni albo nas odwiedza, znajdzie sposobność dla swoich uszczypliwości.

Rozmawiałam już o tym z mężem wielokrotnie. On też widzi, że teściowa nie zawsze zachowuje się w porządku, jednak jego zdaniem to ja robię z tego problem - ona to robi z dobrego serca i troski o niego, swojego jedynego syna i że niby ja też tak się będę zachowywała w stosunku do przyszłej synowej... Mąż nie chce zwrócić teściowej uwagi, bojąc się, że sprawi jej przykrość. Jakoś nie przemawia do niego argument, że póki co to ona mnie sprawia przykrość na każdym kroku i to świadomie i z premedytacją.

Nie wiem, już co robić, jak postępować. Nie chcę wchodzić z teściową w otwarty konflikt, bo to się dobrze nie skończy, nie chciałabym tez stawiać męża w sytuacji podbramkowej: albo ja albo ona. Z drugiej jednak strony, nie pozwolę sobie w kaszę dmuchać i wciąż wysłuchiwać, że jej syn powinien sobie znaleźć żonę odpowiedniejszą dla siebie...

Poradźcie, co zrobić, żeby z klasą zakończyć tę przepychankę.
Beata

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Dowiedz się więcej na temat: problem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje