Reklama

Reklama

Francuskie sposoby na zimowe przygnębienia

Sezon zimowy sprzyja przygnębieniu, które w sposób mniej lub bardziej przejściowy ogarnia wielu ludzi. Na szczęście są na nie nietrudne do wykorzystania sposoby. Nad Sekwaną zalecają fototerapię, kilkuminutowe, szybkie marsze oraz picie herbaty i dietę mikrobiotyczną.

Sezonowego przygnębienia nie należy mylić z depresją zimową, która jest prawdziwą chorobą. Cierpi na nią od 3 do 5 proc. ludności, a 80 proc. jej ofiar to kobiety w wieku od 18 do 45 lat.

Zimowa depresja wymaga opieki lekarskiej, z przygnębieniem sezonowym walczyć można samemu, przy użyciu dosyć prostych metod. Chodzi o to - tłumaczył w wywiadzie dla paryskiego dziennika "Le Monde" profesor psychiatrii Michel Lejoyeux - by umożliwić organizmowi wytwarzanie naturalnych antydepresantów.

Profesor, tak samo, jak wielu lekarzy, uważa, że to brak światła jest najpoważniejszym czynnikiem złego samopoczucia psychicznego. Aby zrekompensować słabość słońca, należy szukać dobrze oświetlonych pomieszczeń. Nie bojąc się, że zobaczą nas w niekorzystnym świetle, siadać należy raczej pod lampami jarzeniowymi niż w eleganckim półcieniu. Bardzo dobrze robi na przygnębienie godzina w silnym sztucznym świetle. Ta metoda zwana fototerapią, helioterapią lub światłolecznictwem zalecana jest od pewnego czasu przez lekarzy i uważana za skuteczną nawet w wypadku depresji.

Reklama

Natężenie światła w lampach światłoleczniczych zbliżone jest do tego, jakie panuje w dni słoneczne. Nie produkują one jednak promieniowania nadfioletowego - co powoduje, że się pod nimi nie opalimy, ale i nie poparzymy.

Dobroczynne działanie fototerapii polega na tym, że blokuje ona wydzielanie melatoniny, hormonu snu, którego nadprodukcja powodująca trudną do przezwyciężenia senność, wynika z braku światła.

Innym hormonem wpływającym na nastrój jest serotonina. By mieć jej w wystarczających ilościach należy się ruszać. Nie są wymagane sportowe wyczyny, starczy kilkuminutowy, szybki marsz na mrozie lub inne ćwiczenia podwyższające rytm serca. I zdecydowanie poprawiające humor.

Herbata - ulubiona rozrywka urzędników w godzinach pracy - też okazuje się skutecznym środkiem na odpędzenie przygnębienia. Nie tylko herbata, każdy niemal gorący napój pity z dużego naczynia.

- A to, dlatego - tłumaczy paryska lekarka, dr Rachel Klein - że jej powolne siorpanie ułatwia koncentrację. Ponadto, gdy trzyma się w dłoni szklankę herbaty, jej ciepło rozszerza naczynia krwionośne a to rozszerzenie wysyła pozytywny sygnał do mózgu.

Francuska dietetyk Alexandra Dalu na przezwyciężenie zimowego przygnębienia zaleca dietę mikrobiotyczną. Mikrobiota to ogół mikroorganizmów występujących w organizmie. Dzięki oligofruktozie, włóknie zawartym w jarzynach, ma się mniejsze poczucie głodu, co powstrzymuje skutecznie przed łasuchowaniem między posiłkami. "Dobre" tłuszcze, zawarte głównie w rybach, wzmagają produkcję serotoniny, co poprawia humor.

Nie należy się wahać przed przyprawianiem tej diety. Odrobina szafranu poprawia trawienie i uspokaja. Podobno działa też, jako afrodyzjak. Inną "cudowną" przyprawą jest imbir, do XVIII w. bez umiaru używany w polskiej kuchni. Uspokaja, pobudza intelekt, pomaga zwalczyć zmęczenie i poprawia odporność immunologiczną.

Profesor Michel Lejoyeux na przezwyciężenie zimowego przygnębienia radzi także odwiedzanie muzeów i długą, wielominutową kontemplację jednego tylko obrazu czy innego dzieła sztuki. Psychiatra ten zaleca również słuchanie muzyki. Badania psycho-muzyczne wykazały, jak twierdzi, jej dobroczynny wpływ na mózg. Działa ona jak lek antydepresyjny ułatwiając neuronom przeciwstawianie się stresom.

Słuchajmy więc, najlepiej Strawińskiego, powtarzając sobie: byle do wiosny...

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje