Reklama

Reklama

Niemcy szturmują polskie sklepy. Masowo wykupują olej, konserwy i makarony

W niemieckich sklepach coraz częściej można się spotkać z pustymi półkami, a kupienie niektórych produktów jest wręcz niewykonalne. Niemcy jednak znaleźli na to sposób. W ostatnim czasie częstym widokiem są tłumy zachodnich sąsiadów w polskich przygranicznych sklepach. Masowo wykupują olej, makarony, konserwy i słodycze.

Pustki w niemieckich sklepach

W niemieckich sklepach półki zaczynają świecić pustkami, a kupienie oleju słonecznikowego niemal graniczy z cudem. Uzupełnić zapasy jednak trzeba, dlatego też Niemcy znaleźli rozwiązanie. Na zakupy spożywcze przyjeżdżają do Polski. Wcześniej do przyjazdu zachęcały ich ceny, dziś przede wszystkim pustki w sklepach. 

Wbrew pozorom widok niemieckich klientów w polskich sklepach nie jest czymś nadzwyczajnym. Wcześniej jednak nie pojawiali się aż tak licznie i kupowali produkty w znacznie mniejszych ilościach. Obecnie Polacy mieszkający przy granicy odczuwają wizyty zachodnich sąsiadów. Relacjonują, że masowo wykupują produkty z polskich sklepów.

Reklama

Niemieccy klienci w Polsce

Brak niektórych produktów spożywczych w Niemczech spowodowany jest głównie wojną w Ukrainie, ale eksperci są zdania, że robienie zakupów na zapas również się do tego przyczyniło. Jak się okazuje, korzystają na tym sklepy na zachodzie Polski. Sprzedawcy nie mogą narzekać na frekwencję, bo klientów nie brakuje. 

- Niemcy tak spanikowali, że zaczęli wykupować mąkę i olej i nie mają u siebie tych produktów. Przyjeżdżają do Polski na zakupy, wykupują praktycznie wszystko, chociaż największe braki widać właśnie na półkach z makaronem, olejem czy mąką - mówi mieszkanka Świnoujścia.

Poza tym wielu Niemców chętnie kupuje paliwo na polskich stacjach benzynowych. Chociaż Polacy w ostatnim czasie musieli się zmierzyć ze znaczną podwyżką cen, to sąsiedzi zza Odry mimo to ustawiają się w kolejkach po polskiej stronie. Dla nich ceny paliw nadal są niższe. 

- Do tego ogromne kolejki tworzą się na stacjach benzynowych. Żeby zatankować, to trzeba jechać o 6 rano albo o 22, żeby nie stać w kolejce. Świnoujście jest tak zapchane, że tego się opisać nie da. Przychodzi weekend, to usłyszeć kogoś, kto mówi po polsku, graniczy z cudem. Tylu przyjeżdża tutaj Niemców głównie po zakupy. I tak jest cały czas... - dodaje.

Wstrzymanie dostaw i braki oleju

Tłumy Niemców po polskiej stronie zauważają nie tylko sprzedawcy, ale także mieszkańcy przygranicznych miast. W Polsce nie ma problemu z brakiem żywności, ale w niektórych punktach przy granicy z Niemcami momentami zaczyna brakować niektórych produktów.

- W Słubicach zawsze jest szał na zakupy i pełno Niemców. W sobotę kolejki ostatnio były ogromne. Były ze dwa, trzy takie weekendy, gdzie widać było jeszcze bardziej wzmożony ruch przede wszystkim to na stacjach benzynowych - zauważa mieszkanka Słubic (woj.lubuskie). - W ostatnim czasie (przed świętami), widziałam, jak wynosili kartonami olej. Co do makaronów, to nie zauważyłam - dodaje.

Niemcy najbardziej odczuli brak oleju słonecznikowego. Wszystko przez to, że Ukraina jest jego największym producentem na świecie, a wojna przerwała globalne łańcuchy dostaw. Jak podaje Business Insider, Ukraina odpowiada za mniej więcej 50 proc. światowego eksportu oleju słonecznikowego. Rosja natomiast za mniej więcej 25 proc. Poza tym Ukraina to także jeden z głównych eksporterów oleju rzepakowego i sojowego na rynek unijny. 

Jeszcze w zeszłym roku niektóre sklepy w Niemczech zdecydowały się wprowadzić limity zakupowe. Przyczyną były przede wszystkim pozrywane światowe łańcuchy dostaw. Ograniczenia w sprzedaży wprowadziły markety budowlane, ale problem był także ze sprzętami elektronicznymi oraz branżą motoryzacyjną. 

W marcu "Polski Obserwator" informował, że w niektórych sklepach spożywczych w Niemczech wprowadzono limity sprzedażowe. Klienci mogą kupować tylko określoną ilość danego produktu. Limit ilościowy dotyczy m.in. oleju słonecznikowego i rzepakowego, mąki, papieru toaletowego, a także ryżu, makaronu i konserw.  

***

Zobacz także:

Polsce i Europie grozi stagflacja. Wojna zakłóca łańcuchy dostaw

Mocno drożeje papier. Od gazetowego po toaletowy

Polaków już na to nie stać. Sporo z nich rezygnuje


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: łancuchy dostaw | wojna w Ukrainie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy