Reklama

Reklama

Intuicyjne jedzenie - zamiast liczyć kalorie słuchaj żołądka

Przy zaspokajaniu kulinarnych zachcianek, bardzo chętnie wsłuchujemy się w wysyłane przez organizm sygnały. Tak samo uważnie warto słuchać go, kiedy chodzi o ilość spożywanego jedzenia - zachęcają eksperci, propagujący ideę intuicyjnego jedzenia.

- Intuicyjne jedzenie jest ideą odżywiania się, która opiera się na założeniu, że stajemy się bardziej wyczuleni na naturalne sygnały płynące od organizmu. Dotyczy to przede wszystkim poczucia głodu i sytości - co oznacza, że jemy, kiedy jesteśmy głodni i przestajemy jeść w momencie, kiedy jesteśmy syci. Zwolennicy tej metody wskazują, że jest ona skuteczniejsza i prostsza niż zastanawianie się nad kalorycznością posiłków.

Reklama

Intuicyjne jedzenie, jest najbardziej naturalnym sposobem odżywiania się, i odnosi się przede wszystkim do tego ile możemy zjeść. Naturalnie potrafimy ocenić to, kiedy jesteśmy syci. Niestety z wiekiem ta umiejętność zanika - wynika z wyuczonych w dzieciństwie nawyków, jak również z wielu impulsów, jakie docierają do nas z zewnątrz - wyjaśnia dietetyk Zuzanna Antecka.

W 2005 roku, po dwóch latach badań naukowiec Linda Bacon, opublikowała raport wskazujący na skuteczność metody intuicyjnego jedzenia. W 2006 roku Tracy Tylka z Uniwersytetu Stanowego Ohio, opublikowała badania, które wykazały, że osoby stosujące metodę intuicyjnego jedzenia charakteryzują się prawidłową masą ciała, jak również lepszym samopoczuciem.

- Myślę, że jeśli chodzi o podejście do jedzenia to warto naśladować dzieci. Proszę zauważyć, że one są najlepszym przykładem tego, na czym polega intuicyjne jedzenie - jedzą tyle ile potrzebują, i odmawiają jedzenia, gdy są już syte. Można powiedzieć, że rodzimy się z taką umiejętnością, niestety wraz z wiekiem ją zatracamy - wskazuje dietetyk.

Dodaje, że problem przejadania się, czy też wyłączanie umiejętności intuicyjnego jedzenia, jest m.in. wynikiem tego, że w dzieciństwie byliśmy zachęcani do zjadania wszystkiego z talerza.

- Myślę, że każdy z nas w dzieciństwie słyszał takie polecenia: +zjedz do końca, nic nie zostawiaj, nic nie może się zmarnować+. Jest to jedna z tych rzeczy, która zagłusza tę umiejętność. Patrzymy na porcję na talerzu, a nie zwracamy uwagi na to, jakie sygnały wysyła nasz organizm wskazując, że już więcej jedzenia nie potrzebuje. Dlatego zawsze zachęcam do tego, żeby zjeść mniejszą porcję, odczekać chwilę. A jeśli mimo tego wciąż jesteśmy głodni, to ewentualnie w razie potrzeby pokusić się o dokładkę - radzi Antecka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje