Reklama

Reklama

Wieczne dzieci?

Idiota, debil, kretyn, imbecyl, przygłup, matoł, „dałn” (!) – tego rodzaju określenia mają w swoim repertuarze nawet kilkuletnie dzieci. W latach 90. rekordy popularności na szkolnych korytarzach i osiedlowych podwórkach biło przezwisko „Corky” – od imienia głównego bohatera głośnego serialu pt. „Dzień za dniem”, w którego wcielał się Chris Burke, amerykański aktor z zespołem Downa.

Czym jest niepełnosprawność intelektualna?

Nie da się ukryć - osoby upośledzone umysłowo bardziej niż jakakolwiek inna grupa społeczna narażone są na szykany, niechęć i odrzucenie ze strony otoczenia. Skąd to się bierze? Z niewiedzy. Niewiedza stanowi źródło przesądów łączących niepełnosprawność intelektualną z całym szeregiem poniżających opinii. Ludzie nie lubią niejasnych sytuacji, dlatego wytrwale produkują kolejne stereotypy lub utwierdzają się w tych już istniejących. I bardzo krzywdzących.

Reklama

Niepełnosprawność intelektualna (określana też jako upośledzenie umysłowe czy oligofrenia) oznacza obniżoną sprawność umysłową – sprawność poniżej przeciętnej, koniecznie występującą równolegle z brakami w innych obszarach funkcjonowania człowieka. Innymi słowy – to niski iloraz inteligencji w połączeniu z ograniczeniami w takich obszarach, jak: komunikacja, życie domowe, umiejętność zadbania o siebie, funkcjonowanie w społeczeństwie, samodzielność, zdolność do podjęcia nauki, pracy, a także do wypoczynku. 

Analiza funkcjonowania w wymienionych obszarach jest bowiem równie ważna jak wynik badania. Same niskie wyniki testów to za mało, nie powinny jednoznacznie kategoryzować badanego jako niepełnosprawnego.

Upośledzenie umysłowe łączone jest także z ograniczeniem w zakresie pamięci, uwagi (trudności z koncentracją na przedmiocie lub zadaniu) oraz kontroli zachowań. Musi być zdiagnozowane u danej osoby przed 18. rokiem życia. Jeśli tego typu objawy zostaną zaobserwowane u osoby dorosłej, (a wcześniej ich nie było!) nie będzie to upośledzenie, a jakiegoś rodzaju zaburzenia otępienne. Należy natomiast podkreślić, że niepełnosprawność intelektualna nie ma nic wspólnego z chorobami psychicznymi, co więcej – w ogóle nie jest chorobą, ale inwalidztwem cechującym się niższym potencjałem intelektualnym. Zatem nie można nikogo wyleczyć z upośledzenia umysłowego, zawsze jednak można i należy osoby te rehabilitować i leczyć wady, i zaburzenia dodatkowe, jeśli takowe występują. Dzięki wytrwałej rehabilitacji inteligencję można podwyższyć, albo obniżyć – przez zaniedbanie. Upośledzenie to wada na całe życie, zaś opóźnienie, powstałe np. z przyczyn środowiskowych, można zredukować całkowicie. 

W diagnostyce najmłodszych dzieci, do ok. trzeciego roku życia nie mówi się o upośledzeniu, ale o opóźnieniu. Nie każde opóźnienie (tak jak te np. spowodowane innymi przyczynami niż środowiskowe) można nadgonić i zniwelować. Skąd zatem bierze się niepełnosprawność intelektualna? Nie ma jednej odpowiedzi. Etiologia jest bowiem bardzo zróżnicowana. Przyczyną mogą być czynniki działające jeszcze przed poczęciem, jak nieprawidłowe geny u jednego rodzica lub u obojga, czynniki występujące w życiu płodowym, jak nieprawidłowe podziały komórek zarodka, niedotlenienie płodu, uszkodzenia mechaniczne, naświetlanie promieniami Roentgena, choroby matki (np. różyczka), czynniki okołoporodowe (określane jako perinatalne) – niedotlenienie, przedwczesny poród, niska masa urodzeniowa, skrajne wcześniactwo, uszkodzenia mechaniczne – urazy głowy, wypadki z pępowiną, zbyt szybka zmiana ciśnienia, etc. Możliwy jest też udział czynników działających już po narodzinach, jak powikłania neurologiczne chorób zakaźnych (choćby krztuśca i odry), zapalenie opon mózgowych, zatrucia ołowiem, urazy czaszki, niekorzystne warunki psychospołeczne (skrajne zaniedbanie). 

Stereotypy, które bolą

Ludzie boją się nieznanego, a już najbardziej niezrozumiałej inności. Niepełnosprawni intelektualnie niewątpliwie stanowią taką wyróżniającą się grupę innych, stąd mnogość dotyczących ich stereotypów. Wyróżniającą, choć do niedawna tych dzieci i osób dorosłych praktycznie nie było widać na ulicach, a już na pewno nie widywało się ich spacerujących samodzielnie, poza nielicznymi wyjątkami, np. w niewielkich wiejskich społecznościach. W minionych latach bywało również tak, że nowo narodzone dzieci zabierano natychmiast po urodzeniu do zakładów zamkniętych, bądź oddawano "do sióstr", bo tak właśnie nakazywał wszechobecny kult zdrowego, socjalistycznego społeczeństwa. Jak osoby te mogły rozwijać się w tak niesprzyjającym otoczeniu, pod instytucjonalną opieką, bez odpowiedniej stymulacji? Nietrudno to sobie wyobrazić. Stan pensjonariuszy takich smutnych zakładów tylko potwierdzał obiegowe opinie o ich niskich możliwościach intelektualnych. To ta część populacji, która jest najbardziej krzywdzona przez wymysły niemające przecież nic wspólnego ani z prawdą, ani z  aktualną wiedzą medyczną. Owszem, sytuacja ulega powolnej poprawie, postawy tzw. zdrowej części społeczeństwa wobec osób upośledzonych intelektualnie zmieniają się, a stereotypy coraz częściej zastępowane są przez konkretne wiadomości, uzyskane w ramach starannej edukacji lub/i kontaktów osobistych. Nadal jednak istnieją i stanowią barierę w integracji z osobami z upośledzeniem umysłowym. Jakkolwiek istnieją stereotypy o znaku dodatnim, tak te odnoszące się do omawianej grupy cechuje szczególnie silne zabarwienie negatywne, często wręcz uwłaczające godności istoty ludzkiej.

Jako pierwsze nasuwają się stereotypowe przekonania, skąd bierze się niepełnosprawność intelektualna. Co zatrważające, nadal można spotkać się z opiniami, iż jest to kara za grzechy rodziców - są ludzie gotowi przysiąc, że tak się kończy niechodzenie do kościoła, albo rozwód; nie brak osób, które mówią o niepełnosprawnym dziecku kara boska.

Bardzo popularne (nadal!) w starszym pokoleniu jest przekonanie o szkodliwości "zapatrzenia" się na inne dziecko niepełnosprawne - pewna mama, nauczycielka, w rozmowie z Interią przyznaje, że będąc zaawansowanej ciąży miała usłyszeć pytanie, czy nie boi się ona uczyć niepełnosprawnych dzieci - gdy zdumiona zapytała, dlaczego, usłyszała, że może sama takie urodzić.

Można się też spotkać z pseudonaukowym twierdzeniem, że dzieci niepełnosprawne rodzą się parom, w których partnerzy są ze sobą spokrewnieni. Choć prawdą jest, że każdy człowiek ma pewną ilość uszkodzonych genów i przy bliskim pokrewieństwie rodziców zwiększa się ryzyko licznych wad, ale nie stwierdzono jednoznacznie, aby miało to wpływ właśnie na niepełnosprawność intelektualną. Większość niepełnosprawnych dzieci rodzi się partnerom w żaden sposób ze sobą nie spokrewnionym.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje