Reklama

Reklama

​Dietetyczka obala najpopularniejsze żywieniowe mity

Każdy powinien jeść pięć posiłków dziennie, chleb i ziemniaki powodują tycie, a woda z cytryną przyspiesza metabolizm - wielu z nas jest święcie przekonanych, że tego rodzaju obiegowe opinie są zgodne z prawdą.

W efekcie pozbawiamy swój jadłospis produktów bogatych w cenne składniki, a nasze wysiłki wkładane w odchudzanie nie przynoszą zadowalających rezultatów. Z popularnymi mitami żywieniowymi, które mogą przynieść nam więcej szkody niż pożytku, rozprawić się postanowiła dietetyczka Viola Urban.

Odżywianie to temat, który wzbudza emocje. Bo choć mamy coraz lepszy dostęp do rzetelnych, popartych dowodami naukowymi informacji, dużą popularnością cieszą się również porady domorosłych ekspertów, diety-cud i rozmaite kulinarne sztuczki, które mają ułatwić nam spalanie tłuszczu, błyskawicznie oczyścić organizm z toksyn lub przyspieszyć metabolizm. Obiegowe opinie, tak chętnie powtarzane przez rzekomych znawców tematu, bardzo często nie mają jednak wiele wspólnego z prawdą. Jeśli będziemy podążać za nimi w bezrefleksyjny sposób, w najlepszym wypadku nie osiągniemy zamierzonego celu, w najgorszym natomiast - zaszkodzimy swojemu zdrowiu.

Reklama

Z popularnymi żywieniowymi mitami rozprawić się postanowiła dietetyczka Viola Urban, autorka poczytnego bloga "Okiem Dietetyka". W najnowszym wpisie ekspertka wyjaśnia, którym powszechnie spotykanym opiniom na temat odżywiania nie warto dawać wiary. Jedną z nich jest naiwne przekonanie o konieczności spożywania pięciu posiłków dziennie. Do wdrożenia takiego żywieniowego schematu zachęcało swego czasu wielu specjalistów, którzy przekonywali, że doprowadzi on do przyspieszenia metabolizmu. Na przestrzeni ostatnich lat zaczęły jednak pojawiać się głosy, że liczba posiłków powinna być dostosowana przede wszystkim do naszych indywidualnych potrzeb.

"Liczba posiłków nie wpływa na metabolizm - nie ma takiego mechanizmu w naszym organizmie, za którego sprawą mogłoby to być możliwe. Potencjalnie wpływać na metabolizm może zjedzenie lub nie śniadania, jednak nie konkretna liczba posiłków. Ilość posiłków, którą spożywamy każdego dnia, powinna być dostosowana do naszych możliwości i potrzeb. Przykładowo: jeżeli ktoś lubi jeść większe porcje, a jego zapotrzebowanie kaloryczne nie jest bardzo duże, sprawdzić może się mniejsza liczba posiłków, aby ich objętość była satysfakcjonująca. Z drugiej strony, jeżeli ktoś źle czuje się do zjadaniu posiłków o dużej objętości, lepszym rozwiązaniem może być mniejsza liczba posiłków o mniejszych porcjach. Nie ma jednej reguły dla wszystkich" - wyrokuje Urban.

Kolejny powszechnie spotykany mit dotyczy produktów zawierających znienawidzone i zupełnie niesłusznie okryte złą sławą węglowodany. Przyjęło się, że pokarmy, takie jak chleb, makaron czy ziemniaki, to dietetyczne zło wcielone, a spożywając je natychmiast przytyjemy. "Tego typu produkty są przykładem źródła węglowodanów, którym niestety obrywa się w kwestii skutecznej redukcji masy ciała. Wielu mówi, że na diecie najlepiej byłoby je całkowicie wyeliminować... W istocie nie tyjemy od konkretnego składnika odżywczego. Nadmiar masy ciała jest spowodowany nadmiarem energii w stosunku do naszego zapotrzebowania. Badania potwierdzają, że dieta wysokowęglowodanowa może prowadzić do ubytku tkanki tłuszczowej, tak samo jak dieta o niskiej podaży węglowodanów. Jeśli zjedzenie chleba, ziemniaków czy makaronu będzie wiązało się z wytworzeniem nadmiaru energetycznego, to będzie sprzyjać nabieraniu tkanki tłuszczowej" - podkreśla ekspertka.

Podczas gdy jedne produkty są przez nas niesłusznie umieszczane na czarnej liście, inne bywają bezpodstawnie gloryfikowane. Dość wspomnieć wodę z dodatkiem cytryny, która przez wielu z nas postrzegana jest jako swoista ambrozja i remedium na każdą niemal dolegliwość. Niektórym wydaje się, że pijąc rano szklankę wody z plasterkiem cytryny w błyskawicznym tempie schudną, oczyszczą organizm i uchronią się przed większością groźnych chorób. Niestety, to nie takie proste. "W wodzie z cytryną nie ma nic magicznego. Ma lepszy smak, co może powodować, że chętniej ją wypijemy i zadbamy o swoje nawodnienie. Nie ma ona jednak właściwości związanych z przyspieszeniem metabolizmu czy oczyszczaniem organizmu. Samo dążenie do regularnego wypijania płynów jest jednak bardzo korzystne. Jeśli wypijanie jej z dodatkiem cytryny nam w tym pomoże, warto pić ją w takiej formie" - wyjaśnia dietetyczka.

Wśród żywieniowych mitów zaszczytne miejsce zajmuje również obsesja na punkcie produktów bezglutenowych. Pokarmy, które wyeliminować z jadłospisu powinny osoby cierpiące na schorzenia, takie jak celiakia, w ostatnim czasie zaczęły uchodzić za szkodliwe. "Korzystanie z produktów bezglutenowych u osób zdrowych wiąże się z mniejszą ilością błonnika i składników mineralnych, większą podażą tłuszczów nasyconych. Nie jest to korzystne dla naszego zdrowia. Dodatkowo rezygnacja z glutenu zmienia nasz mikrobiom jelitowy. A nie należy tego robić, jeśli nie ma konieczności" - rozwiewa wątpliwości Urban.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: żywienie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy