Reklama

Reklama

Historia zakazanej miłości. Tajemnicza sprawa Benedetty Carlini

Homoseksualizm w kościele katolickim od wieków budził skrajne emocje. Z jednej strony potępiany i traktowany jako śmiertelny grzech, a jednocześnie był obecny w różnych kościelnych instytucjach. Idealnym na to przykładem jest sprawa zakonnicy Benedetty Carlini z XVII wieku.

W kościele katolickim homoseksualizm był od zawsze tępiony, a osoby nieheteronormatywne  uznawane za gorsze, upośledzone, chore. W dzisiejszych czasach zdarza się jeszcze, że geje i lesbijki są wytykani palcami - biorąc to pod uwagę, możemy tylko sobie wyobrażać co działo się we wcześniejszych epokach. Przed wiekami z dyskryminacją musiała zmierzyć się zakonnica Benedetta Carlini. Sprawa na tyle mocno odbiła się echem, że po wielu latach nakręcono film pt. "Benedetta", który swoją premierę miał na początku br.

Czytaj też: Zakonnica rozdzieliła kobiety całujące się na ulicy

Reklama

Historia Benedetty Carlini

Benedetta Carlini urodziła się w 1591 roku, pochodziła z zamożnej, włoskiej rodzinie, która była w stanie wykupić jej miejsce w dość wygodnym klasztorze Matki Bożej w Pescii. Gdy skończyła 30 lat, została matką przełożoną klasztoru, gdzie to zgłaszała nękające ją niepokojące wizje, w których to mężczyźni próbowali ją zabić. Przypuszczano wówczas, że Carlini jest nękana przed demony, dlatego do jej celi przypisano drugą zakonnicę -  Bartolemeę, która miała jej towarzyszyć. Od tego czasu Benedetta przestała skarżyć się na przerażające wizje, ale rozpętała się za to poważniejsza afera - zaczęto podejrzewać, że zakonnice mają romans.

Postawienie przed sądem kościelnym zakonnicy, oskarżanej o intymne stosunki z osobą tej samej płci, było zjawiskiem, które do końca XVI wieku praktycznie nie występowało w kronikach. 

Benedetta Carlini stała na czele zakonu teatynek we włoskiej miejscowości Pescia i była bardzo lubianą oraz wpływową duchowną.

W trakcie jej służby zakonnej, plotki o domniemanych, lesbijskich romansach nie miały końca, ale to działało tylko na rękę kościelnych władz. Gdyby jedynym jej przewinieniem było, określane wówczas "grzechem przeciwko naturze", homoseksualne zachowania, sprawa najpewniej zostałaby zamieciona pod dywan, a we współczesnych czasach nie mówiono by o zakonnicy Carlini. 

Niegdyś akty seksualne między kobietami były tematem, o których władze kościoła w ogóle nie wspominały. Do końca XVI wieku istniało mnóstwo, często sprzecznych ze sobą teorii, które mniej lub bardziej poważnie traktowały sprawę miłości lesbijskiej. 

Jednak głównym powodem, dla którego Carlini została postawiona w stan oskarżenia, nie było wcale praktykowanie miłości lesbijskiej. Benedetta popadła bowiem w konflikt z lokalnymi hierarchami i fakt ten sprawił, że postanowiono ją osądzić.

Zobacz również: Najsłynniejsze ekranowe zakonnice

W kościelnych księgach o homoseksualizmie wśród kobiet ani słowa

Ojcowie Kościoła przez wieki główkowali nad tym, jak właściwie definiować grzechy związane z seksualnością. Jeżeli chodzi o relacje damsko-damskie, to rozważania na ten temat snuli między innymi św. Augustyn, św. Ambroży, św. Jan Chryzostom czy św. Anzelm.

Długo przed tymi wydarzeniami Św. Tomasz z Akwinu dokonał podziału grzechów seksualnych na cztery kategorie: masturbacje, zoofilię, seks w nienaturalnej pozycji i akt homoseksualny. Dla hierarchów ten ostatni zasługiwał na szczególną uwagę - dotykał bowiem problemu, który trawił od środka wiele kościelnych instytucji.

Grzech ten w przypadku mężczyzn stał się jednym z najgorszych występków przeciwko boskiemu prawu, często karany śmiercią. Św. Piotr Damiani w najbardziej znanej teologicznej rozprawie na ten temat - "Księdze Gomorry" w zasadzie całą uwagę poświęcał męskim aktom homoseksualnym. 

Z braku dostatecznej, biologicznej wiedzy uważano wtedy, że podczas poczęcia nowego życia to mężczyzna pełni ważniejszą funkcję, a udział kobiet uznawano za mało istotny. Często porównywano je do "gleby, na które rzucane jest ziarno". Męskie akty homoseksualne z tego tytułu uznawano jako marnotrawienie szansy na nowe życie, a to przeczyło boskim zasadom. Miłość lesbijska traktowana była natomiast jako mniej poważna sprawa.

Zobacz także: Molestowane zakonnice Kościoła katolickiego

Lesbijki miały łatwiej

Kościół nauczał przez lata, że kobiety są dużo bardziej skłonne do seksualnej rozwiązłości i rozpusty. Wynikało to z faktu, że w czasie polowań, czarownice oskarżano o spółkowanie z szatanem. Sądzono również, że tylko mężczyzna jest w stanie wzbudzić pożądanie u obu płci. Pociąg seksualny między kobietami owszem, mógł czasami się zdarzyć, ale nigdy nie traktowano tych relacji poważnie, odkupienie win za damsko-damskie związki było dużo łatwiejsze.

Dopiero kiedy w Kościele rozpoczęła się kontrreformacja, kary zaczęły być jednakowe - a najczęściej kończyły się śmiercią.

Zanim zaczęto sądzić Benedettę uważano, ze jeśli kobieta uprawiała miłość z inną damą, to robiła to wyłącznie po to, aby przygotować się do zbliżenia z mężczyzną.

Grzech, którego nazwy się nie wymawia

W przypadku włoskiej zakonnicy, sprawy nabrały poważniejszych obrotów. Oskarżenia opierały się o sąd kościelny - tu również istniały pewne różnice, aniżeli przed laty. Bez ogródek ogłoszono, iż Benedetta oskarżona była o akt homoseksualny.

Wcześniej sprawy kobiet skazywanych za sodomię nie była ujawniane. Miłość lesbijska zyskała wówczas miano "peccatum mutum" - grzechu, którego nazwy się nie wymawia.

Co się działo za klasztornymi murami?

Za prawdziwość historii zakonnicy Benedetty Carlini przemawia fakt, że w zasadzie, dla kogoś kto chciałby oczernić ją przed sądem kościelnym, wystarczyłoby wnieść oskarżenie o stosunki z którymś z księży. Zmyślanie historii o domniemanych homoseksualnych igraszkach nie byłoby potrzebne. 

Kolejnym dowodem na romans sióstr zakonnych jest też wiedza, że od czasów późnego średniowiecza zakony kobiece zyskały wątpliwą moralną renomę. Mówiono, że zdarzają się tam przypadki rozluźnienia obyczajów.

W kolejnych wiekach zaczęto baczniej pilnować kobiet w habitach - aby utrudnić siostrom intymne kontakty, zabroniono im spać razem i wprowadzono nakaz palenia się lamp w dormitoriach przez całą noc. Od XIII wieku zasady klasztorne zwykle wzywały mniszki do trzymania się z dala od swoich cel, a także pozostawiania otwartych drzwi. Powody tych ograniczeń były z reguły ukrywane.

Sprawa zakonnicy Benedetty Carlini zakończyła się zamknięciem w odosobnieniu, jednak jak wcześniej wspomnieliśmy w tekście, do jej ostatecznego upadku nie doprowadziły czyny homoseksualne. Powodem pozbawienia wolności był jej egotyzm i żądza wpływu jako mistyczki. Benedetcie odebrano prymat matki przełożonej i była trzymana pod strażą przez pozostałe 35 lat jej życia. Zmarła w 1661 roku. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Benedetta | zakonnica

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy