Reklama

Reklama

Słuchasz muzyki wieczorem? Możesz mieć trudności ze snem

Słuchanie muzyki przed snem, nawet tej uspokajającej i wyciszającej, nie pomaga w zasypianiu i może prowadzić do problemów z bezsennością - dowiedli uczeni z Baylor University w Teksasie. "Ci, którzy częściej słuchali muzyki przed snem, spali krócej, a ich sen był gorszej jakości" - mówi główny autor badania.

Istnieje wiele skutecznych sposobów na radzenie sobie z bezsennością. Jak dotąd sądzono, iż jednym z nich jest słuchanie wieczorem nastrojowej muzyki. Wielu ekspertów radzi, by na nocny spoczynek udawać się w towarzystwie wyciszających, relaksujących dźwięków, które rzekomo ułatwiają zasypianie. Amerykańscy badacze dowiedli , że to mit. Słuchanie jakiejkolwiek muzyki tuż przed pójściem do łóżka w rzeczywistości dekoncentruje nas, a co za tym idzie zakłóca sen i obniża jego jakość.

Bezsenność to wyjątkowo dokuczliwa i groźna dolegliwość. Nieprzespana noc skutkuje bowiem pogorszeniem koncentracji, rozdrażnieniem i bólami głowy, a w dłuższej perspektywie wiąże się z problemami z cerą, zaburzeniami metabolizmu i spadkiem odporności. Badania dowiodły, że osoby, które regularnie miewają trudności z zasypianiem, są bardziej narażone na schorzenia neurodegeneracyjne, takie jak Alzheimer czy choroba Parkinsona. Nie dziwi zatem, że specjaliści opracowują coraz to nowe metody leczenia i przeciwdziałania bezsenności. Dotychczas sądzono, iż jedną z nich jest słuchanie wieczorami łagodnej muzyki, która z założenia działa relaksująco i wyciszająco. Okazuje się tymczasem, że zbawienne właściwości nastrojowych dźwięków są mocno przeceniane.

Reklama

Zespół uczonych z Baylor University w Teksasie przeprowadził badanie z udziałem 209 uczestników. Najpierw mieli oni odpowiedzieć na pytania dotyczące nawyków słuchania muzyki i częstotliwości doświadczania zjawiska określanego mianem "stuck song syndrome", które polega na tym, iż po usłyszeniu jakiejś melodii nie możemy pozbyć się jej z głowy. W eksperymentalnej części badania uczestnicy zostali poddani specjalistycznym testom, podczas których badacze starali się wywołać u nich objawy owego syndromu puszczając im chwytliwe utwory oraz ich instrumentalne wersje. Okazało się, że słuchanie zarówno dynamicznej, jak i łagodnej, lirycznej muzyki przed udaniem się na nocny spoczynek skutkowało pojawieniem się u badanych trudności z zasypianiem oraz spłyceniem ich snu.

"Niemal wszyscy uczestnicy byli przekonani, że muzyka poprawia jakość ich snu. Jest tymczasem dokładnie na odwrót. Ci, którzy częściej słuchali muzyki przed snem, spali krócej, a ich sen był gorszej jakości. Wyniki naszego badania są zaskakujące, gdyż wbrew wcześniejszym przypuszczeniom, mózgi uczestników eksperymentu przetwarzały zasłyszane dźwięki nawet w trakcie snu. Ludzie wybudzali się w nocy, słysząc w głowie melodię, której słuchali przed pójściem do łóżka. Szczególnie zaskoczyło nas to, że nawet muzyka instrumentalna, uznawana za relaksacyjną, powodowała obniżenie jakości snu badanych" - komentuje Michael Scullin, docent psychologii i neuronauki na Baylor University i główny autor badania.

Uczony radzi, by idąc spać, zadbać o idealną ciszę. "Słuchanie muzyki w łóżku nie ułatwi ci zasypiania. Jeśli cierpisz na bezsenność, koniecznie zmień ten nawyk" - konkluduje.

* * *Zobacz więcej:

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje