Reklama

Reklama

Granice ludzkiej wytrzymałości i rekordy ciała, w które trudno uwierzyć 

Konkurencja o pierwsze miejsce i chęć bycia niepowtarzalnym i wyjątkowym w skali świata na stałe wpisane jest w nasze DNA. Konkurujemy więc nawet na najbardziej absurdalnych płaszczyznach i dziedzinach. Kto dłużej wytrzyma w śniegu, kto ma najwięcej palców na świecie, kto zapuści najdłuższe paznokcie lub włosy. Niektóre rekordy związane z naszą ludzką cielesnością mogą wprawić w głębokie zadziwienie. 

Dla niektórych ludzi, którzy urodzili się z jakąś szczególną lub wypracowali w sobie niecodzienną umiejętność najwyższym, wymarzonym laurem jest wpisanie do Księgi Rekordów Guinessa. Periodyk ten ukazał się po raz pierwszy ponad pół wieku temu, w roku 1955, stając się od razu bestsellerem. Choć na początku pomyślany raczej jako wsparcie marketingowe w sprzedaży znanego piwa, ta pozycja od dawna już żyje własnym życiem do tego stopnia, że wiele osób zupełnie nie kojarzy jej już z marką irlandzkiego browaru. Ludźmi, którzy chcą trafić do tego kultowego spisu nie kieruje chęć zysku - Guiness nie przewiduje bowiem żadnych nagród pieniężnych. Rekordzista otrzymuje za to oficjalny certyfikat, który świadczy o jego wyjątkowości w danej dziedzinie. 

Reklama

Rekordy odnotowane w Księdze należą do wielu różnych kategorii — grupowych i indywidualnych. Wiele z nich dotyczy właśnie ludzkich ciał — ich niespotykanej formy, talentów i granicy ich wytrzymałości. Przyjrzyjmy się niektórym z nich. 

Ja nie dam rady? 

Rekordy związane z wytrzymałością ciała na ekstremalne warunki z pewnością budzą podziw i duże zainteresowanie na całym świecie. Nic więc dziwnego, że wielu rekordzistów i rekordzistek stara się sięgnąć po koronę mistrza w tych kategoriach. A jest ich wiele — tyle ile pomysłów na sprawdzenie się. 

John Alwood z Australii zwany jest "człowiekiem-dzięciołem", dzięki wyjątkowej wytrzymałości swojej czaszki. Na szczęście nie próbował dowieść fałszywości powiedzenia "głową muru nie przebijesz", za to rozbił nią 47 arbuzów, tym samym stając się jedynym rekordzistą tej dziedziny sportu. 

Teksańczyk Jackie Bibby spędził 45 minut w wannie pełnej jadowitych grzechotników, a Chorwat Budimir Šobata wstrzymywał oddech pod wodą przez 24 minuty i 37,36 sekund. 

W wodnych konkurencjach wybijają się też często Polacy — najdłuższy dystans w pływaniu w lodowatej wodzie przepłynął w 2021 roku nasz rodak Krzysztof Gajewski. Było to 3,91 kilometra. 

Rekordziści Guinessa upodobali sobie zresztą kontakt z zimnem. Rekord Guinnessa na najdłuższą kąpiel w lodzie 23 października 2021 pobił Valerjan Romanovski z Litwy. Stał po szuję zanurzony w lodzie o temperaturze -10 stopni przez 3 godziny i 28 sekund. 

Konkurować można też w bardziej codziennych dyscyplinach - co nie znaczy, że pobicie takiego rekordu jest w jakimkolwiek stopniu łatwiejsze. Dla przykładu Daniel Scali z Australii pobił rekord na najdłuższy czas w pozycji deski, wytrzymując w tej niewygodnej pozycji aż 9 godzin, 30 minut i sekundę. Do jego rodaka Jarrada Younga należy za to męski rekord w robieniu pompek bez przerwy przez 1 godzinę. Jarrad wykonał to ćwiczenie 2 806 razy w wyznaczonym czasie.

Naj, naj, naj

Nie każdy rekordzista Guinessa musi wykazać się fizyczną wytrzymałością i doskonałą formą. Czasem wystarczy upór i cierpliwość, a niekiedy po prostu trzeba urodzić się mistrzem w danej kategorii. 

Tak jak Devendra Suthar z Indii, który figuruje w Księdze jako człowiek o największej liczbie palców - ma ich bowiem łącznie aż 28, 14 u dłoni i tyle samo u stóp. Co ciekawe, Devendra zarabia na życie jako stolarz, więc musi przestrzegać zasad BHP z jeszcze większą uwagą.

Roy Sullivan ze Stanów Zjednoczonych wcale nie zabiegał o wpis do Księgi Rekordów. Z pewnością zrzekłby się tego tytułu, gdyby tylko mógł, gdyż przeszedł do historii jako człowiek, który przeżył najwięcej trafień piorunem - udekumentowano ich siedem, choć Ron twierdził, że było ich dużo więcej. Ostatecznie popadł w paranoję na punkcie śledzących go burz, która doprowadziła go do samobójstwa w 1983 roku. 

Shridhar Chillal nie miał ani życiowego pecha, ani nie urodził się z wrodzoną wadą (czy też szczęśliwym naddatkiem - zależy od punktu widzenia). Charakteryzował się za to sporą dawką cierpliwości, która pozwoliła mu zapuszczać paznokcie przez ponad 60 lat. Przed ich obcięciem mierzyły 909,6 centymetrów! Można zobaczyć je teraz w jednym z nowojorskich muzeów.

Chinka Xie Qiuping zamiast paznokci zapuszczała za to włosy - aż do długości 563 centymetrów. Rekordzistka wyznała, że samo ich mycie zajmuje jej ponad 2 godziny.

W krainie absurdu 

Niektóre z rekordów zebranych w światowym zestawieniu trudno zakwalifikować nawet jako niecodzienne. Są one po prostu dziwne i dowodzą naprawdę szerokich horyzontów wyobraźni ludzi, którzy podejmują się ich bicia. 

Dla przykładu pochodzący z Chin Dong Changsheng przeciągnął ważący 1,5 tony samochód na odległość 10 metrów za pomocą lin przymocowanych do swoich powiek. Dzierży ten tytuł do dziś, gdyż nikt nawet nie próbuje go pobić. 

Wpisany do Księgi Rekordów Guinessa Ilker Yilmaz jest mistrzem w strzelaniu. Strzelaniu mlekiem na odległość. Z oka. Tak. Rekord został ustanowiony w Istambule, gdzie Ilker nalał sobie mleka do nosa, a następnie trysnął nim z oczodołu na odległość prawie trzech metrów. 

Tymczasem Kenichi Ito z Setagaya w Japonii postanowił nauczyć się biegać na rękach. W 2013 roku przebiegł dystans 100 metrów w 16,87 sekundy. Co lepsze, dwa lata później poprawił jeszcze ten wynik, schodząc do jedynie 15,71 sekundy. Przypominamy, że Usain Bolt przebiegł identyczny dystans w  9,58 sekundy.

Tak absurdalne rekordy nie są żadną nowością w zestawieniu. W latach 1978 - 1980 Michel Lotito... zjadł samolot. Była to Cessna 150, którą mężczyzna regularnie spożywał po kawałku. Dzięki wrodzonej nietypowej budowie przewodu pokarmowego mógł on trawić gumę i metal.  Wystarczy do tego dodać samozaparcie, cierpliwość i odrobinę zdrowego szaleństwa i oto mamy przepis na rekordzistę Guinessa. 

Być może też macie jakiś pomysł na kolejny nietypowy rekord, który mógłby się znaleźć w zestawieniu. Jeśli tak — to do pracy!

Zobacz również:

Dom Salmy Hayek był nawiedzony! Co zrobiła?

Agnieszka Pilchowa: Polka, która widziała więcej

Niezwykła historia związku jasnowidza z Człuchowa

Morderstwo zapisane w ścianie



 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy