Reklama

Reklama

Miłość, Afryka i tajemnica

Dla Wiktorii miały to być zwykłe wakacje w Afryce, w kraju dzieciństwa. Jednak przypadkowe(?) spotkanie z sangomą - afrykańską szamanką - przekreśla jej dotychczasowe plany a pobyt w Afryce zmienia swój charakter.

Rodzące się uczucie, wspaniała przyroda Afryki a w tle tajemnica, templariusze i Wielka Matka - tak w skrócie można opisać " Za głosem sangomy" - debiutancką powieść Agnieszki Podleckiej.

Reklama

Wyprawa bohaterów przez Czarny Ląd, rodzące się i rozwijające uczucie Wiktorii - Polki, ambitnej kobiety sukcesu i amerykańskiego reportera - wydaje się być dla Podleckiej jedynie pretekstem dla opowieści zupełnie innej.
Oto bowiem na kilka dni przed likwidacją zakonu templariuszy, bracia dostają zadanie - ukrycie skarbów zakonu w bezpiecznych miejscach. Jeden z zakonników - brat Bernard - dostaje misję przewiezienia do Etiopii figurki brzemiennej kobiety - największej tajemnicy ludzkości...

708 lat później w RPA figurka trafia w ręce Wiktorii. Dziewczyna - podobnie jak mnich - ma misję. Musi bezpiecznie dostarczyć figurkę do Etiopii - do miejsca, z którego została skradziona. Wątek przygodowy to właśnie perypetie związane z dostarczeniem tajemniczej figurki do miejsca jej przeznaczenia. Ale powieść Podleckiej to nie tylko przygoda i miłość w pięknym afrykańskim plenerze.

Autorka na każdym kroku podkreśla, że są dwie Afryki - ta, gdzie mieszkają biali w domach z klimatyzacją i internetem, urządzonych po europejsku, z miastami pełnymi biurowców i domów ze szkła i ta, gdzie nic nie zmieniało się od wieków - czarna Afryka. Ta, w której mieszkańcy - podobnie jak ich przodkowie przed setkami lat - mieszkają w lepiankach z gliny, pieką placki kukurydziane na ogniu, uczą się jak nie stać się łupem zwierząt, proszą o przychylność duchy przodków, kultywują obrzędy. Szczególnie jeden obrzęd zwraca uwagę autorki - i w świetle całej powieści nabiera nowego znaczenia - to rytuał obrzezania dorastających dziewcząt. Inicjacja dwunastoletnich dziewczynek w świecie kobiet - czarne bohaterki powieści Podleckiej na zdziwienie Europejki, że nie protestują przeciwko okaleczanie - odpowiadają - custom - to tradycja. Tradycyjnie także afrykańska kobieta pracuje w polu, bo taki rodzaj zajęcia uwłacza mężczyźnie, opiekują się potomstwem i mężem. Nic więc dziwnego, że kolejna żona męża nie tylko nie budzi zazdrości, ale ulgę - na ostatnią żonę bowiem spadają najcięższe prace i obowiązek zadowalania męża, a co za tym idzie, rodzenia dzieci.

Podlecka zderza nasz cywilizowany świat, w którym telefon komórkowy jeszcze zanim straci gwarancję, przestaje być modny i nowoczesny ze świtem, w którym od setek lat nie zmienia się nic. Kobiety poddawane są rytualnym okaleczeniom - bo to ma zapewnić zdrowie i siłę ich dzieciom, choroby są głównie śmiertelne, a głód nadal czyni spustoszenie. " Chleb powszedni, nieprzeciekający dach nad głową, łóżko z pościelą... Dzieci w slumsach nie miały dzieciństwa, młodzież nie miała młodości, starcy... Niewielu było takich, którzy dożyli starości, a ci, którym się to udało, zastanawiali się, jak to jest jeść trzy posiłki dziennie".

Ale jest też Afryka w powieści Agnieszki Podleckiej urokliwym kontynentem rodem z "Pożegnania z Afryką" - miejscem, gdzie w XXI wieku można przeżyć prawdziwą przygodę i spotkać się z niezmienioną od wieków przyrodą. Taką przygodę przeżywają właśnie bohaterowie powieści "Za głosem sangomy".
Anna Piątkowska
Agnieszka Podlecka, Za głosem sangomy, Wydawnictwo Zysk i S-ka.

Dowiedz się więcej na temat: rodzące | uczucie | miłość | tajemnica | Afryka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje