Zmarszczki nie biorą się znikąd. Pięć codziennych nawyków, które je pogłębiają
Zmarszczki są częścią procesu starzenia – to fakt. Ale tempo, w jakim się pojawiają, i ich głębokość, nie zależą wyłącznie od genów czy ilości słonecznych kąpieli w młodości. Wiele z nich to efekt mikrosytuacji, powtarzalnych gestów i rutynowych nawyków, które z czasem zaczynają zostawiać ślady na twarzy. Często nie zdajemy sobie sprawy, że to nie los czy czas, ale my sami każdego dnia – nieświadomie – dokładamy swoją cegiełkę do zmarszczek na czole, wokół ust czy oczu.

Zmiana przyzwyczajeń nie oznacza życia w rygorze. Nie chodzi o to, by wstrzymywać mimikę czy rezygnować z uśmiechu. To raczej delikatne korekty, które wprowadzone bez presji, pomagają dłużej cieszyć się świeżością i sprężystością skóry. Zmarszczki mogą być piękne - jako zapis emocji i doświadczeń, ale nie muszą być głębsze, niż tego chcemy. Oto pięć codziennych nawyków, które często zupełnie niepozornie pogłębiają zmarszczki.
Spis treści:
Spanie twarzą w poduszkę
Sen regeneruje organizm i skórę, ale sposób, w jaki śpimy, ma ogromne znaczenie dla kondycji naszej cery. Najczęściej powielanym nawykiem jest spanie na boku lub - co gorsza - na brzuchu. Twarz przez kilka godzin w ciągu nocy jest przyciśnięta do poduszki, wyginana w te same miejsca, co skutkuje powstawaniem tzw. "zmarszczek sennych". Najczęściej pojawiają się one na policzkach, w okolicach ust, przy oczach i na dekolcie.
Z czasem takie zagniecenia się utrwalają, ponieważ skóra - szczególnie dojrzała i mniej elastyczna - nie ma już takiej zdolności do szybkiego powrotu do gładkości. Rozwiązaniem jest zmiana pozycji snu - najzdrowsza i najkorzystniejsza dla twarzy to spanie na plecach. Może to wymagać czasu i cierpliwości, ale ciało potrafi się tego nauczyć. Warto także zainwestować w poszewkę z jedwabiu lub satyny - są one znacznie delikatniejsze dla skóry, zmniejszają tarcie i pomagają zapobiegać nocnym deformacjom twarzy. Dodatkowym atutem takich materiałów jest to, że nie wchłaniają wody i substancji aktywnych z kremów tak intensywnie jak bawełna.

Ciągłe mrużenie oczu
To jeden z najbardziej podstępnych nawyków. Mrużymy oczy, gdy patrzymy na telefon w ostrym świetle, wychodzimy na słońce bez okularów, czytamy bez odpowiednich szkieł korekcyjnych albo spędzamy godziny przed ekranem komputera. Wydaje się to drobiazgiem, ale każdy taki mikroskurcz to intensywna praca mięśni wokół oczu i na czole. Powtarzana dziesiątki razy dziennie, przez miesiące i lata, prowadzi do powstawania zmarszczek mimicznych: kurze łapki, bruzdy między brwiami, linie poziome na czole.
Jeśli masz wadę wzroku, noszenie odpowiednich okularów to nie kwestia estetyki, ale dbałości o mięśnie twarzy. W słoneczne dni absolutnie niezbędne są okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV - nie tylko chronią oczy, ale też pozwalają uniknąć nieświadomego napinania mięśni wokół nich. Warto także zainwestować w odpowiednie oświetlenie do pracy i czytania - mrużenie często wynika z niedoboru światła. Prosty nawyk, jak świadome unoszenie brwi i relaksowanie czoła kilka razy dziennie, może dać zaskakująco dobre efekty po kilku tygodniach.
Brak nawilżenia - nie tylko z zewnątrz
Skóra odwodniona starzeje się szybciej. Jest bardziej podatna na podrażnienia, szara, szorstka, a drobne linie stają się bardziej widoczne. Wiele osób skupia się wyłącznie na kremach, zapominając, że nawilżenie zaczyna się od wewnątrz. Picie zbyt małej ilości wody, przebywanie w suchym, klimatyzowanym powietrzu, nadużywanie gorących kąpieli, stosowanie silnie oczyszczających kosmetyków - to wszystko odbiera skórze wodę.
Nawilżenie powinno być wielopoziomowe. Zacznij od regularnego picia wody - nie tylko wtedy, gdy czujesz pragnienie. Nawet lekkie odwodnienie widać na twarzy. Kolejny krok to ochrona skóry przed utratą wilgoci: kremy z humektantami jak kwas hialuronowy, aloes, gliceryna, mocznik, ale też emolienty, które tworzą warstwę ochronną. Pamiętaj też o klimacie wewnętrznym - nawilżacze powietrza w domu lub pracy potrafią zdziałać cuda zimą, gdy ogrzewanie wysusza powietrze do granic możliwości. W łazience staraj się używać letniej wody i nie trzeć skóry po kąpieli - to kolejny prosty sposób na zachowanie nawodnienia.
Mocny demakijaż
Wieczorne oczyszczanie skóry to podstawa zdrowej pielęgnacji, ale wiele osób wykonuje je zbyt mechanicznie, niedelikatnie, a nawet… pośpiesznie. Szarpanie skóry podczas demakijażu, intensywne pocieranie wacikiem oczu, wielokrotne przejeżdżanie po tych samych miejscach - wszystko to może prowadzić do mikrouszkodzeń i przyspieszać powstawanie zmarszczek, zwłaszcza w delikatnych okolicach oka i ust.
Tymczasem można to robić skutecznie i łagodnie jednocześnie. Idealnie sprawdzają się olejki myjące, mleczka lub balsamy, które rozpuszczają makijaż bez konieczności pocierania. Można nałożyć je dłońmi, delikatnie masować skórę przez kilkadziesiąt sekund i spłukać letnią wodą lub usunąć miękkim ręcznikiem. To nie tylko metoda skuteczna, ale też przyjemna - zamienia demakijaż w krótki, wieczorny rytuał, który koi i przygotowuje skórę do regeneracji. Unikaj produktów z alkoholem i silnymi detergentami - mogą podrażniać i naruszać barierę ochronną skóry.
Napięcie mięśni twarzy i mimika pod presją
Niektóre zmarszczki powstają nie z braku kremu, ale z napięcia, którego sobie nie uświadamiamy. Zaciskanie szczęk w stresie, zgrzytanie zębami w nocy, marszczenie brwi w skupieniu, podpieranie brody ręką, unikanie uśmiechu z obawy przed "kurzymi łapkami" - wszystko to zostawia ślad. Mięśnie twarzy - podobnie jak ciała - można przepracować i przeciążyć.

Po czterdziestce skóra traci naturalne podparcie w postaci kolagenu i tłuszczu podskórnego, dlatego każde napięcie szybciej się utrwala. Jednym z najlepszych sposobów, by temu zapobiec, jest nauka rozluźniania. Pomocne są ćwiczenia jogi twarzy, automasaże, rollery z kamieni naturalnych, gua sha. Ale czasem wystarczy chwila świadomego oddychania - np. uniesienie języka do podniebienia, rozluźnienie żuchwy i głęboki wydech. Codzienna praktyka uważności na mimikę może zmienić więcej niż najbardziej zaawansowany zabieg. Wystarczy kilka minut dziennie, by nauczyć się świadomie "puszczać" napięcie i złagodzić wyraz twarzy - nie z lęku przed zmarszczkami, ale z troski o siebie.
Czytaj także: Domowe maseczki jak z Barcelony. Skóra od razu staje się gładsza i wyraźnie rozświetlona