Reklama

Reklama

Lekarz nie poleca tej metody demakijażu

Ten sposób, choć najwygodniejszy, z czasem może zaszkodzić skórze. Ekspert wziął pod lupę chusteczki do demakijażu i teraz ostrzega. Przeprowadzony przez niego eksperyment daje do myślenia.

Lubimy szybkie i łatwe rozwiązania, ale te nie zawsze okazują się dla nas najlepsze. Droga na skróty może nam wręcz zaszkodzić, na co najlepszym dowodem jest ten prosty eksperyment przeprowadzony przez lekarza medycyny estetycznej. To przemawia do wyobraźni.

Reklama

Popularny na Instagramie ekspert, doktor Tijion Esho, zwraca uwagę na teoretycznie niepozorny i bezpieczny produkt. Chodzi o popularne chusteczki do demakijażu, które jednak nie zawsze spełniają swoje zadanie.

Zwłaszcza, gdy cenimy mocne krycie i rzadko zmywamy make-up w inny sposób.

- czytamy w opisie krótkiego nagrania, które najlepiej obrazuje problem. Okazuje się, że wykonany w ten sposób demakijaż nie zmyje całego podkładu, korektora, pudru i innych kosmetyków. Co najwyżej je rozmaże, a resztki osadzą się w porach skóry.

Wbrew pozorom, nasza cera i powierzchnia mandarynki są do siebie całkiem podobne. W obu przypadkach mamy do czynienia z mikroskopijnymi nierównościami oraz zagłębieniami. Według profesjonalisty zwykła chusteczka nie jest w stanie tam dotrzeć, dlatego lepszym rozwiązaniem ma być olejek do demakijażu lub płyn micelarny.

Nie wspominając o tym, że na pewno jest to sposób bardziej przyjazny naturze.

***

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje