Reklama

Reklama

Czy roboty zawładną światem?

​Według danych branżowych z końcem 2016 r. na świecie znajdowało się w użyciu około 1,8 miliona robotów przemysłowych. Do 2020 r. ma ich być ponad trzy miliony. Około 2000 r. liczba robotów przemysłowych wykorzystywanych w Japonii osiągnęła szczyt na poziomie 380 tysięcy jednostek i wciąż utrzymuje się powyżej 300 tysięcy.

Według statystyk z 2016 r. na świecie na 10 tysięcy pracowników przypadają średnio 74 roboty przemysłowe. W Japonii wskaźnik ten wynosi 303 jednostki, co stawia nas na czwartym miejscu pod względem zagęszczenia robotów. Złoto przypadło Korei Południowej (631 jednostek), srebro - Singapurowi (488 jednostek, choć to lekka manipulacja, ponieważ w mieście-państwie w sektorze wytwórczym zatrudnionych jest zaledwie około 24 tysięcy pracowników), a brąz - Niemcom (309). Stawkę gonią Stany Zjednoczone z 189 jednostkami (wzrost ze 114 w 2009 r.). Bez porównania największy potencjał wykazują Chiny z zaledwie 68 robotami na każde 10 tysięcy pracowników. 

Reklama

Pod względem produkcji robotów Japonia nadal utrzymuje prowadzenie za sprawą dwóch spośród czterech największych światowych wytwórców: lidera rynku Yaskawa Electric Corporation i FANUC Corporation. Ponadto jesteśmy w trakcie akcji "Robot Revolution Initiative", pięcioletniego planu rozbudowy rynku robotyki do wartości ponad 21 miliardów dolarów. 

Ci, którzy kibicują japońskiemu rynkowi robotyki przemysłowej, często twierdzą, że posiadamy naturalne predyspozycje w tej dziedzinie z racji długiej tradycji inżynierii precyzyjnej udoskonalanej przez tutejszych rzemieślników oraz popularności takich gatunków jak manga i anime, w których często występują postacie z cyberświata. Pomijając tradycje rzemieślnicze, nie zgadzam się, że nasza kultura popularna jest otwarta na roboty. 

W rzeczywistości na poziomie kulturowym Japończycy okroili ideę sztucznej inteligencji (AI) do rozmiaru, z którym czujemy się dobrze. Tak naprawdę nasza zbiorowa wyobraźnia nie spenetrowała dogłębnie tej koncepcji. Nie doszliśmy do granic logiki i ludzkiej wyobraźni, jak to w swojej serii robotycznej uczynił amerykański pisarz science fiction Isaac Asimov albo Arhur C. Clarke, który pobudzał nas do myślenia obrazem HALa 9000 z powieści "2001: Odyseja kosmiczna". 

Widać jednak, że Japończycy znajdują się o krok od tego, aby ich stosunek do robotów przeszedł na wyższy poziom. Pojawienie się zrobotyzowanych pojazdów jest naturalnym następstwem błyskawicznego rozwoju branży motoryzacyjnej, lecz w obliczu czekającej tuż za rogiem technologii self-drive auta ewoluują w kierunku stania się czymś znacznie więcej niż środkiem transportu. Nie sposób nie zauważyć, że samochody zaczynają przypominać roboty. Idea robotów jako narzędzi w zupełności wystarczała państwu, którego napędzany eksportem wzrost gospodarczy był uzależniony od sektora wytwórczego. Obecnie borykamy się z niedoborem siły roboczej w branży produkcyjnej, toteż w fabrykach roboty zaczynają być czymś więcej niż tylko narzędziami. Stają się współpracownikami. Japończycy coraz wyraźniej zdają sobie sprawę, że nie możemy dłużej sprowadzać koncepcji robota do wymiaru, który nie budzi w nas lęku. Musimy dostosować nasze życie do tego, co roboty są nam w stanie zaoferować. 

Choć w gazetach roi się od sensacyjnych historii o robotach upodobnionych do kobiet, mających służyć jako partnerki seksualne niezaspokojonym mężczyznom, istnieje ogromne zapotrzebowanie na roboty w sektorze opieki społecznej, zwłaszcza w zakresie doglądania osób cierpiących na demencję. Pielęgniarki i pielęgniarze mogą zaspokajać ich fizyczne potrzeby: kąpać ich, ubierać i podawać posiłki (choć trwają prace nad robotami, które będą pomagać z dźwiganiem ciężarów). Problemem dla ludzi jest natomiast nieustanna komunikacja z otępiałymi podopiecznymi. Powtarzalne, zawiłe konwersacje z osobami z upośledzeniem funkcji pamięci krótkoterminowej jest psychicznie wyczerpujące. Obecnie w tych sytuacjach testuje się urządzenia na bazie sztucznej inteligencji, które mogą w nieskończoność prowadzić zapętloną rozmowę bez uczucia znużenia. 

Powoli, lecz nieuchronnie, dociera do nas, że sztuczna inteligencja i jej mechaniczne reprezentacje systematycznie wkradają się do naszego życia. Jest to nie tylko nieuchronne, lecz również nieodwracalne i potrzebne. Ta świadomość przejawia się chociażby w rosnącym przyzwoleniu, aby w restauracjach i hotelach obsługiwały nas roboty. 

Fragment pochodzi z książki "Okagesama. Japoński sposób na dobre życie", Yutaka Yazawa. Więcej o książce przeczytasz TU

Fragment książki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje