Reklama

Reklama

Grają w „teamie Putina” i opływają w luksusy. Rosyjscy influencerzy na wojnie

Niektórzy popularni rosyjscy influencerzy nie chcą głośno mówić o wojnie. „The Guardian” podał przykłady cieszących się ogromną popularnością osób, które milczą na temat zbrodni popełnionych na niewinnych ludziach w Ukrainie. Co więcej – zyskują na sianiu propagandy.

Władimir Putin nie dopuszcza mieszkańców Rosji do informacji ze świata. Wyłączenie platform takich jak np. Instagram zasiało popłoch wśród influencerów - wielu z nich musiało zacząć korzystać z wtyczek VPN lub przenosić się na Telegram. Wszystko po to, by nie tracić źródła dochodów.

Jak podaje "The Guardian", w części przypadków działalność w mediach społecznościowych generowała nawet 50 proc. ich dochodów. Pomimo tego, wielu influencerów nigdy nie skrytykowało rządu za podjęte działania.

Rosyjska propaganda na TikToku

Według dziennikarzy śledczych Vice, w aplikacji Telegram działa specjalny kanał. To za jego pomocą wpływowi influencerzy mają otrzymywać gotowe teksty, które podają w swoich nagraniach czy odpowiednie tagi. Na kanale miał pojawić się również poradnik, jak obchodzić blokady nałożone przez operatorów i internetowych dostawców.

Reklama

Propagandowe filmiki na TikToku są podpisywane w określony sposób i regularnie można zobaczyć w nich Władimira Putina czy Ramzana Kadyrowa, przywódcę Kadyrowców. Filmy opatrzone hasztagiem #RussianLivesMatter mają miliony wyświetleń. Jednym z najczęściej padających stwierdzeń jest "konieczność akcji wyzwoleńczej w Ukrainie".

Dziennikarze śledczy Vice informowali, że jeden z rosyjskich TikTokerów otrzymał propozycję publikowania propagandowych treści, za które miał otrzymać od 2000 do 20 tys. rubli (od 70 do 700 zł). Stawka była zależna od liczby obserwatorów. Vice podawał, że do współpracy udało się "zwabić" takich influencerów jak m.in. Viktoriya Fomina, Fentazi90 czy Roldozzer. Każdy z nich ma ponad milion fanów na TikToku.

Zobacz również: Rosjanie wyprzedają majątki w Bułgarii. Nie mają wyjścia

Rosyjscy influencerzy opływają w luksusy

Rosja to raj dla internetowych twórców, którzy w porównaniu z przeciętnymi obywatelami prowadzą luksusowe życie. Na liście najpopularniejszych znajduje się m.in. 22-letnia Dina Saeva z ponad 7 mln obserwujących na Instagramie i ponad 24 mln na Tik Toku.

Przyjaciel Diny, Rahim Abramov był najlepiej opłacanym TikTokerem w 2020 roku. Zasłynął z komediowych skeczy publikowanych na Instagramie. Blogerka Nastya Ivleeva dzięki publikacji żartobliwych filmów zyskała ponad 18 mln obserwujących na Instagramie i ponad 4 mln w serwisie YouTube. W mediach społecznościowych m.in. opowiada o swoim życiu, reklamuje marki takie jak np. Prada i prowadzi popularny talk show.

Niektórzy wpływowi Rosjanie milczą na temat wojennych zbrodni - tylko niektórzy otwarcie potępili to, co dzieje się w sąsiednim kraju. Część w swoich wpisach powiela propagandę Moskwy, a ich posty w mediach społecznościowych wyglądają na sponsorowane.

Influencerzy wspierają Putina

"Może powinnam wyjechać z Rosji?" - zastanawia się 22-letnia influencerka Dasha, której profil na Instagramie śledzi ponad 120 tys. osób. Powodem takiej decyzji nie są jednak zbrodnie, których dopuszczają się w Ukrainie jej rodacy.

- Obawia się o swój majątek, ponieważ rząd blokuje dostęp do Instagrama. Martwi się również o to, że niejaki Denis, który jest jej chłopakiem, może zostać wcielony do armii - pisze w swoim artykule Diyora Shadijanova.

W jednym z usuniętych już nagrań na TikToku dziewczyna wyraziła również swoją miłość do Rosji. - W filmie z radziecką piosenką ludową "Katyusha", Dasha pisze: "Mam nadzieję, że moje stanowisko jest jasne" i dodaje rosyjską flagę z emotikonami serca. Później usuwa wideo - zaznacza w swoim tekście Shadijanova.

Zobacz również: Tak zaklejają okna. Ma to służyć ochronie i jest sztuką

Rosyjscy influencerzy szerzą propagandę

Diyora Shadijanowa zwraca uwagę, że VPN służy niektórym do rozpowszechniania fałszywych informacji na temat trwającej wojny. W materiałach publikowanych w sieci często pokazywany jest Donbas, o który trwają walki. Według przekazu Kremla to część Rosji, w której mieszkają "bracia" i potrzebują pomocy w wyzwoleniu.

- Platformy te są nadal wykorzystywane przez prokremlowskich użytkowników do rozpowszechniania dezinformacji i propagandy. TikTok został uznany za jeden z najgorszych do upilnowania. Powodem jest ogromna baza użytkowników i minimalne filtrowanie treści [...] Wygląda na to, że młodzi influencerzy stali się narzędziem w wojnie propagandowej Putina, mającej na celu stłumienie niepokojów i politycznego niezadowolenia - pisze dziennikarka.

Całkiem niedawno na TikToku można było zobaczyć Rosjan, którzy opowiadali o mowie nienawiści, "rusofobii" czy sankcjach. W sieci wciąż dostępne są nagrania układów tanecznych, na których młodzi twórcy układają ręce w literę Z.

Zobacz również: Wygrana w Lotto. Skreślając te liczby, masz szansę na fortunę

Influencerzy przeciw wojnie

Jednak nie wszyscy opowiedzieli się za działaniami Rosji. Jedną z pierwszych influencerek, które wyraziły swój sprzeciw, była Weronika Belotserkowska, która na swoim profilu na Instagramie wyśmiewała się z rosyjskiej propagandy. Inni publikowali czarny kwadrat opatrzony podpisem "Nie dla wojny" i apelowali o pokój.

Propaganda kremlowska

W rozmowie z "The Guardian" 25-letnia Masza, nauczycielka z Moskwy, nie kryje, że obecnie żyje w bańce informacyjnej. - Wojna mi to uświadomiła. Patrząc na niektóre filmy na TikToku, byłam szczerze zaskoczona: nigdy wcześniej nie natknęłam się na takie posty w moich mediach społecznościowych - powiedziała.

Kobieta był oburzona zwłaszcza zachowaniem wpływowych osób, które wspierają Putina. Wyjeżdżają za granicę, by tam pokazywać swój "patriotyzm".

Natomiast 22-letnia mieszkanka Petersburga Katia zwraca uwagę, że wojna informacyjna podsyca gniew w społeczeństwie.

- Mam przyjaciółkę, która nigdy nie zajmowała się polityką, ale niedawno otworzyłam jej stronę na Instagramie i zobaczyłam post, w którym mówi, że teraz Rosjanie powinni być bardziej zjednoczeni niż kiedykolwiek. Na pewno były w 100 proc. sponsorowane - mówi. 

***

Zobacz również:

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy