Reklama

Reklama

Cukrzyca osłabia wzrok

Choroba ta grozi retinopatią cukrzycową, czyli uszkodzeniem siatkówki.

Pani Ewa (l. 48) od kilkunastu lat choruje na cukrzycę. Z tego powodu regularnie bada wzrok. Podczas ostatniej wizyty poskarżyła się, że gdy rano wstaje, przez pewien czas widzi niewyraźnie: rzeczy mają nieostre kontury i zmienione barwy.

- Złe widzenie rano jest spowodowane obrzękiem rogówki oka, który z czasem ustępuje, a to pozwala odzyskać normalne widzenie - powiedziałem. - To powikłanie wynikające z cukrzycy. Stopień uszkodzenia oczu zwiększa się wraz z czasem trwania choroby. Najgroźniejsze jest uszkodzenie siatkówki (retinopatia cukrzycowa). Zmiany te dają o sobie znać zwykle po 10 latach trwania choroby. Po 20 latach retinopatia występuje u wszystkich z cukrzycą typu 1 i u 60 proc. z cukrzycą typu 2.

Reklama

- A jak dochodzi do tej retinopatii? - zapytała pacjentka.

- To skutek uszkodzenia drobnych naczyń krwionośnych siatkówki. Podwyższony poziom cukru we krwi sprawia, że obumierają komórki odpowiedzialne za utrzymanie odpowiedniego kształtu naczynia. Jego osłabiona ściana wybrzusza się, powstają mikrotętniaki. Przecieka przez nią krew, tworząc mikrowylewy w siatkówce. Dodatkowo chorzy z cukrzycą mają gęstszą i bardziej lepką krew, co sprzyja zakrzepom. To wszystko prowadzi do niedotlenienia siatkówki. Im większe uszkodzenia tej części oka, tym gorsze widzenie. Badanie dna oka pacjentki potwierdziło moje przypuszczenia: w naczyniach krwionośnych siatkówki widoczne były początki zmian.

- Jak się leczy retinopatię cukrzycową? - spytała pani Ewa.

- Niestety, nie ma na nią leków - powiedziałem. - Na każdym etapie rozwoju choroby można jednak stosować fotokoagulację laserową. Zabieg ten niszczy niedotlenione obszary siatkówki. Służy zachowaniu aktualnej ostrości wzroku. Poprawa nie zawsze jest możliwa: udaje się ją uzyskać u zaledwie 15 proc. chorych. Jeśli pacjent potrafi siedzieć spokojnie, nie ruszać głową, w czasie jednego zabiegu można podać wiele dawek światła laserowego. Gdy ktoś źle znosi przykre doznania wywołane wiązką światła laserowego (oślepiające błyski, czasem ukłucia, a niekiedy również ból), lekarz musi ograniczyć czas zabiegu lub znieczulić oko. Zabiegi takie są refundowane przez NFZ, ale ich liczba jest limitowana, a czas oczekiwania w kolejce długi. Z tej formy terapii można też skorzystać w prywatnych gabinetach okulistycznych. Za jeden zabieg trzeba zapłacić około 250 złotych. Przy bardzo zaawansowanej retinopatii jedynym ratunkiem jest tradycyjna operacja.

Dr Piotr Fryczkowski, okulista

Chwila dla Ciebie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: cukrzycy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje