Jak docenić wiek 40+

Wkraczamy w kolejny etap życia. Może być on fascynującą przygodą, jeśli tylko tego zechcemy. Wykorzystajmy potencjał, który mamy w sobie, aby ciekawie przeżyć kolejne lata.

Ukończenie czterdziestu lat to trudny, ale też wspaniały moment w życiu. Mamy już za sobą wiele lat doświadczeń, a przed sobą - jeszcze dużo możliwości. Warto zwolnić, przyjrzeć się swoim dotychczasowym wyborom, wyciągnąć wnioski z trudnych sytuacji i porażek. Rozstanie z partnerem, kłopoty z pracą, śmierć bliskiej osoby - nawet tak trudne zdarzenia mogą być impulsem dobrych zmian. Trzeba tylko na nowo wyznaczyć sobie życiowe priorytety i skupić na tym, co daje nam najwięcej satysfakcji.

Reklama

Bilans w głowie

Zaczynamy myśleć o sobie

Macierzyństwo dało nam spełnienie. Nasze dzieci zwykle są już samodzielne i ciągłe poświęcanie im uwagi byłoby dla nich męczące. Zamiast angażować się nadmiernie w urządzanie im życia, przyjrzyjmy się... naszym relacjom z partnerem. On też się zmienił przez lata, kiedy byłyśmy skupione na wychowaniu dzieci. Warto zatem poznać go na nowo. Inicjatywa należy do nas. Pokażmy mu, że zależy nam na pogłębieniu łączących nas więzi. Proponujmy wspólne spacery, zachęcajmy do rozmowy, dzielmy się przemyśleniami. Taki odświeżony związek wielu parom daje sporo satysfakcji. Zdarza się jednak, że gdy dzieci wyfruwają z gniazda, podejmujmy decyzję o rozstaniu. Dojrzałyśmy do tego. Po wielu życiowych lekcjach wiemy, co jest nam potrzebne do szczęścia i mamy odwagę o to walczyć.

Dajemy sobie prawo do przyjemności

Coraz więcej rzeczy robimy dlatego, że chcemy, a nie - bo musimy. Nie zawsze stawiamy teraz obowiązki na pierwszym planie, uczymy się czasem odpuszczać. Kąpiel z pianką, relaks z ciekawym filmem czy przyjemną muzyką stają się ważniejsze niż przetarcie podłogi, która była myta wczoraj.

Drobne szaleństwa? Czemu nie! Psychologowie zalecają, by wprowadzić trochę fantazji do swojej codzienności. W ciepły dzień odważmy się spędzić noc na balkonie czy w namiocie albo wybierzmy się w weekend do wesołego miasteczka. I nie mówmy, że w naszym wieku tego robić nie wypada.

Wierzymy w siebie i lepiej znamy się na ludziach. To cenna umiejętność i warto z niej skorzystać, dobierając sobie znajomych. Szkoda tracić czas na toksyczne relacje. Lepiej ograniczyć kontakty jedynie do osób życzliwych, w których towarzystwie dobrze się czujemy i które dodają nam energii. Prawdziwi przyjaciele to cenny kapitał.

Wykorzystujemy swój twórczy potencjał

Osoby po czterdziestce mogą osiągać lepsze wyniki w nauce niż młodsze. Kiedyś panowało przekonanie, że uczymy się do 25. roku życia, a potem mózg bazuje głównie na wiedzy zdobytej w młodości. Dziś uczeni obalili ten pogląd - uczymy się przez całe życie! Co prawda z wiekiem tracimy część komórek mózgowych, ale za to te, które pozostają, pracują lepiej, bo wykształcają nowe połączenia między sobą. Usprawnia się w ten sposób komunikacja między lewą i prawą półkulą. Oczywiście, aby mózg był sprawny, potrzebuje treningu - ćwiczeń umysłowych i fizycznych, które polepszają jego ukrwienie.

Warto rozwijać w sobie pasje. Dają one dużo zadowolenia i wyzwalają energię, którą możemy spożytkować także w innych dziedzinach życia. Udowodniono, że pielęgnowanie zainteresowań odmładza i sprzyja długowieczności, bo mobilizuje do aktywności. Zdaniem psychologów, w każdym z nas tkwią pasje, tylko są na różnym etapie rozwoju. Często zostały one stłumione przez naszych rodziców w dzieciństwie - gdy słyszeliśmy na przykład, że rysowanie czy taniec to marnowanie czasu. Aby odnaleźć w sobie pasję, warto cofnąć się do tych czasów i zastanowić się, co nam sprawiało przyjemność. Nie trzeba mieć wielkich talentów - możemy odkryć, że radość daje nam uprawianie ogródka, szydełkowanie, decoupage... Zapiszmy się na kurs czy zajęcia z dziedzin, których dotąd nie znałyśmy, np. na zumbę, origami. Kto szuka, ten znajdzie - to powiedzenie najczęściej się sprawdza!

Bilans na talerzu

Uważamy, żeby nie tyć

W wieku dojrzałym powinnyśmy bardziej zwracać uwagę na to, co i ile jemy. Nasz organizm potrzebuje wartościowych produktów, ale w małych ilościach - dzienne zapotrzebowanie spada o 400-500 kcal - bo metabolizm teraz jest znacznie wolniejszy. Wydaje nam się, że tyjemy od powietrza. I jest w tym sporo prawdy, bo jeśli jemy tyle samo, ile wcześniej, musimy się liczyć z przytyciem. Potrafimy się już pogodzić z tym, że w związku z menopauzą przybywa nam średnio 3-4 kilogramy. Tyle nie zaszkodzi naszej urodzie, a nawet może działać na nią korzystnie. Okrąglejsze kobiety mają mniej zmarszczek niż szczuplejsze rówieśniczki. Jeśli zależy nam na tym, aby nie przybrać za bardzo, jedzmy małe posiłki 5 razy dziennie w regularnych odstępach czasu. Jeżeli podjadamy, to tylko warzywa. Ostatnie badania pokazały, że należy je jeść niemal bez ograniczeń, bo m.in. zapobiegają wielu nowotworom.

Słuchamy organizmu

Jak rozpoznać, które dania nam służą? W tym wieku organizm często sam to podpowiada. Warto obserwować, po czym mamy dużo energii, a które potrawy wywołują w nas ospałość, ociężałość. Dietetycy zalecają ograniczenie węglowodanów prostych, czyli białych makaronów, ryżu, pieczywa, cukru - podnoszą one poziom glukozy we krwi i sprawiają, że jesteśmy po nich szybko głodne. Ze względu na ryzyko miażdżycy, zrezygnujmy z tłuszczów zwierzęcych i wieprzowiny, bo sprzyjają odkładaniu się złego cholesterolu. Warto też unikać potraw smażonych, które dodatkowo obciążają wątrobę.

Podkręcamy przemianę materii

Tempo metabolizmu można przyspieszyć. Ma na niego wpływ odpowiednia ilość snu (w tym wieku wystarczy 6-7 godzin), regularność posiłków oraz to, czy jemy śniadanie - powinniśmy to zrobić najpóźniej godzinę po wstaniu z łóżka. Ważna jest też kondycja naszych mięśni. Nie musimy uprawiać forsującego sportu, ale energiczny spacer, pływanie, jazda na rowerze kilka razy tygodniu są pożądane.

Warto koncentrować się na potrawach podczas spożywania posiłku. Dowiedziono, że więcej zjadamy przed komputerem lub telewizorem niż w towarzystwie lub samemu, siedząc przy stole. Rozproszony mózg nie rejestruje tego, co organizm przyswaja, i zbyt wolno daje sygnał, że jesteśmy syci. Zwracajmy uwagę na smak potrawy i delektujmy się każdym kęsem.

Wzbogacamy menu

Jest kilka składników, które powinno się jeść codziennie. Nie może ich zabraknąć w żadnej diecie, także odchudzającej.

  • Białko - minimum 2-3 porcje po 30-40 g; chroni nas ono przed utratą mięśni. Wybierajmy chude mięso, ryby, rośliny strączkowe, twaróg.
  • Wapń - wzmacnia kości, co jest szczególnie ważne, bo z wiekiem, wraz ze spadkiem poziomu estrogenów, rośnie zagrożenie osteoporozą. Znajdziemy go głównie w nabiale (mleku, kefirze, maślance).
  • Witamina D - ułatwia wchłanianie wapnia. Ostatnie badania wykazały, że niemal połowa Polaków ma niedobór tej witaminy. Wytwarzana jest ona pod wpływem działania słońca na skórę, poza tym znajduje się w tranie i rybach (węgorzu, śledziach, makreli, łososiu, tuńczyku).
  • Błonnik - wypełnia żołądek i hamuje uczucie głodu oraz poprawia pracę jelit, ułatwiając wypróżnianie. Znajduje się m.in. w warzywach i nieprzetworzonych produktach zbożowych - łyżkę otrębów można dodać do każdej potrawy.
  • Kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6 - np. 2-3 łyżki oliwy z oliwek, oleju rzepakowego lub siemienia lnianego; zapobiegają odkładaniu się złego cholesterolu i powstawaniu miażdżycy.
  • Przeciwutleniacze - należy jeść ich jak najwięcej, bo wymiatają z organizmu przyspieszające starzenie wolne rodniki. Występują w owocach - czarnych porzeczkach, cytrusach, aronii, żurawinie, jagodach, warzywach - pomidorach, jarmużu, fasoli, soi. Mają je też przyprawy, ale te naturalne, np. suszone zioła. Im bardziej kolorowo na talerzu, tym lepiej!


Bilans przed lustrem

Mamy nowe potrzeby

Nasze ciało wymaga innej pielęgnacji niż kiedyś. Najważniejsze składniki w kosmetykach to teraz: filtry przeciwsłoneczne, natłuszczające olejki, fitoestrogeny, koenzym Q10, witamina A (retinol).

Dopieszczamy skórę

Szczególnej uwagi wymagają szyja i dekolt. Skóra jest tam aż 0,2 mm cieńsza niż na twarzy. Codziennie powinnyśmy masować ją, w kierunku od środka klatki piersiowej w stronę ramion i uszu, rozprowadzając odżywczy balsam. Pamiętajmy też o regularnym stosowaniu w tych okolicach peelingu, minimum co tydzień, dzięki czemu skóra lepiej wchłonie składniki z preparatów pielęgnacyjnych.

Stosujemy zasadę: Im mniej, tym lepiej

Makijaż u kobiet dojrzałych powinien być jak najbardziej naturalny. Zbyt mocny postarza - tworzy bowiem na twarzy silne kontrasty i wydobywa zmarszczki. Idealnie sprawdzają się delikatne, pastelowe kolory.

Podstawą makijażu jest dobrze kryjący podkład. Najlepiej, by był w beżowej tonacji z odrobiną żółci. Powinien on zamaskować częste w dojrzałym wieku przebarwienia skóry oraz popękane naczynka.

Starannie malujemy usta. Wraz z upływem lat tracą one dotychczasowy kształt, kąciki zaczynają opadać. Ich wygląd poprawimy, obwodząc je konturówką w naturalnym kolorze minimalnie poza ich obrys.

Specjalnie nałożony cień skoryguje wygląd oczu. Należy rozprowadzić go po skosie, w kierunku skroni. W ten sposób optycznie podniesiemy opadające powieki.


Elżbieta Bogusławska-Przybysz



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje