Reklama

Reklama

Agnieszka Pilchowa: Polka, która widziała więcej

Polska wizjonerka z Wisły miała przewidzieć koszmar II wojny światowej na długo przed jej wybuchem. Doradzała marszałkowi Piłsudskiemu i prezydentowi Mościckiemu. Czy słynna Agni P. miała również wizje dotyczące czasów nam współczesnych? Prawdopodobnie tak.

Ciężki los i dwie ojczyzny

Agnieszka Pilchowa pierwsze lata życia spędziła w czeskojęzycznej części Śląska Cieszyńskiego. Choć pochodziła z polskiej rodziny Wysockich, to w jej domu mówiono w języku czeskim. Edukowała się także w czeskiej szkole. Tak jak w przypadku wielu innych wizjonerów i wizjonerek - między innymi Ojca Pio - jej parapsychiczne zdolności manifestowały się już w dzieciństwie. Była dzieckiem wycofanym ze spraw świata doczesnego, odmiennym, nie miała przyjaciół. Wedle później opowiadanych historii, jej dar ujawnił się po tym, jak na dwa dni zapadła w rodzaj transu, w czasie którego jej duch odbył pierwszą podróż w zaświaty. Później przyszły kolejne astralne wycieczki - odwiedzała nieznane miejsca, odległe kraje i toczyła dysputy z ludźmi, których nigdy wcześniej nie spotkała. Z czasem jej dar stał się bardziej wyraźny, z większą łatwością umiała uwolnić swojego ducha i opuścić ciało. W którymś momencie stało się to dla niej czynnością zupełnie zwyczajną. 

Reklama

"Ze zdolnościami jasnowidzenia, jakie posiadam, przyszłam już na ten świat. Gdy mam spojrzeć w świat ducha, nie potrzebuję zapadać w trans, czy też używać jakichś środków pomocniczych. Z początku przymykałam oczy (...) potem już i przymykanie oczu zaczęło być zbyteczne" - pisała w swoim pamiętniku "Jasnowidząca z Wisły" Pilchowa.

Jako osiemnastolatka na krótko związała się z grupą spirytystów w Radvanicach, jednak konflikt światopoglądowy zaowocował rozejściem się ich dróg. Jej silne i rozwinięte zdolności przewidywania przyszłości stały się też powodem zazdrości wielu członków tej grupy, którzy później starali się zaszkodzić jej reputacji.

Lata młodości spędzone w Czechach były dla niej trudnym i traumatycznym doświadczeniem. Jej ojczym był brutalnym i nieczułym człowiekiem, a jej pierwsze małżeństwo okazało się jeszcze większym koszmarem. Pierwszy mąż wizjonerki był alkoholikiem, gwałcicielem, bił, zdradzał. Szczęście Agnieszka odnalazła dopiero po polskiej stronie granicy. Po unieważnieniu małżeństwa, w 1920 roku przeniosła się do Wisły.

Rok wcześniej kilka miesięcy gościła w Pradze, gdzie została zaproszona przez Alicję Masarykową - córkę prezydenta Czechosłowacji Tomaša Masaryka. Nie mogła jednak pozostać tam na stałe - jak twierdziła, duchy przepowiedziały jej, że jej miejscem na ziemi jest właśnie Wisła.

Po przeprowadzce poznała swojego drugiego męża - Jana Pilcha. Pilch był redaktorem pisma "Hejnał", na łamach którego Agnieszka publikowała później swoje teksty, podpisując je pseudonimem Agni P. Szybko stała się znaną w całym kraju jasnowidzącą, zajmowała się też ziołolecznictwem i bioenergoterapią. Dużą w tym rolę odegrała pisarka Zofia Kossak-Szczucka, która zapraszała ją do swojej audycji radiowej i nie szczędziła słów uznania dla zdolności Plichowej. Mówi się, że uzdrowicielka gościła między innymi u prezydenta Mościckiego i u samego marszałka Piłsudskiego, który zaprosił ją do Belwederu.  

Przepowiednie Agni P.

Taką przepowiednię z 1934 roku zanotował Jan Hadyna, któremu wizjonerka dyktowała swoje proroctwa.

Plichowa większość swoich widzeń dyktowała bliskim osobom, posługiwała się też mową dość archaiczną i niejasną. Nigdy nie nauczyła się mówić ani pisać płynną polszczyzną. W swoim umyśle widziała straszną przyszłość, zagładę Żydów, obozy koncentracyjne oraz konflikt niemiecko-sowiecki.

Agni P. przepowiadała szybki rozwój technologii, przemysłu i broni, w tym także niewyobrażalny wtedy wybuch bomby atomowej. Widziała rozrost metropolii, konflikty geopolityczne, zmiany klimatu. "Grozi w przyszłości śmierć planety" - powtarzała.

"Najbardziej mnożące się ludy kolorowe zaleją resztę świata. Ludy te będą przemieszane i będą się rozmnażały jeszcze bardziej, a problemy, wobec których stanął gatunek ludzki, nie zostaną rozwiązane" - tak podobno opisywała jedno ze swoich proroctw. Czy to obrazy kryzysu migracyjnego ostatnich lat? A może dopiero nadchodzących wydarzeń, gdy z powodu zmian klimatycznych rozpocznie się prawdziwa wędrówka ludów na ogromną skalę?

Jej bliscy twierdzą, że Agnieszka Pilchowa przewidziała też z dokładnością co do dnia datę swojej śmierci. Jak jednak zwykle jest z przeznaczeniem - nie mogła zrobić nic, by jej uniknąć. W 1943 roku w wyniku donosu została aresztowana przez Gestapo. 4 stycznia 1945 roku zginęła od niemieckiej kuli w obozie koncentracyjnym w Ravensbruck.  

Zobacz również:

Śląska wizjonerka i Ojciec Pio przepowiedzieli te same wydarzenia

Niezwykła historia jasnowidza z Człuchowa

Zmarli pomagają mu się odnaleźć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje