Reklama

Reklama

​259 osób zginęło podczas robienia selfie

Spadają ze skały, toną, są potrącani przez samochody i pociągi - z roku na rok przybywa osób, które chęć zrobienia pomysłowego selfie przypłaciły życiem. Najnowszy raport przygotowany przez Journal of Family Medicine and Primary Care podsumowuje skalę zjawiska.

Nietypowe badanie przeprowadziła grupa hinduskich naukowców. Zespół pod kierownictwem  Agama Bansala z India Insitute of Medical Studies przeanalizował wszystkie doniesienia medialne na temat osób, które zginęły, próbując zrobić selfie w ekstremalnych warunkach. Jak policzono, między wrześniem 2011 a listopadem 2017 na całym świecie, pozując do selfie, życie straciło 259 osób. 

Z całą pewnością liczba ta nie obejmuje wszystkich ofiar. Jak zaznaczają autorzy raportu opublikowanego na łamach Journal of Family Medicine and Primary Care, rodziny zmarłych niezbyt chętnie chwalą się okolicznościami śmierci swoich bliskich, a w oficjalnych statykach medycznych nie istnieje "śmierć z powodu selfie". Liczba oddaje jednak skalę zjawiska i wskazuje problem: w pogoni za zdjęciem, którego będą nam zazdrościć internauci, tracimy wyobraźnię i zdrowy rozsądek. A skutki niewinnego zdjęcia mogą być poważne i nieodwracalne.

Reklama

Z raportu dowiadujemy się też, że 89% ofiar niebezpiecznych selfie to osoby, które nie ukończyły 30. roku życia. Aż 72,5 proc. ofiar to mężczyźni, co zaskakuje, biorąc pod uwagę fakt, że generalnie, za większe fanki zdjęć selfie uważane są kobiety.

W jakich okolicznościach ginęli łowcy ekstremalnych selfie? Według raportu zespołu Agama Bansala, najczęściej dochodziło do utonięć z telefonem w ręku. Nie brakowało też osób, które próbowały zrobić sobie zdjęcie z nadjeżdżającym pociągiem i przez ten pociąg zostały potrącone. Raport informuje też o pożarach i upadkach w przepaść, na przykład podczas pozowania do zdjęcia na skarpie.

Wielu twórcom selfie brakuje wyobraźni, sporo winy ponoszą też media, które promują autorów odważnych zdjęć. Doskonałym przykładem jest Angela Nikolau, Rosjanka, która dla ekstremalnego zdjęcia jest w stanie wspiąć się na drapacz chmur, most, wieżę a nawet rozpędzony pociąg. Naśladowców Angeli nie brakuje, a media chętnie mówią o takich śmiałkach, przynosząc im popularność, rzesze nowych obserwatorów i motywując do dalszego ryzyka

Celem twórców raportu z pewnością było wysłanie do miłośników mediów społecznościowych ostrzeżenia i pokazanie, że zrobienie niewinnego selfie może być naprawdę tragiczne w skutkach. Raport kończy się apelem, by niebezpieczne miejsca takie, jak górskie szczyty, dachy wieżowców czy nadmorskie skarpy uczynić strefami bez selfie. Dla bezpieczeństwa, ale także po to, by skupić się  na podziwianiu ich piękna i cieszyć się chwilą, bez presji zapozowania do ujęcia, które zbierze setki lajków.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje